Dwa gole w hicie Ekstraklasy. Śląsk nie dał rady pokonać Rakowa

Dwa gole w hicie Ekstraklasy. Śląsk nie dał rady pokonać Rakowa

Erik Exposito i Stratos Svarnas
Erik Exposito i Stratos Svarnas Źródło: Newspix.pl / Mateusz Porzucek/PressFocus
Hit 17. kolejki PKO BP Ekstraklasy nie wyłonił zwycięzcy. Śląsk Wrocław zremisował z Rakowem Częstochowa 1:1 przed własną publicznością po golach Sonny'ego Kittela i Piotra Samca-Talara. Ten wynik oznacza, że sytuacja na szczycie tabeli nie ulega zmianie.

Śląsk Wrocław jest absolutną rewelacją dotychczasowego sezonu PKO BP Ekstraklasy. Zawodnicy Jacka Magiery zajmują pozycję lidera i remis z Rakowem Częstochowa nie zmienił tego stanu rzeczy. Z kolei piłkarze Dawida Szwargi zbliżyli się do czołówki i są coraz bliżej powrotu do najlepszej trójki ligowej.

Sonny Kittel podkreślił przewagę Rakowa Częstochowa

Początek meczu należał do Rakowa. Piłkarze gości regularnie utrzymywali się przy piłce, raz za razem przechodząc do ataku pozycyjnego. Tylko przez chwilę gospodarze zdołali utrzymać futbolówkę we własnym posiadaniu, ale defensorzy i pomocnicy mistrzów Polski stawały na wysokości zadania, przecinając ich podania. Szarżujący skrzydłem Jean Carlos wprowadził wiele zamieszania w szeregach Śląska, jednak nie udało mu się stworzyć akcji bramkowej, a jedynie wywalczyć rzut rożny.

Na pierwszy strzał przyszło nam poczekać do 11. minuty. Wtedy Tudor dośrodkował do Racovitana, a ten uderzył głową, jednak prosto w ręce Leszczyńskiego. Wrocławianie ruszyli w drugą stronę, a szczęścia z dystansu spróbował Żukowski, lecz nie sprawił trudności Kovaceviciowi. Rakowowianie znakomicie radzili sobie z narzuconym pressingiem przez piłkarzy Jacka Magiery. Efekt przyszedł w 24. minucie, kiedy Tudor dośrodkował w pole karne, a Petkov zaliczył kiks, który wykorzystał Kittel, pokonując Leszczyńskiego i dając prowadzenie swojej drużynie.

twitter

Wydawało się, że ta sytuacja podbuduje liderów PKO BP Ekstraklasy do lepszej gry, ale to częstochowianie wciąż kontrolowali przebieg meczu. W 34. minucie Bejger ucierpiał w starciu z rywalem i gra na chwilę została przerwana, jednak po chwili wrócił na boisko. Choć był w stanie biegać jeszcze przez 10 minut, podczas których żadna z drużyn nie stworzyła większego zagrożenia, to tuż przed zakończeniem pierwszej połowy musiał zostać zmieniony przez Paluszka. Szymon Marciniak doliczył sześć minut i po nich posłał piłkarzy do szatni.

Koszmarny błąd defensywy Rakowa i wyrównanie

Na starcie drugiej połowy obraz gry nie uległ zmianie. Raków w dalszym ciągu atakował i nie pozwalał gospodarzom na długie przetrzymywanie futbolówki. Dopiero w 53. minucie Śląsk zdołał przeprowadzić groźną sytuację, po której Petkov uderzył na bramkę Kovacevicia, lecz nie stworzył większych kłopotów doświadczonemu Serbowi. Piłkarze Dawida Szwargi bezustannie nakładali wysoki pressing na wrocławian, a ci nie mieli pomysłu na zażegnanie problemów. Na boisku pojawili się Cebula i Lederman w miejsca Koczerhina oraz Kittela.

Po upływie godziny gry w grze Śląska można było wyczuć więcej odwagi i pewności siebie. Choć Raków bezustannie stosował wysoki pressing, to w 67. minucie częstochowianie popełnili fatalny błąd i w ich grze defensywnej pojawił się chaos. Kovacević niepotrzebne wyszedł z bramki, co wykorzystał Samiec-Talar, który strzałem z daleka dał wyrównanie swojej ekipie. Przyjezdni szybko próbowali wrócić na prowadzenie, jednak Crnac nie wykorzystał dośrodkowania Jeana Carlosa i fatalnie chybił z bliskiej odległości.

twitter

W 75. minucie Kovacević zrehabilitował się za popełniony błąd i wygrał kluczowy pojedynek sam na sam z Exposito. Śląsk przeprowadził akcję środkiem pola, po czym Paluszek otrzymał dośrodkowanie i oddał strzał głową, lecz prosto w ręce Kovacevicia. Pokorny musiał opuścić boisko z kontuzją i zmienił go Łukasik. Przez kilka kolejnych minut to Raków częściej znajdował się na połowie rywala i dwukrotnie piłkarze Dawida Szwargi zagrozili bramce Leszczyńskiego. Po sześciu doliczonych minutach sędzia zakończył spotkanie.

Czytaj też:
Zabawa Legii w Lubinie. Zagłębie nie miało żadnych argumentów
Czytaj też:
Lech Poznań zwycięski w meczu na śniegu. Velde znów zapewnił cenne punkty

Opracował:
Źródło: WPROST.pl