AZS Olsztyn odwrócił losy spotkania. Zła passa Warty Zawiercie trwa

AZS Olsztyn odwrócił losy spotkania. Zła passa Warty Zawiercie trwa

Bartosz Kwolek
Bartosz Kwolek Źródło: Newspix.pl / Michal Trzpis/400mm.pl
W ostatnim meczu PlusLigi rozgrywanym w sobotę w Iławie Indykpol AZS Olsztyn podjął pretendenta do triumfu w lidze – Aluron CMC Wartę Zawiercie. Dodatkowego smaczku temu meczu dodał fakt, iż zawiercianie nie byli w stanie wygrać ostatnich czterech wyjazdowych spotkań.

Przed sezonem Warta Zawiercie znacznie się wzmocniła. Do klubu dołączyli m.in. Mateusz Bieniek, Luke Perry, czy Karol Butryn, który w poprzednim sezonie bronił barw klubu z Olsztyna. Niestety w tym spotkaniu nie mogliśmy oglądać mistrza Polski – Trevora Clevenota, który przegapi początek sezonu. Niestety u francuskiego przyjmującego zdiagnozowano mononukleozę i jego powrót do pełnej dyspozycji może zająć nawet kilka tygodni. Z kolei do AZS-u dość niespodziewanie dołączył pierwszy atakujący reprezentacji Brazylii – Alan Souza.

Warta Zawiercie triumfuje w pierwszym secie

Warto zauważyć, że Warta Zawiercie przegrała ostatnie cztery wyjazdowe spotkania z AZS-em, a po raz ostatni udało im się wygrać na obcym terenie dopiero w 2020 roku. Początek tego spotkania był niemrawy, bo trzy pierwsze akcje dawały punkt drużynom po kolejno popsutych zagrywkach. Mimo to od początku tego spotkania to olsztynianie utrzymywali dwupunktowe prowadzenie (6:4 i 9:7), a zawiercianie byli w stanie doprowadzić do wyrównania dopiero przy wyniku 13:13.

Dopiero w drugiej części seta Warta odskoczyła rywalom na dwa „oczka” – 14:16, ale nie była w stanie utrzymać go do końca. Olsztynianie doprowadzili do wyrównanie w newralgicznym momencie – przy wyniku 21:21. Ostatecznie więcej zimnej krwi zachowali goście z Zawiercia, którzy wygrali 23:25. Postawa Bartosza Kwolka zasługuje tu na szczególne uznanie, bo przyjmujący w tej partii zanotował 86-proc. skuteczność w ataku.

AZS Olsztyn odrobił straty i odmienił losy meczu

W drugiego seta zdecydowanie lepiej weszli olsztynianie, którzy wyszli na prowadzenie 4:1, ale wydatnie pomogli im w tym rywale, np. Karol Butryn, który popełniał błędy w ataku, albo był blokowany. Dopiero później atakujący się rozkręcił i dał swojemu zespołowi wyrównanie 9:9 skutecznym pojedynczym blokiem.

Koniec końców gospodarze kolejny raz dali radę odskoczyć, tym razem na trzy „oczka” (17:14). Niewiele brakowało, by w końcówce powtórzył się scenariusz z pierwszego seta. Zawiercianie odrobili straty i obronili cztery setbole. Skapitulowali dopiero przy piątym i ta partia zakończyła się wynikiem 27:25 dla Indykpolu AZS Olsztyn.

W czwartym secie widać było nierówną formę Aluronu CMC Warty Zawiercie. Podopieczni Michała Winiarskiego prowadzili już 5:9, ale na dziewięć akcji Indykpol AZS Olsztyn wygrał siedem, dzięki czemu dali radę wyjść na prowadzenie 12:11, które później powiększyli (14:12). Ostatecznie górą znów byli gospodarze, którzy wygrali 26:24. W czwartym secie również lepsi okazali się gospodarze. Olsztynianie wygrali 27:25, a całe spotkanie 3:1.

Czytaj też:
Świetne widowisko w Kędzierzynie-Koźlu. ZAKSA pokonała Skrę Bełchatów
Czytaj też:
Piękny gest Aleksandra Śliwki w stronę rywala. Zachował się jak prawdziwy kapitan

Opracował:
Źródło: WPROST.pl