Marek Jóźwiak dla „Wprost”: Zapomnijmy o tym piłkarzu. Czesi nas zdemolowali

Marek Jóźwiak dla „Wprost”: Zapomnijmy o tym piłkarzu. Czesi nas zdemolowali

Reprezentacja Polski
Reprezentacja Polski Źródło: PAP / Leszek Szymański
– Czesi nas zdemolowali pod względem fizycznym, agresywnym i mentalnym. Przy nowym selekcjonerze, nowym otwarciu i przy takim przeciwniku nie potrafiliśmy sprostać wymaganiom – ocenił w rozmowie z „Wprost” były reprezentant Polski Marek Jóźwiak. Nasz rozmówca wskazał również, o którym piłkarzu powinniśmy zapomnieć w kontekście powołań do reprezentacji.

Reprezentacja Polski pod wodzą nowego selekcjonera została brutalnie zweryfikowana przez świetnie przygotowanych Czechów. Biało-Czerwoni już po dwóch minutach przegrywali 0:2, a całe spotkanie zakończyło się wynikiem 1:3. W pomeczowych komentarzach nasi reprezentanci na czele z Robertem Lewandowskim przyznali, że nie byli w stanie przeciwstawić się lepiej dysponowanym rywalom. O komentarz w kwestii piątkowego spotkania poprosiliśmy byłego reprezentanta Polski – Marka Jóźwiaka.

Chyba na dobre wyszło, że dziś rozmawiamy, a nie bezpośrednio po meczu, bo wtedy nie wiadomo byłoby, co powiedzieć.

Po takim meczu najlepiej nic nie mówić, zamknąć się w szafie i przemyśleć pewne sprawy (śmiech). Czesi sprowadzili nas na ziemię w ciągu trzech minut. To był nokaut. To spotkanie skończyło się w trzeciej minucie.

Teraz już na chłodno, jak pan skomentuje to wczorajsze spotkanie z Czechami? Polacy próbowali jakoś wrócić do gry...

Próbować a zrobić, to są dwie różnie sprawy. Przede wszystkim Czesi nie dali nam szansy powrotu do spotkania. Dopiero kiedy spuścili nogę z gazu udało nam się zrobić 2-3 fajne akcje i zdobyć honorową bramkę.

Do 80. minuty niewiele mieliśmy do powiedzenia. Santos musi przemyśleć wiele rzeczy. Na przykład: czy nasza defensywa w tej formie i układzie jest odpowiednia? Ten mecz pokazał, że niektórzy mają przed sobą jeszcze sporo pracy.

Czesi nas zdemolowali pod względem fizycznym, agresywnym i mentalnym. Przy nowym selekcjonerze, nowym otwarciu i przy takim przeciwniku nie potrafiliśmy sprostać wymaganiom.

Polacy byli jakby nieobecni...

Czesi w brutalny sposób nas sprowadzili na ziemię i nie pozwolili nam wrócić do meczu.

Czy na przykład Piotr Zieliński, od którego tak dużo wymagamy, miał wsparcie w środkowej części boiska? Ja uważam, że nie, bo ani Linetty, ani Bielik mu go nie zaoferowali. Nie wymagajmy, że w takim otoczeniu on będzie liderem środka pola. To wykracza poza jego możliwości. On musi mieć z kim grać, bo Zieliński z Napoli, a z reprezentacji to są dwaj różni zawodnicy, którzy mają koło siebie zupełnie innych piłkarzy.

Fernando Santos powinien ustawić środek pola tak, aby Piotr Zieliński poczuł komfort, że ma do pomocy partnerów, a nie ludzi, którzy są nieobecni.

Ale przez lwią część spotkania wcale nie graliśmy środkiem, tylko długimi przerzutami na skrzydła, albo do Lewandowskiego.

Zastanawiam mnie to, dlaczego nie graliśmy środkiem, przy założeniach, że budujemy akcje od tyłu. Trzeba mieć takich zawodników w drugiej linii, którzy poradzą sobie z agresywną grą przeciwnika, z wysokim pressingiem. Oni muszą umieć przejść pierwszą linię pressingu przeciwnika i poradzić sobie z drugą. W tym spotkaniu tego nie było. Może ten mecz był pewnego rodzaju wskazówką dla Fernando Santosa, jak ustawić centralną formację.

