Dziekanowski ostro o sytuacji w Legii Warszawa i polskiej piłki: Pośmiewisko dla innych krajów

Dziekanowski ostro o sytuacji w Legii Warszawa i polskiej piłki: Pośmiewisko dla innych krajów

Dariusz Dziekanowski
Dariusz Dziekanowski Źródło: Newspix.pl / Piotr Kucza / FotoPyK
Dariusz Dziekanowski w niepochlebny sposób wypowiedział się na temat obecnej sytuacji w Legii Warszawa. Ceniony ekspert wyraził niepokój w związku z pobiciem piłkarzy stołecznej drużyny. – Tkwimy w myśleniu z poprzedniej epoki – uważa.

Kryzys Legii Warszawa wciąż jest gorącym tematem w polskim środowisku piłkarskim. Ten tematów znów poruszył Dariusz Dziekanowski, ekspert telewizyjny oraz felietonista „Przeglądu Sportowego”.

Ekstraklasa 2021/22. Kryzys w Legii Warszawa

Według niego fakt, że Wojskowi wygrali 4:0 z Zagłębiem Lubin niedługo po tym, jak chuligani wtargnęli do autokaru, może negatywnie odbić się na zespole oraz mylącym przekonaniu kiboli, że postąpili słusznie.

– Ta wysoka wygrana, oraz fakt, że ściganie sprawców wydarzenia zapewne spełznie na niczym, niestety usprawiedliwia, a wręcz zachęca do kolejnych tego typu aktów przemocy. Najgorsze, że nawet neutralny kibic może sobie pomyśleć: dostali w łeb i zaczęli grać, wreszcie solidnie pracują na swoje zarobki – pisze Dziekanowski.

Piłkarze Legii Warszawa zostali pobici przez chuliganów

Niebezpieczna sytuacja, do której nawiązuje ekspert, wydarzyła się po meczu z Wisłą Płock. Kiedy zespół (jeszcze wtedy) Marka Gołębiewskiego wrócił do stolicy, do pojazdu, którym podróżowali zawodnicy mistrza Polski, dostało się kilku kibiców, którzy w brutalny sposób chcieli zmotywować piłkarzy do lepszej gry. Zamiast tego osiągnęli odwrotny efekt. Zwycięstwo z Miedziowymi okazało się przypadkowe, bo później Wojskowi przegrali wysoko z Radomiakiem. Dużo mówiło się też o tym, że Luquinhas i Mahir Emreli zaczęli rozważać, w jaki sposób mogliby najszybciej doprowadzić do swojego odejścia z Legii.

– To, co się stało niedzielny wieczór, z pewnością wywołało u piłkarzy strach. Ale konsekwencja jest taka, że teraz mogą oni odczuwać lęk w razie kolejnej porażki, kolejnego niepowodzenia – dowodzi „Dziekan”. Twierdzi on, że strach to też coś atrakcyjnego dla prezesów, którzy zatrudniają szkoleniowców. Gdy drużynie nie idzie, często oferują kontrakty zamordystom. Zwłaszcza jeśli w zespole występują problemy dyscyplinarne.

Dariusz Dziekanowski: Jesteśmy pośmiewiskiem

– Nie chciałbym, żebyśmy zostali skansenem, w którym do sukcesu dochodzi się za pomocą pięści i kija. Jeszcze tylko brakuje tego, żeby powrócić do treningowych metod minionej epoki, gdzie kondycję wyrabiało się, biegając zimą w zaspach sięgającego po pas śniegu. Jesteśmy już i tak wystarczająco dużym pośmiewiskiem dla innych krajów. Dobrze by było, gdyby wyznacznikiem klasy i gwarantem sukcesu była merytoryka, czyli trenerskie umiejętności – zakończył Dziekanowski.

Czytaj też:
Transfery. Reprezentant Polski zagra w wielkim tureckim klubie? Konkretna oferta na stole

Opracował:
Źródło: Przegląd Sportowy