Śląsk Wrocław rozbił Legię Warszawa w hicie Ekstraklasy. Na trybunach niemal 40 tysięcy kibiców!

Śląsk Wrocław rozbił Legię Warszawa w hicie Ekstraklasy. Na trybunach niemal 40 tysięcy kibiców!

Śląsk Wrocław – Legia Warszawa
Śląsk Wrocław – Legia Warszawa Źródło: PAP / Maciej Kulczyński
To był mecz, którym pod względem otoczki, można się chwalić w dowolnym miejscu Europy. Na szczelnie wypełnionym stadionie Tarczyński Arena zmierzyła się rewelacja ligi Śląsk Wrocław oraz wicemistrz Polski Legia Warszawa. W hicie na krajowym podwórku górą zdecydowanie gospodarze (4:0), którzy wrócili na fotel lidera ligi.

Jeszcze przed rozpoczęciem spotkania wiadomo było, że Śląsk może, a Legia musi zdobyć trzy punkty. Warszawianie do Wrocławia przyjeżdżali jako zespół, który miał za sobą trzy porażki z rzędu. Wicemistrzowie Polski przegrali w lidze z Jagiellonią Białystok (0:2), Rakowem Częstochowa (1:2) oraz AZ Alkmaar (0:1) w Lidze Konferencji Europy, w starciu zakończonym skandalem. Legioniści sportowo w stolicy Dolnego Śląska musieli zatem się odkuć, za wszelką cenę chcąc wrócić na zwycięską ścieżkę.

Jacek Magiera i Erik Exposito wskrzesili Śląsk Wrocław

Nieco inaczej do prestiżowego pojedynku podchodzili w obozie gospodarzy. Trener Jacek Magiera oraz napastnik Erik Exposito przed początkiem sobotniego pojedynku zostali wywołani do tablicy, jako odpowiednio trener oraz piłkarz miesiąca w PKO BP Ekstraklasie. Jeszcze w końcówce poprzedniego sezonu zespół z Wrocławia drżał o utrzymanie w piłkarskiej elicie. Teraz spełnia swoje marzenia. Wrocławianie byliby nawet liderem tabeli przed pierwszym gwizdkiem w sobotę, ale w piątek „Jaga” dołożyła wygraną i zepchnęła na pozycję wicelidera.

Co do boiskowych wydarzeń, Legia we Wrocławiu musiała sobie radzić bez swojego kapitana Josue. Portugalczyk musiał pauzować za żółte kartki. Trener Kosta Runjaić ma jednak w kim wybierać, jeśli mowa o kadrę warszawskiej drużyny. Szkoleniowiec Legii zdecydował się na ofensywny wariant, od pierwszych minut wstawiając do składu Tomasa Pehkarta, Macieja Rosołka i Marco Guala.

Pierwsze 45 minut uraczyło niemal 40 tysięcy kibiców na trybunach kilkoma okazjami podbramkowymi. Świetną sytuację w 24 minucie zmarnował Samiec-Talar, obsłużony przez Nahuela Leivę. Kontry piłkarz Śląska nie zakończył jednak strzałem w światło bramki strzeżonej przez Kacpra Tobiasza. W drugą stronę warto odnotować to, jak blisko goście byli do trafienia na 1:0. Tuż przed gwizdkiem na przerwę Gual najprzytomniej zachował się w polu karnym rywala i futbolówka po jego strzale trafiła w poprzeczkę bramki strzeżonej przez Rafała Leszczyńskiego.

Idealna połowa gospodarzy na Tarczyński Arenie

Co Legii nie wyszło pod koniec pierwszej części, udało się Śląskowi na otwarcie drugich 45 minut. Ponownie bardzo aktywny Samiec-Talar wypatrzył Schwarza, a były piłkarz m.in. Rakowa Częstochowa idealnie skierował piłkę płaskim strzałem w prawy róg bramki Legii. Kibice na Tarczyński Arenie mogli zacząć świętowanie.

twitter

Trzeba przyznać, że spotkanie poza wartością sportową, tj. rywalizacją czołowych ekip w lidze, było ostre. W kilku sytuacjach piłkarze nie odstawiali nogi i sędzia Piotr Lasyk musiał temperować twarde granie. Widać to było zarówno po wrocławskiej, jak i warszawskiej stronie. Około 65 minuty mecz został przerwany ze względu na zadymienie po oprawie ze środkami pirotechnicznymi z sektora gości.

Jak się miało okazać, to była… najlepsza akcja wykonana przez przyjezdnych w drugich 45 minutach. Trzy kolejne, celne ciosy zadał bowiem Śląsk. Swoje gole numer 10 i 11 w obecnym sezonie zdobył Erik Exposito, a przedzieliło je trafienie Samca-Talara.

twitter

Oprawa z hasłem „Wielki Śląsk” na trybunach wrocławskiego klubu wybrzmiała wyjątkowo wyraziście. Gospodarze wyprowadzili trzy zabójcze kontry, wychodząc z własnej połowy i opierając się o szybkość swoich ofensywnych graczy. Legia tego dnia była po prostu zespołem słabszym.

Warszawianie zaliczyli trzecią porażkę z rzędu w PKO BP Ekstraklasie. Śląsk jest za to niepokonany od dziewięciu pojedynków. Sytuacja na górze ligowej tabeli jest coraz ciekawsza.

Czytaj też:
Gigantyczne zyski na koncie PZPN. Federacja zyskała pomimo głośnych afer
Czytaj też:
Warta Poznań znalazła zastępstwo Adama Zrelaka. Zaskakujący transfer napastnika

Źródło: WPROST.pl