Miał dopuścić się żenujących scen w samolocie PZPN. Teraz idzie do sądu

Miał dopuścić się żenujących scen w samolocie PZPN. Teraz idzie do sądu

Paweł Jóźwiak
Paweł Jóźwiak Źródło: Newspix.pl / Jakub Barański/400mm.pl
Prezes federacji FEN Paweł Jóźwiak zapowiedział, że będzie dochodzić swoich praw przed sądem po tym, jak jeden ze słynnych serwisów sportowych zarzucił mu i jego partnerce żenujące zachowanie w samolocie przy piłkarzach reprezentacji Polski. Swoje oświadczenie opublikował w mediach społecznościowych.

Kilka dni temu światło dzienne ujrzał artykuł, w którym dziennikarz „WP Sportowych Faktów” ujawnił, że w samolocie PZPN do Kiszyniowa i z powrotem znalazł się oskarżony o korupcję Mirosław Stasiak. W efekcie Cezary Kulesza musiał wytłumaczyć tę sytuację i zaznaczył, że nigdy więcej się ona nie powtórzy. Natomiast po kolejnych kilku dniach od tej afery inny z polskich dzienników sportowych przytoczył wspomnianą w leadzie sytuację z Pawłem Jóźwiakiem i jego partnerką. Jak twierdzi poszkodowany, jest to całkowite oszczerstwo i idzie z tym do sądu.

Paweł Jóźwiak będzie bronić swoich praw przed sądem

Prezes federacji FEN i jego ukochana otrzymali zaproszenie na wyjazd do Kiszyniowa od Polskiego Związku Piłki Nożnej, dzięki czemu mógł bez problemu porozumiewać się z piłkarzami kadry. Jak czytamy we wspomnianym artykule, przez który poszkodowany chce się sądzić, miał on zaczepnie zagadywać zawodników po porażce, ale też namiętnie całować się przy nich, przy czym piłkarze „odwracali głowy z zażenowania”. Chwilę po publikacji Jóźwiak zaznaczył, że odniesie się do tego artykułu i tak uczynił.

W mediach społecznościowych zamieścił długi wpis, w którym powiedział, że podczas pisania tego artykułu nie otrzymał szansy na wypowiedzenie się oraz przedstawienie swojej wersji zdarzeń. Autor omawianego materiału miał otrzymać te wieści od jednego z piłkarzy reprezentacji Polski, który chciał pozostać anonimowy.

„Autor nie kontaktował się z nami przed publikacją oszczerstw, które usłyszał od osób nam nieprzychylnych oraz próbujących zaatakować prezesa PZPN Cezarego Kuleszę (...) całą swoją relację oparł jedynie na słowach bliżej nieznanego jednego źródła. To kolejne pogwałcenie elementarnych zasad przygotowywania materiałów prasowych, którymi są rzetelność i należyta staranność (...) żadna z sytuacji, które opisał, nie miała miejsca (...) będę dochodził swoich praw w związku z naruszeniem moich dóbr osobistych” – napisał Paweł Jóźwiak.

twitterCzytaj też:
Fernando Santos przyłapany na trybunach. Selekcjoner dołączył do prezesa PZPN
Czytaj też:
To koniec Cezarego Kuleszy w PZPN? „Weszła duża polityka i sponsor”

Opracował:
Źródło: Facebook