Jeśli nie teraz, to kiedy - Polska gra z Czechami o awans do ćwierćfinału Euro

Jeśli nie teraz, to kiedy - Polska gra z Czechami o awans do ćwierćfinału Euro

Dodano:   /  Zmieniono: 2
Jakub Błaszczykowski (fot. EPA/OLIVER WEIKEN/PAP)
Tylko zwycięstwo nad Czechami we Wrocławiu da polskim piłkarzom pierwszy w historii awans do ćwierćfinałów mistrzostw Europy. Nadal nie wiadomo, czy w bramce stanie Przemysław Tytoń, czy Wojciech Szczęsny - decyzję w tej sprawie Smuda ma ogłosić 16 czerwca. Z pięciu dotychczasowych spotkań z Czechami biało-czerwoni wygrali trzy, a dwa przegrali. Ostatnio obie jedenastki zmierzyły się w Pradze 10 października 2009 roku w eliminacjach MŚ 2010 (ten mecz wygrali 2:0 Czesi).

Teoretycznie pierwszym bramkarzem jest Szczęsny, który jednak w inauguracyjnym meczu z Grecją zobaczył czerwoną kartkę za faul w polu karnym. Jego zmiennik Tytoń od razu stał się bohaterem - obronił bowiem "jedenastkę" wykonywaną przez Giorgosa Karagounisa, a później był pewnym punktem drużyny w spotkaniu z Rosją. Dlatego wydaje się, że bliżej występu jest bramkarz PSV Eindhoven. - Mamy wiele znaków zapytania, kilka kontuzji i dlatego zadecydujemy przed meczem. Gdyby kontuzje nam nie przeszkodziły, to chciałbym zagrać w takim samym składzie jak z Rosją - mówił na dzień przed meczem trener Smuda.

- Wiemy, że to bardzo ważny, historyczny mecz. Jasne, że wierzymy w sukces. Chcemy zagrać tak, żeby rywale mieli więcej kłopotów z nami niż my z nimi. Wiemy, że musimy od pierwszej minuty zapie... i jeśli pokażemy taki futbol jak w spotkaniu z Rosją, to nie będziemy mieć problemu - mówił o rywalizacji z Czechami Eugen Polanski. Biało-czerwoni mogą liczyć na dwunastego zawodnika, czyli publiczność. Na Stadionie Miejskim we Wrocławiu decydujący mecz grupy A obejrzy prawdopodobnie 10 tys. Czechów i prawie trzy razy tyle Polaków.

Czesi to największa zagadka grupy A. W pierwszym spotkaniu przegrali wysoko z Rosją 1:4, ale w drugim pokonali Grecję 2:1. Niewiadomą jest także to, czy wystąpi ich lider Tomas Rosicky. Z powodu kontuzji ścięgna Achillesa był na boisku tylko do przerwy spotkania z Grekami. Od tej pory nie trenował. - Musimy zagrać na sto procent, tak jak w meczu z Grecją, bo inaczej możemy przegrać. Nie będziemy myśleć o remisie, który w pewnych okolicznościach może dać nam także awans - podkreślał bramkarz rywali biało-czerwonych Petr Cech.

W drugim pojedynku grupy A piłkarze Rosji potrzebują tylko remisu z Grekami, by zapewnić sobie awans do ćwierćfinałów. Natomiast podopieczni Fernando Santosa muszą zwyciężyć. W spotkaniu nie wystąpi rosyjski pomocnik Aleksandr Kokorin, który z powodu kontuzji mięśnia nie wybiegnie na murawę do końca Euro. Grecja w dwóch dotychczasowych spotkaniach wywalczyła jeden punkt (remis z Polską 1:1, porażka z Czechami 1:2) i zamyka tabelę grupy, ale nie zamierza składać broni. - Znamy Rosjan świetnie, wiemy jak grają, jakie są ich słabsze i mocne strony. Mamy świadomość, że zwycięstwo zapewni nam awans, więc z takim założeniem wyjdziemy na boisko - zapowiedział Santos.

PAP, arb

 2

Czytaj także