Polski trener upatruje szans Lecha w LKE. Wskazuje słabe punkty Djurgardens

Polski trener upatruje szans Lecha w LKE. Wskazuje słabe punkty Djurgardens

Piłkarze Djurgardens
Piłkarze Djurgardens Źródło: PAP / Jakub Kaczmarczyk
Lech Poznań to jedyny aktywny przedstawiciel PKO Ekstraklasy w europejskich pucharach. Zawodnicy Johna van den Broma awansowali do 1/8 finału, gdzie zmierzą się z Djurgardens. Zdaniem polskiego trenera, który pracował w Szwecji, piłkarze z województwa wielkopolskiego mają spore szanse na awans.

W polskiej piłce od lat czekamy na sukcesy w europejskich pucharach. Sukcesem jest już przejście fazy eliminacji i występy w fazie grupowej rozgrywek niezależnie od ich rangi. Lech Poznań radzi sobie w obecnym sezonie bardzo przyzwoicie. Po awansie do fazy pucharowej Ligi Konferencji Europy i pokonaniu norweskiego Bodo/Glimt, na „Kolejorza” czeka kolejny rywal.

Bartosz Grzelak wskazuje słabe punkty rywala Lecha w LKE

Los ponownie zetknął Lecha ze skandynawskim zespołem. Poznaniacy zagrają z Djurgardens, wicemistrzem Szwecji. Klub ze Sztokholmu wygrał grupę F Ligi Konferencji Europy, przez co awansował bezpośrednio do 1/8 finału i nie musiał tak jak Polacy mierzyć się w play-offach. W rozmowie z TVP Sport na temat nadchodzącego przeciwnika wypowiedział się Bartosz Grzelak. Szwedzki trener polskiego pochodzenia wyjawił słabe punkty Djurgardens.

– Bazując na moim doświadczeniu i starciach przeciwko Djurgardens, uważam, że największe słabości są w bocznych strefach. Boczni obrońcy, Piotr Johannson i Elias Andersson grają bardzo ofensywnie, ale są to byli pomocnicy. Andersson grał jako lewy obrońca przez tylko pół roku, Johannson parę lat temu grał nawet na skrzydle czy w ataku. Postawili na dwóch bocznych obrońców, którzy mają ofensywne atuty, ale mają problemy w obronie – powiedział 44-latek.

Polski trener o atucie Lecha Poznań w meczu z Djurgardens

Grzelak dobrze wie, jak to jest grać przeciwko Djurgardens. W latach 2020-2022 był szkoleniowcem AIK Solna, ligowego rywala zespołu Kima Bergstranda. Jego klub wygrał wszystkie cztery bezpośrednie starcia, tracąc tylko jednego gola. Polsko-szwedzki trener zwracał uwagę na nawierzchnię. Klub ze stolicy Szwecji podobnie jak wiele innych skandynawskich zespołów rozgrywa domowe mecze na sztucznej nawierzchni. Z kolei na Bułgarskiej od zawsze występuje się na naturalnej.

– Djurgardens nie jest przystosowane do gry na naturalnej trawie. Jeśli dobrze pamiętam, to byli na 9. miejscu pod względem wyników spotkań na naturalnej nawierzchni. Na sztucznej u siebie mieli zaś fenomenalne statystyki. Jedno co się zmieniło w porównaniu do poprzedniego roku, to że zmienili sztuczną murawę na Tele2. Zawsze ta trawa była bardzo twarda, dużo wody kładli na to boisko i grało się jak na lodzie. Teraz położyli trawę z piaskiem, więc gra jest dużo wolniejsza, co może być dobre dla Lecha – powiedział Grzelak.

Lech – Djurgardens w Lidze Konferencji Europy

Djurgardens jeszcze nie rozpoczęło ligowego sezonu. Lech w ostatniej kolejce wygrał z Lechią Gdańsk 5:0 i zajmuje trzecie miejsce w tabeli PKO Ekstraklasy. Rewanżowe starcie 1/8 finału LKE zaplanowano na 16 marca.

Czytaj też:
Fernando Santos obejrzy Polaka w akcji. Przygotowania do debiutu w kadrze
Czytaj też:
Motor Lublin zdecydował o przyszłości Goncalo Feio. Właściciel klubu przedstawił stanowisko