Michał Winiarski ma za sobą samodzielną pracę tylko w Treflu Gdańsk, a już został rzucony na głęboką wodę. Legendarny polski siatkarz rozpoczął już pracę z reprezentacją Niemiec, z którą za chwilę weźmie udział w Lidze Narodów. Jak jednak doszło do tego, że były kapitan Biało-Czerwonych wylądował za zachodnią granicą?
Winiarski: Sprawy potoczyły się błyskawicznie
Michał Winiarski przyznał, że informacja o zainteresowaniu ze strony niemieckiej federacji siatkarskiej była dla niego bardzo pozytywna. – Już dwa dni później spotkaliśmy się w Gdańsku i porozmawialiśmy o mojej wizji drużyny. Najwyraźniej się spodobała, bo po kolejnych kilku dniach dostałem oficjalną ofertę i podpisałem kontrakt. Sprawy potoczyły się błyskawicznie od pierwszego kontaktu do zawarcia umowy minął tylko tydzień – powiedział były trener Trefla Gdańsk.
Polak przyznał, że do pierwszego poważnego sprawdzianu, jakim jest Liga Narodów pozostało już bardzo mało czasu. – Pierwszy tydzień w nowej pracy był bardzo intensywny. Miałem dużo spotkań, rozmów z zawodnikami, trenerami zespołów młodzieżowych, lekarzami – powiedział szkoleniowiec reprezentacji Niemiec. Winiarski wybrał również swój sztab szkoleniowy, w którym znalazło się dwóch Polaków – trener przygotowania fizycznego Kuba Gniado i statystyk Dominik Posmyk.
Winiarski zdradził swój nadrzędny cel
Michał Winiarski podpisał z niemiecką federacją dwu i pół letni kontrakt, który obowiązuje do igrzysk olimpijskich we Francji. – Tym najważniejszym celem jest awans na igrzyska w Paryżu. Żeby go zrealizować powinniśmy poprawić naszą pozycję w rankingu FIVB, bo to da nam lepsze rozstawienie w kwalifikacjach olimpijskich – powiedział jeszcze były reprezentant Polski.
Czytaj też:
Wisła Kraków wydała komunikat. Kibice będą musieli uzbroić się w cierpliwość