Czy to też jest wskazówka, żeby na następne zgrupowanie zabrać Grzegorza Krychowiaka?

Zapomnijmy o Krychowiaku. Jeżeli chcemy iść do przodu, stwórzmy zespół z zawodników młodszych, którzy dadzą nam przyszłość i nie bójmy się tego. To, że przegraliśmy ten mecz w brutalny sposób, to jest dobra nauka dla nas.

W takim razie jak powinniśmy zagrać z Albanią?

Podobnie do Piotra Zielińskiego. Tak samo Robert Lewandowski musi mieć wsparcie drugiego napastnika w następnym starciu. Wejście Karola Świderskiego pokazało, że Robert i polska kadra lepiej czuje się z dwójką z przodu. Czy to będzie w pionie, czy w poziomie, to obojętne, ale wtedy nasz kapitan będzie zawsze odciążony, bo obrońcy zajmą się też kimś innym.

Musimy też zacząć wykorzystywać skrzydła, ale nie z Sebastianem Szymańskim, który nominalnie jest środkowym pomocnikiem. Już raz Paulo Sousa wystawił go na wahadle i efekt był, jaki był. Szymański nie jest gościem, który przy swoich gabarytach będzie walczył w bocznych strefach boiska i tamtędy się przepychał. Jego umiejętności i fakt, iż jest kreatywny, należy wykorzystywać inaczej.

Poniedziałkowy mecz z Albanią wcale nie będzie prostszy od tego. Pojawiały się głosy, że wracamy z sześcioma punktami. Ja od razu mówiłem, że będę zadowolony z czterech „oczek”, a remis w Czechach będzie sukcesem. A to i tak okazało się na wyrost...

W sumie Czesi nie zagrali nic spektakularnego, to była prosta piłka, ale niebywale skuteczna.

Ja bym chciał taką piłkę oglądać w naszym wykonaniu. Można było zobaczyć, jak grali pressingiem i jak nas kapitalnie rozklepali w bocznych strefach boiska.

Ustawieniem z trzema obrońcami i wahadłowymi zostaliśmy przejechani taktycznie. My nie wiedzieliśmy, w których sektorach boiska mamy atakować. Czesi kapitalnie wykorzystywali całą szerokość. Młody Jurasek, którego nikt wcześniej nie znał, zdemolował Casha, a potem Gumnego. Pamiętajmy, że Czesi mieli z tyłu zawodników, którzy grają w lidze greckiej i czeskiej, to nie byli wybitni środkowi obrońcy, a mimo wszystko ich reprezentacja stanowiła monolit.

Może trzeba sobie zadać pytanie, czy lepiej brać rezerwowego Arsenalu, czy zawodnika grającego co kilka dni w Ekstraklasie?

Na to pytanie Fernando Santos musi sam sobie odpowiedzieć. Trzeba się rozwijać i myślę, że dla Jakuba Kiwiora jest jeszcze dużo czasu, by łapał minuty i progresował, ale on musi grać. Cieszę się, że Arsenal kupił tego zawodnika, ale moim zdaniem jego kolejnym krokiem nie powinien być Arsenal, tylko silna drużyna z Ligue 1. Tak, jak to zrobił William Saliba, który poszedł na wypożyczenie do Marsylii i po roku jest zupełnie innym piłkarzem. Sam trening nigdy nie zastąpi 90 minut meczowych.

Nie bijmy też w Kiwiora, bo on jest młody, lecz w obecnej dyspozycji nie potrafił się przeciwstawić sile fizycznej i szybkości w grze. To Bednarek powinien ustawiać tę młodą defensywę. On ma już tyle występów w reprezentacji, że powinien się poczuć odpowiedzialny za tę drużynę. Nie tylko w wywiadach pomeczowych, ale na boisku i tego oczekuje się od zawodników z doświadczeniem.

