"El Clasico", "derby Europy", "Gran Derbi" - święto futbolu coraz bliżej

"El Clasico", "derby Europy", "Gran Derbi" - święto futbolu coraz bliżej

Dodano:   /  Zmieniono: 
fot. Wikipedia
Żaden mecz nie wywołuje takich emocji. W sobotę o godzinie 22 na Santiago Bernabeu Real Madryt i Barcelona po raz 216. w historii rozpoczną największy piłkarski klasyk. Stawka zawsze jest większa niż ligowe punkty czy kolejne trofeum.
- Dla Katalończyka nie ma większej radości, lepszego powodu do dumy niż zwycięstwo Barcelony nad Realem - ocenił hiszpański antropolog Jordi Josep Salvador, który prowadzi badania nad politycznym znaczeniem futbolu w Hiszpanii. Pracujący w Athletic Bilbao argentyński trener Marcelo Bielsa uważa hiszpański za "fenomen, cud, zjawisko". - Powiedzieć, że tym meczem interesuje się pół świata to frazes i... prawda jednocześnie. Każdy chciałby w nim zagrać choć raz, jednak presja na tych, co w sobotę pojawią się na boisku będzie ogromna - ocenił.

Sezon inny niż poprzednie

I ostatnio to Katalończycy byli górą. Ekipa trenera Josepa Guardioli nie przegrała Gran Derbi od maja 2008 roku. Z 11 ostatnich meczów wygrała siedem, a zremisowała trzy, choć finał tegorocznego Pucharu Króla Hiszpanii na swoją korzyść rozstrzygnął na swoją korzyść Real. To jedyne jak dotąd trofeum, które udało się wywalczyć Jose Mourinho w roli szkoleniowca "Królewskich". Ten sezon jest jednak odmienny niż poprzednie. Real w lidze wygrał 12 z 14 meczów, raz zremisował, a jedynej porażki doznał 18 września z Levante (0:1). "Barca" także ma w dorobku jedną porażkę, ale częściej remisowała i obecnie traci do stołecznej drużyny trzy punkty, choć rozegrała jedno spotkanie więcej. Zespół z Madrytu odniósł też komplet sześciu zwycięstw w fazie grupowej Ligi Mistrzów, uzyskując najlepszy w historii bilans bramek: 19-2. Środowe wygrana z Ajaksem w Amsterdamie (3:0) była 15. z rzędu łącznie we wszystkich rozgrywkach, co ostatnio miało miejsce 51 lat temu, kiedy w zespole były takie gwiazdy, jak Alfredo di Stefano, Ferenc Puskas czy Francisco Gento.

Konfrontacja królów

Hiszpańskie media określają sobotni mecz jako konfrontację "królów kontry z lordami ataku pozycyjnego". Real uchodzi za najgroźniejszą na świecie drużynę, kiedy nie posiada piłki, a Barcelona ją "kocha, lubi i szanuje". - Real z chirurgiczną precyzją wykorzystuje każdy, nawet najdrobniejszy błąd rywala. Potrafi na chwile się schować, by zadać śmiertelny cios. Barcelona uwielbia kreować grę, "pieścić" piłkę, mieć kontrolę nad wydarzeniami. Ale ekipę z Madrytu w obecnej dyspozycji stać, skutecznie się temu przeciwstawić - przyznał były piłkarz "Dumy Katalonii" i reprezentacji Holandii, a obecnie trener Ajaksu Frank de Boer.

- My faworytem? W futbolu nie ma faworytów. Wszystko może się zdarzyć. Jesteśmy jednak lepszym zespołem niż przed rokiem - jak zwykle filozoficznie odparł Mourinho. - Real wydaje się obecnie być kroczek przed nami. Wskazują na to choćby ostatnie wyniki. Ale kiedy sędzia gwizdnie i rozpocznie się gra, to wszelkie statystyki, porównania zostają z boku. Szczególnie w El Clasico - zaznaczył pomocnik Xavi, który w sobotę może po raz 600. ubrać trykot "Blaugrany".

Najlepsi vs najlepsi

Na Santiago Bernabeu wystąpią po przeciwnych stronach dwaj najbardziej rozpoznawalni i najlepsi piłkarze świata. Zarówno Cristiano Ronaldo, jak i Lionel Messi znajdują się w finałowej trójce plebiscytu FIFA na "gracza roku". W tym sezonie w La Liga obaj zanotowali po 17 goli. Za 24-letnim Argentyńczykiem przemawia jednak lepszy bilans w spotkaniach z Realem - 13 trafień w 15 występach. Z kolei dwa lata starszy Portugalczyk w dziewięciu występach pokonał bramkarza Barcelony tylko trzykrotnie.

Lekka przewaga Realu

Obie jedenastki zmierzą się w oficjalnym spotkaniu po raz 216. Bilans jest nieznacznie korzystny dla Realu: 86 zwycięstw, 45 remisów i 84 porażki, bramki: 361-347. Ze 162 meczów ligowych "Królewscy" wygrali 68, 63-krotnie lepsza była Barcelona, a 31 pojedynków zakończyło się remisem. Bilans bramek: 263-252. Real jednak na ligowe zwycięstwo czeka jednak od 7 maja 2008 roku, kiedy wygrał przed własną publicznością 4:1.

pap, ps

 0

Czytaj także