Ewa Swoboda ze srebrnym medalem Halowych Mistrzostw Świata. Kapitalny bieg!

Ewa Swoboda ze srebrnym medalem Halowych Mistrzostw Świata. Kapitalny bieg!

Dodano:   /  Zmieniono: 
Ewa Swoboda
Ewa Swoboda Źródło: PAP / Adam Warżawa
Ewa Swoboda napisała historię na naszych oczach. Polska sprinterka zdobyła srebrny medal Halowych Mistrzostw Świata. To jej pierwszy taki sukces w karierze.

Ewa Swoboda od samego początku Halowych Mistrzostw Świata spisywała się kapitalnie, dlatego jej doskonały występ w wielkim finale biegu na 60 metrów również nie powinien dziwić. Reprezentantka Polski przeszła jak burza zarówno przez eliminacje, jak i półfinał, aż w końcu postawiła kropkę nad „i”, zdobywając srebrny medal podczas zawodów w Glasgow.

Ewa Swoboda w znakomitej formie

W to, że 26-latka będzie w stanie odnieść sukces w Szkocji, wierzyli wszyscy, od kibiców, przez dziennikarzy, po lekkoatletycznych ekspertów. Pewna tego była również przyjaciółka naszej sprinterki i druga reprezentantka Polski, która startowała w HMŚ, czyli Magdalena Stefanowicz. – W finale Ewa zdobędzie medal i zbliży się do rekordu świata – powiedziała w rozmowie z reporterem TVP Sport. Ten wynosi 6,92 sekundy, więc młodsza koleżanka Swobody postawiła przed nią wymagające wyzwanie.

Stefanowicz była tak pewna swoich słów, ponieważ wcześniej, już w półfinale Swoboda dokonała historycznego wyczynu, schodząc poniżej 7 sekund. Na mecie miała czas 6,98, co było nowym rekordem Polski. W tej kategorii biało-czerwona od kilku lat rywalizuje sama ze sobą, stopniowo poprawiając swoje wyniki.

Ewa Swoboda z medalem

Rywalizacja krajowa i światowa to jednak dwie różne historie. W finale HMŚ 26-latka musiała zmierzyć się z takimi gwiazdami kobiecego sprintu jak van der Weken, Rosius, Dosso, Alfred, Z. Hobbs, A. Hobbs i Brisco. Zanim jednak biegaczki wystartowały, zobaczyliśmy nietypową scenę. Przedostatnia z wymienionych zawodniczek dostała skurczu i musiała poprosić o pomoc medyczną. Niestety musiała wycofać się z zawodów, ponieważ nie była w stanie stąpnąć.

Start opóźnił się zatem o kilka minut, ale nie wpłynął źle na naszą reprezentantkę. Wpadła na metę z czasem 7,00, co dało jej srebrny medal. Złoto trafiło do Alfred, lepszej o dwie setne. Dosso zgarnęła brąz z czasem 7,05 sekundy.

– Liczyłam, że wygram, ale i tak się cieszę. Jest fajnie. Mocne trzy biegi dzisiaj były, dałam radę i z tego jestem zadowolona. Mam srebro, więc w porządku. Chyba zaraz będę płakała ze szczęścia, bo powoli do mnie to dochodzi... Nie no, jestem zła. Kończę dzień z tytułem wicemistrzyni świata, lecz mam nadzieję, że ta sportowa złość pomoże mi w przyszłości. Za bardzo się spięłam i czułam to na rozgrzewce. Być może zbyt mocno poszłam w półfinale. No cóż, zmęczyłam się – tak Swoboda podsumowała swój sukces, walcząc z własnymi emocjami, które momentami były sprzeczne, co jednak da się w pełni zrozumieć. – Jakby co, to są łzy szczęścia – zwróciła się do kibiców na koniec rozmowy w TVP Sport.

Czytaj też:
Niebywałe! Femke Bol ustanowiła nowy rekord świata
Czytaj też:
Marzenia o finale szybko rozwiane. Polki zawiodły w Glasgow

Opracował:
Źródło: WPROST.pl