Dramat to mało powiedziane. Fatalny debiut Fernando Santosa w reprezentacji Polski

Dramat to mało powiedziane. Fatalny debiut Fernando Santosa w reprezentacji Polski

Jakub Kiwior, Robert Lewandowski, Sebastian Szymański, Krystian Bielik
Jakub Kiwior, Robert Lewandowski, Sebastian Szymański, Krystian Bielik Źródło: PAP / Leszek Szymański
Reprezentacja Polski rozegrała pierwszy mecz w ramach eliminacji do mistrzostw Europy, które odbędą się w 2024 roku. Ich przeciwnikami byli Czesi, którzy zwyciężyli 3:1. Fernando Santos zaliczył nieudany debiut w roli selekcjonera Biało-Czerwonych.

Skład reprezentacji Czech: Pavlenka – Holes, Brabec, Krejci – Coufal, Kral, Soucek, Jurasek – Cvancara, Hlozek, Kuchta.

Skład reprezentacji Polski: Szczęsny – Cash, Kiwior, Bednarek, Karbownik – Linetty, Bielik, Frankowski, Zieliński, Szymański – Lewandowski.

Takiego koszmaru nie spodziewał się nikt

Konia z rzędem temu, kto wytypował taki początek meczu i debiut Fernando Santosa. Nie minęło pół minuty, jak Czesi pomknęli z kontrą prawą stroną, po czym po dalekim wrzucie z autu Ladislav Krejci wpakował piłkę do siatki uderzeniem głową. Niespełna minutę później gospodarze poszli za ciosem i po dośrodkowaniu Davida Juraska z lewej strony doskonałym strzałem popisał się Tomas Cvancara i podwyższył wynik na 0:2. Jakby tego było mało, Matty Cash spędził na boisku całe 7. minut, a po interwencji medyków konieczna stała się zmiana. Piłkarza Aston Villi zastąpił Robert Gumny.

twitter

Reprezentanci Polski wyglądali, jak dzieci zagubione we mgle. Czesi całkowicie zdominowali początek meczu, a Jiri Pavlenka miał piłkę rękach tylko raz po akcji Roberta Lewandowskiego, z której i tak nie było żadnego zagrożenia. Lewy skrzydłowy ekipy Jaroslava Silhavy'ego i asystent przy drugim golu David Jurasek szalał z lewej strony, najpierw nie dając szans Mattyemu Cashowi w pojedynkach jeden na jeden, a następnie Robertowi Gumnemu. Czescy defensorzy doskonale wiedzieli, na kogo uważać najbardziej, dlatego RL9 miał podwójne krycie.

Wielkie szczęście Polaków pod koniec pierwszej połowy

Polacy przebudzili się dopiero w 20. minucie. Robert Lewandowski rozegrał piłkę z prawej strony, po czym dośrodkował ją do wchodzącego w środek pola Sebastiana Szymańskiego. Kiepskie przyjęcie pomocnika Feyenoordu sprawiło, że piłka trafiła pod nogi Przemysława Frankowskiego, który rozgrzał bramkarza Czechów. W 22. minucie arbiter pokazał żółty kartonik gwieździe gospodarzy, Tomasowi Souckowi. Przez moment gra nieco się uspokoiła, a futbolówka krążyła od przeciwnika do przeciwnika. Sędzia kilkukrotnie przerywał grę przez faule.

Tak czy inaczej, Biało-Czerwoni w dalszym ciągu nie potrafili przeprowadzić nawet jednej groźnej sytuacji, a na zegarze widniała już 30. minuta. Chwilę później arbiter odgwizdał rzut rożny dla naszej reprezentacji. Niestety wciąż nie przyniósł on przełamania. W 36. minucie nastąpił pierwszy moment, w którym Polacy byli w stanie przeprowadzić większą ilość podań na połowie przeciwnika. Akcję zdecydował się wykończyć strzałem Piotr Zieliński, ale uderzył daleko od bramki.

