Trener Mateusza Murańskiego zabrał głos ws. tragedii. „To nie był ten sam człowiek”

Trener Mateusza Murańskiego zabrał głos ws. tragedii. „To nie był ten sam człowiek”

Mateusz Murański
Mateusz Murański Źródło: Newspix.pl / Piotr Kucza / Fotopyk
Trener Mateusza Murańskiego Dobrosław Bielecki udzielił wywiadu dla „Faktu”, podczas którego wspomniał współpracę ze zmarłym 29-latkiem. Jak twierdzi, w pewnym momencie jego podopieczny zaczął zachowywać się inaczej niż w przeszłości.

O śmierci Mateusza Murańskiego rozpisują się wszystkie media w Polsce. 29-latek był jednym z najpopularniejszych freak-fighterów w Polsce, a ponadto wsławił się rolą w serialu „Lombard. Życie pod zastaw”. Kondolencje rodzinie zmarłego zawodnika High League i Fame MMA przesyłają ludzie nie tylko związani ze światem freaków, ale także zawodowi sportowcy. Teraz głos w tej sprawie zabrał trener „młodego Murana”.

Trener Mateusza Murańskiego zabrał głos po tragedii

Dobrosław Bielecki był trenerem Mateusza Murańskiego od 2021 roku, kiedy szkoleniowiec boksu Adrian Domalewski polecił go swojemu ówczesnemu podopiecznemu. W rozmowie z „Faktem” Bielecki zdradził, że ich współpraca początkowo układała się bardzo dobrze, a sam zawodnik wylewał siódme poty na treningach.

– To była zupełnie inna osoba niż ta, która przychodziła na salę przez ostatnie cztery miesiące. Wtedy wylewał hektolitry potu, ponieważ przygotowywaliśmy się do walki rewanżowej z Arkadiuszem Tańculą, niestety nie doszło wtedy do tego pojedynku, ponieważ Mateusz Murański złapał kontuzje. Później pojawił się temat starcia z Kasjuszem Życińskim w boksie na PRIME, no i tam przygotowywałem go już stricte stójkowo. Jednakże trzy dni przed walką nagle postanowił zmienić cały sztab trenerski – opowiadał trener.

Dobrosław Bielecki: Nie pracowało nam się tak dobrze, jak wcześniej

Z czasem Mateusz Murański postanowił wrócić do współpracy z Dobrosławem Bieleckim, jednak trener zauważył zmianę w zachowaniu i determinacji swojego podopiecznego.

– Bardzo łatwo było wpływać na niego. Jeden z trenerów przekonał go, że w jego klubie będzie lepiej, ale po ośmiu miesiącach rozstał się z tymi ludźmi i wrócił do mnie. Jednakże to już była zupełnie inna osoba i nie pracowało się tak dobrze jak wcześniej. Były z nim problemy, ale nic nie wskazywało na to, że to się tak tragicznie zakończy. Ogólnie ja widziałem w nim duży potencjał, można było zrobić bardzo wiele, ale zbyt wiele osób miało na niego wpływ, który niekoniecznie przysłużył się do jego rozwoju – dodał Bielecki.

Czytaj też:
Podano wstępne przyczyny śmierci Mateusza Murańskiego. Lekarze przekazali ważne informacje
Czytaj też:
Gorzkie słowa Artura Szpilki o freak fightach. Pięściarz ostrzega przed ich skutkami

Źródło: Fakt