Wszystkie patologie Radomiaka. Zwolnienie Banasika uruchomiło lawinę kontrowersji, co dalej z klubem?

Wszystkie patologie Radomiaka. Zwolnienie Banasika uruchomiło lawinę kontrowersji, co dalej z klubem?

Flaga Radomiaka Radom
Flaga Radomiaka Radom Źródło: Newspix.pl / Łukasz Laskowski / PressFocus
Zwolnienie Dariusza Banasika zszokowała polskie środowisko piłkarskie. Trener, który zrobił w Radomiaku najlepszy wynik w jego historii, wyleciał z hukiem, stając się ofiarą własnego sukcesu. Ta decyzja władz klubu jest jednak czymś więcej niż tylko zwyczajną zmianą personalną. Przeciwnie – każe stawiać znaki zapytania w kontekście przyszłości Zielonych na wielu płaszczyznach.

Fakt, iż Dariusz Banasik musiał odejść z Radomiaka mimo znakomitych rezultatów za jego kadencji to w zasadzie sensacja numer jeden w Ekstraklasie w sezonie 2021/22. Chyba nawet większa niż kryzys, w który popadła Legia Warszawa. W stołecznym klubie wszystko działo się jednak według pewnej logiki. W zespole Zielonych tej zdecydowanie zabrakło.

Pełne wsparcie kibiców Radomiaka dla Dariusza Banasika

Sytuacja była o tyle kuriozalna, że przecież jeszcze przed starciem z Cracovią sam szkoleniowiec mówił o poczuciu wsparcia ze strony przełożonych, które właśnie po nim się skończyło. Choć bogiem a prawdą skończyło się znacznie wcześniej. W środowisku kibiców Radomiaka od pewnego czasu spodziewano się, iż misja Banasika dobiega końca.

Gdyby nie to, pewnie podczas starcia z Pasami fani Zielonych nie skandowaliby nazwiska trenera już w drugiej minucie spotkania. Wymowne było też oświadczenie stowarzyszenia „Tylko Radomiak”, w którym padły jednoznaczne słowa poparcia dla człowieka, który wyciągnął drużynę z II ligi do Ekstraklasy.

– Wygląda na to, że ludzie naprawdę znają się na piłce i zdają sobie sprawę, ile pracy kosztowała budowa tej obecnej drużyny. Władzie klubu udowodniły natomiast, że w trudnym momencie trener wsparcia nie dostanie. To jest duży znak zapytania w kontekście przyszłości zespołu. A teraz to nie szkoleniowiec był problemem Radomiaka – mówi nam Robert Podoliński, znany ekspert i komentator piłkarski.

Podchody Radomiaka, czyli tajemnica poliszynela

Co ciekawe jednak sam Banasik spodziewał się, że niebawem zostanie bezrobotnym. – Sygnały o możliwym zwolnieniu docierały do mnie od pewnego czasu – stwierdził na łamach „Przeglądu Sportowego”. Jakkolwiek spojrzeć zatrudnienie Mariusza Lewandowskiego jako jego sukcesora przecież nie zostało dogadane w ciągu dwóch dni. Że coś jest na rzeczy, świadczyło już spotkanie, do którego doszło na loży… Legii Warszawa.

12 kwietnia zespół ten mierzył się z Dynamem Kijów (spotkanie charytatywne), a na stadionie pojawił się właśnie Lewandowski w towarzystwie między innymi Arcadiego Zaporojanu, menedżera ze wschodniej Europy, który od pewnego czasu utrzymywał kontakt ze Sławomirem Stempniewskim, prezesem Zielonych. Co prawda obie strony mogły bronić się, iż chodziło po prostu o spotkanie starych znajomych z czasów gry Lewandowskiego w Szachtarze Donieck. Z drugiej strony pojawienie się trenera wraz z ludźmi z otoczenia Octaviana Moraru wywołało spore poruszenie. Tego samego Moraru, który przecież odpowiada za kwestie transferowe Radomiaka.

– Octavian mówił mi, że wtedy nie toczyły się żadne negocjacje odnośnie stanowiska trenera Radomiaka – opowiada nam Szymon Janczyk, dziennikarz doskonale zorientowany w realiach tego klubu. – Niemniej w środowisku natychmiast pojawiły się plotki dotyczące tego, iż coś się święci. Nawet ludzie z Legii zastanawiali się, o co w tym wszystkim chodzi, bo wyglądało to dziwnie. Jakby Lewandowski już był pracownikiem Radomiaka i przyjechał z kolegami z pracy obejrzeć mecz ligowego przeciwnika. Tak to zostało odebrane na zewnątrz – mówi.

Źródło: WPROST.pl
 0

Czytaj także