Artur Jędrzejczyk byłby liderem defensywy w tym spotkaniu i by zdecydowanie lepiej wyglądał na tle całej linii defensywnej. Ale wybór był taki, a nie inny. Czasami warto sięgnąć po piłkarzy, którzy są w regularnej grze i w lepszej formie, bo tak powinna wyglądać selekcja.

My nie dostaliśmy żadnej żółtej kartki, oni dostali dwie – Soucek przejechał się po Bieliku, a Brabec po Lewandowskim. Oni nas rozbili pod względem fizycznym, a my nie potrafiliśmy odpowiedzieć na ich agresję. To, że piłkarze zostawili trochę zdrowia i serca, było widać, bo starali się i chcieli coś zrobić, ale przeciwnik skutecznie to uniemożliwił. Musimy być lepsi w kontakcie fizycznym, jeśli przegrywasz pojedynki 1 na 1, a przeciwnik cię demoluje i odbiera ci piłki, nie masz prawa wygrać. Polegliśmy fizycznie i taktycznie.

W takim razie czy któregoś z reprezentantów da się pozytywnie ocenić po tym meczu?

Jak zawsze Wojciech Szczęsny zrobił to, co mógł oraz Karol Świderski znalazł się w dwóch sytuacjach strzeleckich. Za pozytywne uważam też wejście Michała Skórasia i Damiana Szymańskiego, który zdobył bramkę. Ale to był moment, gdzie Czesi nam odpuścili. Mimo wszystko dobre jest to, że zawodnicy z ławki potrafili pozytywnie zareagować, co daje mi promyk nadziei.

A z drugiej strony kto pana zdaniem najbardziej zawiódł?

Cała drużyna, tu nie ma co wytykać pojedynczych osób. Wszyscy zagrali na bardzo słabym poziomie, ale trzeba pamiętać, że jednak przegrywa się przez indywidualne błędy. Mamy bardzo dużo rzeczy do poprawy. Opieramy się w polskiej reprezentacji na trzech zawodnikach – że Szczęsny coś wybroni, Zieliński coś wykreuje i Lewandowski coś strzeli. Oni muszą mieć wsparcie od reszty drużyny, która pomogą im zrealizować wspólny cel, którym jest zwycięstwo.

Ofensywni zawodnicy z Czech – Hlozek, Kuchta i Cvancara mieli wsparcie w bokach, w pomocy i agresywnej defensywie, która grała na wyprzedzenie i nie pozwoliła nam przeprowadzić akcji.

Po spotkaniu pojawiły się komentarze, że jeżeli coś miało się stać złego, to w tym meczu – też tak pan do tego podchodzi?

Nie, bo jeśli ktoś ma takie podejście, to lepiej oddać ten mecz walkowerem. Szkoda pieniędzy i czasu. To była dla nas bardzo ważna potyczka. Zaczynając od dobrego rezultatu, mogliśmy zbudować sobie lepszą pozycję wyjściową na przyszłość. Wczoraj Fernando Santos zobaczył, że słowa nie idą za czynami i trzeba to zmienić.

Czy wierzy pan, że Santos to wszystko poukłada?

Zawodnicy muszą mu w tym pomóc.

Leo Benhakker eliminacje do Euro 2008 też zaczynał od porażki 1:3 z Finlandią, a jaka była przyszłość wszyscy pamiętamy – wywalczyliśmy historyczny awans.

I oby się sprawdziło. Żeby ta porażka była początkiem czegoś nowego i lepszego. Jeśli piłkarzy myśleli, że Fernando Santos sam wygra mecz, to trochę się pomylili. To oni muszą zwyciężać przy jego pomocy, a nie odwrotnie.

Na koniec, czy starcie z Albanią będzie naszym ulubionym „meczem o wszystko”?

Należy się do niego dobrze przygotować, przeanalizować i wybrać odpowiedni skład personalny. Trzeba bardzo rozsądnie podejść do tego spotkania, bo to też nie będzie łatwe spotkanie, szczególnie po takim laniu z Czechami.

Czytaj też:
Legenda polskiej piłki wymijająco o Lewandowskim. „To on w ogóle grał?”
Czytaj też:
Cezary Kulesza żąda poprawy gry Polaków. „Liczę na szybką reakcję”