Siatkarski świat leżał u jego stóp. Szczere wyznanie mistrza świata, który wygryzł Bartosza Kurka z reprezentacji

Siatkarski świat leżał u jego stóp. Szczere wyznanie mistrza świata, który wygryzł Bartosza Kurka z reprezentacji

Mateusz Mika i Bartosz Kurek
Mateusz Mika i Bartosz Kurek Źródło: Newspix.pl / FOTO RADOSLAW JOZWIAK / CYFRASPORT
Tuż przed zbliżającymi się mistrzostwami świata porozmawialiśmy z byłym triumfatorem tego czempionatu – Mateuszem Miką, który zdradził kulisy swojego powołania na MŚ 2014 oraz powiedział co czuł, kiedy w pojedynkę demolował reprezentację Brazylii w finale tamtego turnieju. Przyjmujący zdecydował się także na szczere wyznania.

Już w piątek 26 sierpnia rozpoczynają się , których współgospodarzem będzie Polska i Słowenia. Tytułu będą bronić Biało-Czerwoni, którzy w 2018 i 2014 roku wygrywali ten czempionat. Jednym z architektów zwycięstwa w 2014 był Mateusz Mika, który został powołany przez Stephana Antigę kosztem, chociażby Bartosza Kurka.

Przyjmujący rozegrał świetny mecz w finale z Brazylią i zdobywając 22 punkty mocno przyczynił się do wywalczenia złotego medalu. Teraz po latach siatkarz, który obecnie występuje w tureckim Tursad Spor Kulub zdecydował się na szczere wyznanie na temat swojej dotychczasowej kariery, a także przyszłości.

Norbert Amlicki „Wprost.pl”: Wielkimi krokami zbliżają się siatkarskie mistrzostwa świata, kiedy słyszy Pan to hasło to, jaka jest Pana pierwsza myśl?

Mateusz Mika, przyjmujący Tursad Spor Kulub: Zastanawiam się, jak zagrają poszczególne zespoły i jak daleko zajdzie nasza reprezentacja.

Jeśli dobrze liczę, to chyba Pan był ostatnim zawodnikiem, który wygryzł Bartosza Kurka z reprezentacji. Wiele osób w 2014 roku „pukało się w głowę” widząc tę decyzję Stephana Antigi i Philippa Blaina, spodziewał się Pan, że w ogóle może się znaleźć na tej imprezie?

To było już kilka lat temu, ale z tego, co pamiętam, w trakcie Memoriału (Wagnera przed mistrzostwami świata 2014 – red.) myślałem, że trenerzy wybierają pomiędzy mną a Rafałem Buszkiem. Stało się jednak inaczej, było to na pewno zaskakujące dla naszej dwójki.

Finał tamtych mistrzostw świata z Brazylią chyba zapamięta Pan do końca życia, zdobył Pan 22 punkty, a Pańskie zagrywki siały zamęt w przyjęciu Canarinhos. Kiedy wychodził Pan na boisko i zdobywał punkty seriami, to co Pan wtedy czuł?

Ciężko odpowiedzieć na to pytanie. Pamiętam, że na boisku czułem się pewny siebie i miałem trochę luzu po meczu z Niemcami, który był bardzo wyczerpujący psychicznie. W końcu mieliśmy już medal i jakoś tak to poukładało się w mojej głowie, że grałem bardziej swobodnie. Każdy przed meczem wiedział, co miał robić i udało nam się zwyciężyć.

Po tym finale wydawało się, że siatkarski świat leży u Pana stóp, też tak Pan czuł?

To stwierdzenie na wyrost. Cieszyłem się, że ta cała praca, którą wykonałem do tamtej pory, pozwoliła osiągnąć tak duży sukces. Wiedziałem jednak, że to dopiero początek mojego poważnego grania i wiele pracy przede mną. Ciężko jest się utrzymać na szczycie.

Co poszło nie tak, czy to przez kontuzje?

Źródło: WPROST.pl
 0

Czytaj także