Jedyny taki przypadek w dziejach. „Mnóstwo czasu poszło na marne”

Jedyny taki przypadek w dziejach. „Mnóstwo czasu poszło na marne”

Bieg na 100 metrów podczas IO w Los Angeles
Bieg na 100 metrów podczas IO w Los Angeles Źródło:Newspix.pl
W historii igrzysk olimpijskich Polska tylko raz zbojkotowała tę imprezę. Za chwilę minie 40 lat od tego wydarzenia, a niektórzy do dziś mogą żałować straconej szansy na sukces.

Przypomnijmy, że w 1980 roku igrzyska olimpijskie odbywały się z ZSRR i wówczas mnóstwo państw nie zdecydowało się na przyjazd do Moskwy. Mowa o USA i 62 innych państwach, głównie zachodnich, które wzięły udziały w imprezie czterolecia w ramach sankcji na ZSRR za interwencję zbrojną w Afganistanie. Wówczas świetnie spisywali się reprezentanci Polski, którzy wywalczyli 32 medale – 3 złote, 14 srebrnych i 15 brązowych. W liczbie krążków ten wynik już nigdy nie został pobity. Cztery lata później biało-czerwoni spotkali się z wielkim zawodem.

Polska zbojkotowała igrzyska w Los Angeles

W 1984 roku igrzyska olimpijskie zagościły w Los Angeles. Tym razem wielkie wydarzenie zbojkotowały państwa socjalistyczne z bloku wschodniego, w tym Polska. Choć były przypadki, kiedy niektórzy nie podlegali dyktaturze ZSRR i pojechali do USA. Mowa m.in. o Rumunii, która w klasyfikacji medalowej sensacyjnie zajęła drugą pozycję.

Nasi sportowcy natomiast dość późno dowiedzieli się o tym, że nie udadzą się do Los Angeles. Mieli prawo być rozczarowani. Niedawno w rozmowie z naszym portalem krótko tę sytuację opisał Kazimierz Adach, brązowy medalista olimpijski z Moskwy w boksie.

– Cztery lata po Moskwie, czyli na igrzyskach w Los Angeles był „rewanż” i Polska nie jechała na tę imprezę. To była największa porażka sportowa w moim życiu. Powiedziano nam o tym właściwie w ostatniej chwili i mnóstwo czasu spędzonego na przygotowaniach poszło na marne – podkreślił Adach.

Byli też tacy, dla których występ w Los Angeles mógł być jedyną nadzieją olimpijską na medal w karierze. Na miejsce na podium liczył Edward Sarul, czyli mistrz świata w pchnięciu kulą z 1983 roku. Po wielkim sukcesie zdrowie zaczęło mu płatać figla, co nie zmienia faktu, że w USA mógł powalczyć o doskonały rezultat.

– Wiązałem z tym startem duże nadzieje. Zdawałem sobie sprawę, że wyniki, jakie osiągałem w 1983 r. będą gwarancją medalu. To się zresztą potwierdziło, bo złoty medalista w Los Angeles uzyskał 21,26 m. Była zatem nawet szansa na złoto. Stało się jednak inaczej. Polska zbojkotowała igrzyska i marzenia o olimpijskim złocie prysły niczym bańka mydlana. Musiałem za to startować w zawodach Przyjaźń-84, do występu w których nikt specjalnie się nie palił. Trzeba było jednak startować, bo grożono nam dyskwalifikacjami – przyznał w rozmowie z „Przeglądem Sportowym Onet”.

twitter

Carl Lewis jedną z największych gwiazd

Brak wyjazdu do Los Angeles to jedyny bojkot reprezentacji Polski w historii igrzysk olimpijskich. Nie zmienia to faktu, że i tak impreza w USA zapisała się złotymi zgłoskami w dziejach sportu.

Najwięcej mówiło się o Carlu Lewisie, sprinterze, który wywalczył cztery złote medale. Łącznie natomiast Amerykanie zdobyli 83 złota, co dało im pewne zwycięstwo w klasyfikacji medalowej. Uwagę może przykuwać też kapitalna postawa Rumunki Ekateriny Szabo. Gimnastyczka dokonała wielkiego wyczynu, sięgając po cztery tytuły mistrzyni olimpijskiej oraz po jedno srebro.

Czytaj też:
Serce ze stali i medal olimpijski. „Mieliśmy ręczniki na dłoniach i rękawice z baraniej skóry”
Czytaj też:
Tak wygrała złota drużyna Huberta Wagnera. Sytuacja podobna do tej przed Paryżem?

Źródło: WPROST.pl / Przegląd Sportowy Onet