Gol w doliczonym czasie uratował Lechię. Remis we Wrocławiu

Gol w doliczonym czasie uratował Lechię. Remis we Wrocławiu

Piłkarze Śląska w meczu z Lechią
Piłkarze Śląska w meczu z Lechią Źródło: Newspix.pl / Krystyna Paczkowska
Śląsk Wrocław zremisował na własnym stadionie z Lechią Gdańsk, a decydująca bramka padła w doliczonym czasie gry. Goście już na początku meczu byli blisko objęcia prowadzenia, jednak Łukasz Zwoliński fatalnie przestrzelił rzut karny.

Śląsk Wrocław w pierwszej kolejce Ekstraklasy zremisował 2:2 z Wartą Poznań. Podopieczni Jacka Magiery w drugiej rundzie ograli na wyjeździe Cracovię (2:1), a w trzeciej przyszło im mierzyć się z Lechią Gdańsk. Ekipa z Pomorza na inaugurację sezonu podzieliła się punktami z Jagiellonią Białystok (1:1). Przed tygodniem z kolei skromnie (1:0) pokonała Wisłę Płock.

Przestrzelony karny i błąd bramkarza

Piłkarze Lechii już na początku starcia ze Śląskiem byli blisko objęcia prowadzenia. W 5. minucie Diego Verdasca sfaulował w polu karnym Josepha Ceesaya, a sędzia po skorzystaniu z systemu VAR podyktował rzut karny. Do jedenastki podszedł Łukasz Zwoliński, który prawdopodobnie celował w okienko, ale fatalnie przestrzelił.

Snajper Lechii w 28. minucie miał okazję na zrehabilitowanie się za zmarnowany rzut karny. Napastnik dostał świetne podanie z prawego skrzydła i oddał strzał głową, ale wprost w Michała Szromnika. Pięć minut później wynik spotkania otworzyli gospodarze. Mateusz Praszelik dograł płasko w pole karne, tam Fabiana Piaseckiego ubiegł Zlatan Alomerović. Bramkarz Lechii tak niefortunnie interweniował, że odbił piłkę pod nogi Dino Stigleca, który nie miał problemu z wpakowaniem piłki do siatki.

Kibice zgomadzeni na trybunach stadionu we Wrocławiu do końca pierwszej połowy nie byli świadkami kolejnych bramek, a piłkarze schodzili do szatni przy stanie 1:0 dla gospodarzy.

Anulowany karny

W 56. minucie gorąco zrobiło się pod bramką Lechii, ponieważ sędzia podyktował rzut karny po starciu Piaseckiego z Bartoszem Kopaczem. Arbiter przed egzekwowaniem jedenastki postanowił jednak skorzystać z weryfikacji VAR, po której anulował rzut karny. Kilka minut później Piasecki dostał świetne podanie w szesnastkę i uderzył głową, ale niecelnie.

W 63. minucie Ikay Durmus uderzył zza szesnastki, jednak piłka o milimetry minęła słupek bramki gospodarzy. Lechia nie ustawała w próbach sforsowania defensywy Śląska, ale brakowało jej dokładności w szesnastce rywali. Ci z kolei dobrze ustawiali się w obronie i odgrażali zagrożenie wybijając piłkę z własnego pola karnego.

Emocje w końcówce

W 82. minucie gospodarze byli blisko podwyższenia prowadzenia, kiedy to Robert Pich uderzał z szesnastego metra przy dalszym słupku, ale Alomerović popisał się świetną interwencją.

Gdy wydawało się, że do końca spotkania wynik spotkania nie ulegnie zmianie, w doliczonym czasie gry Mykola Musolitin precyzyjnie dośrodkował w pole karne, do piłki dopadł Tomasz Makowski, który pewnym strzałem głową pokonał bramkarza Śląska. Mecz zakończył się rezultatem 1:1 i podziałem punktów.

Czytaj też:
Wisła grała w przewadze, a i tak przegrała. Raków górą w Krakowie

Źródło: WPROST.pl
 0

Czytaj także