Wisła grała w przewadze, a i tak przegrała. Raków górą w Krakowie

Wisła grała w przewadze, a i tak przegrała. Raków górą w Krakowie

Ivi Lopez w meczu z Wisłą Kraków
Ivi Lopez w meczu z Wisłą Kraków Źródło: Newspix.pl / Krzysztof Porębski/ PressFocus
Raków Częstochowa górą w starciu z Wisłą Kraków. Wicemistrz Polski wprawdzie przez niemal 45 minut grał w osłabieniu, ale i tak zdołał dwukrotnie pokonać bramkarza gospodarzy.

Inauguracja sezonu Ekstraklasy w wykonaniu Wisły Kraków i Rakowa Częstochowa wyglądała imponująco. Biała Gwiazda rozbiła 3:0 Zagłębie Lubin, a wicemistrz Polski wygrał na wyjeździe z Piastem Gliwice (3:2). W drugiej kolejce Wisła zremisowała z Termaliką Nieciecza (2:2), a drużyna z Częstochowy wysoko uległa Jagielloni Białystok (0:3). Strata punktów była dla obu ekip odpowiednią motywacją, by w trzeciej rundzie wywalczyć komplet „oczek”.

Yeboah i 1:0 dla Wisły

Gospodarze dobrze weszli spotkanie, a pierwszą stuprocentową sytuację wypracowali sobie w 13. minucie. Jan Kliment dostał podanie przed polem karnym i uderzył z dystansu, ale bramkarz zdołał sparować piłkę na słupek. Do dobitki ruszył Nikola Kuveljić, jednak również trał w słupek.

Osiem minut później blisko otworzenia wyniku byli piłkarze Rakowa. Zarko Udovicić dostał świetne podanie w szesnastkę i płasko uderzył, ale w pojedynku sam na sam górą był Mikołaj Biegański. To, co nie udało się gościom, w 24. minucie powiodło się gospodarzom. Kliment posłał podanie do Yawa Yeboaha, ten ruszył prawym skrzydłem, zszedł do środka i precyzyjnym strzałem przy dłuższym słupku pokonał Kacpra Trelowskiego. Wynik 1:0 dla Wisły utrzymał się do końca pierwszej połowy.

Piękna bramka Cebuli

Tuż po zmianie stron doszło do spięcia między Janisem Papanikolau i Michalem Skvarką. Gracz Rakowa kopnął leżącego rywala, za co po weryfikacji VAR dostał czerwoną kartkę. Powtórki pokazały, ze Skvarka zasłużył na co najmniej żółty kartonik, ale w jego przypadku sędzia nie zdecydował się na karę indywidualną.

Gra w przewadze wyraźnie dodała wiatru w żagle gospodarzom, którzy w 54. minucie byli blisko podwyższenia prowadzenia. Piłkę na piętnastym metrze dostał niepilnowany Kliment, ale jego strzał świetnie wybronił Trelowski. O tym, że niewykorzystane okazje lubią się mścić, Biała Gwiazda przekonała się kilka minut później.

W 61. minucie fenomenalnym trafieniem popisał się Marek Cebula. Gracz Rakowa zszedł do środka i strzałem zza pola karnego nie dał szans Biegańskiemu. Wicemistrz Polski dalej nie ustawał w próbach wywalczenia trzech punktów, co przyniosło efekt w 79. minucie. Vladislavs Gutkovskis wykazał się największym sprytem przy centrze Ivi Lopeza w pole karne i uderzeniem z bliskiej odległości dał prowadzenie ekipie z Częstochowy. Wynik 2:1 dla Rakowa utrzymał się do końca spotkania.

Czytaj też:
Trzy punkty zostają w Szczecinie. Skromna wygrana Pogoni

Źródło: WPROST.pl