Swoją próbę miał także Karol Linetty, ale bramkarz nie miał problemów z jego uderzeniem. Sędzia doliczył trzy minuty do premierowych 45. minut, a w pierwszej z nich napastnicy Czechów spisali się znakomicie i znów ograli naszych defensorów. Tym razem jednak Wojciech Szczęsny stanął na wysokości zadania i to dwukrotnie, broniąc stuprocentowe sytuacje i nie pozwalając podwyższyć gospodarzom na 3:0. Piłkarze zeszli do szatni na przerwę.

Lepszy moment Polaków, puenta Czechów

Fernando Santos nie miał wyjścia, musiał zareagować na to, co wydarzyło się w pierwszej połowie i zmienił Michała Karbownika oraz Krystiana Bielika na Michała Skórasia i Karola Świderskiego. Jaroslav Silhavy zostawił skład bez zmian. W 48. minucie zmiennicy przeprowadzili akcję lewą stroną, dzięki której wywalczyli rzut rożny. Gra Polaków nieco się ożywiła, ale to wciąż nie wystarczało, by zaskoczyć defensorów gospodarzy. W 55. minucie ponownie oglądaliśmy dośrodkowanie Biało-Czerwonych z rzutu rożnego, po którym Robert Lewandowski oddał strzał głową, ale był on zdecydowanie za delikatny.

Gospodarze wyprowadzili kontrę w 61. minucie i byli bliscy zdobycia gola, ale znów na wysokości zadania stanął Wojciech Szczęsny. Autorem strzału był Tomas Cvancara. To był lepszy moment Czechów. Po chwili znów byli bardzo blisko gola, ale nie dali rady wyprowadzić skutecznej akcji. Ta sztuka udała im się minutę później. Alex Kral otrzymał piłkę w polu karnym i podał znakomicie do Jana Kuchty, a ten nie dał szans Wojciechowi Szczęsnemu i podwyższył na 3:0. Na boisku pojawił się Nicola Zalewski, który zastąpił Sebastiana Szymańskiego.

twitter

Przełamanie Polaków nie wystarczyło

Polacy wywalczyli rzut wolny blisko pola karnego po zagraniu ręką jednego z przeciwników. Do strzału podszedł Piotr Zieliński, ale uderzył niecelnie. Jaroslav Silhavy przeprowadził podwójną zmianę. Na ławkę rezerwowych powędrowali Vladimír Coufal i Jan Kuchta, a w drugą stronę David Douděra oraz Antonín Barák. Kolejna kontra Czechów została wyprowadzona w 75. minucie, ale na nasze szczęście Adam Hlozek oddał niecelne uderzenie. Damian Szymański zmienił Karola Linettego.

Do końca podstawowego czasu gry pozostało tylko 10 minut, a Polacy wciąż nie mieli żadnego argumentu do wyprowadzenia ładnej i składnej akcji ofensywnej. Defensorzy Biało-Czerwonych często tracili swoje pozycje, a skrzydłowi nie potrafili dobrze wyprowadzić akcji. Najlepiej pracującym z Polaków wydawał się Piotr Zieliński, którego podania w większości przypadków trafiały do adresatów.

W 86. minucie Nicola Zalewski wygrał pojedynek jeden na jeden, po czym podał piłkę do Roberta Gumnego. Jego strzał został wybity na rzut rożny. Po zamieszaniu w polu karnym Damian Szymański strzelił gola, zamieniając wynik na 3:1. Do samego końca Polacy próbowali i szukali swoich szans, ale nie udało im się ponownie pokonać Jiriego Pavlenki. Po czterech doliczonych minutach arbiter zakończył spotkanie.

twitterCzytaj też:
Martin Pospisil typuje wynik meczu Czechy – Polska. Tak ocenił szanse obu zespołów
Czytaj też:
Lewandowski jest pod wrażeniem Santosa. Wyjaśnił, czemu był w szoku