Szpilka: Gdyby nie izolatka w więzieniu, nie przeczytałbym żadnej książki

Szpilka: Gdyby nie izolatka w więzieniu, nie przeczytałbym żadnej książki

Dodano:   /  Zmieniono: 6
Artur Szpilka (fot. KAMIL KRZACZYNSKI / newspix.pl) / Źródło: Newspix.pl
- Gdyby nie pięć miesięcy więziennej izolatki za odepchnięcie strażnika, w życiu żadnej książki bym nie przeczytał - powiedział dla Sport.pl Artur Szpilka przed sobotnią walką z Tomaszem Adamkiem.
- Nie od razu zacząłem (czytać - przyp. red.). Kilku kolegów z celi czytało, a ja pytałem ich: "Co wy, kurde, w tym widzicie?". Podchodziłem do książek z zaciekawieniem, ale czytać mi się nie chciało. W końcu uzyskałem status niebezpiecznego więźnia i za odepchnięcie strażnika trafiłem do izolatki. Nie dostałem zgody na oglądanie telewizji, więc przez pięć miesięcy siedziałem w pustych ścianach. Dopiero wtedy wymyśliłem, że będę czytał. Pierwsza książka - "Kod Leonarda da Vinci" - do dziś jest chyba moją ulubioną. Potem "Krzyżacy", choć łatwo przebrnąć nie było. Generalnie skakałem z tematyki na tematykę. I nawet jak już dostałem do celi telewizor, nie przestałem czytać. Swoją drogą, co ten Sienkiewicz miał w głowie! - powiedział Szpilka.

Szpilka odniósł się także do swoich zapowiedzi z 2011 roku. Bokser zapowiadał wtedy rychłe zdobycie mistrzostwa świata. - Po euforii zszedłem na ziemię. Przegrałem walkę (w styczniu z Bryantem Jenningsem - przyp. red.), dostałem lekcję. Co z tego, że będę dużo mówił, jak i tak wszystko okaże się w ringu. Na pewno na treningach haruję, jak mogę. Do tego ścisła dieta, zero alkoholu, i nawet seksu trzy tygodnie przed walką nie uprawiam. Zostawiam testosteron na ring - wyjaśnił.

Sport.pl
 6

Czytaj także