Pseudokibic Radomiaka wywołał skandal. Został zidentyfikowany

Pseudokibic Radomiaka wywołał skandal. Został zidentyfikowany

Służby porządkowe wyprowadzają mężczyznę, który zasłabł w trakcie meczu Radomiak Radom – Widzew Łódź
Służby porządkowe wyprowadzają mężczyznę, który zasłabł w trakcie meczu Radomiak Radom – Widzew Łódź Źródło: PAP / Marian Zubrzycki
Radomiak Radom poinformował, że zidentyfikowano kibica, który krzyczał niecenzuralne słowa w kierunku fana Widzewa Łódź. Mężczyzna zasłabł, a w tym czasie pseudokibic gości w najgorszy możliwy sposób życzył mu śmierci.

Do wielkiego skandalu doszło w trakcie 17. kolejki PKO BP Ekstraklasy, w którym Widzew Łódź podejmował u siebie Radomiak Radom (0:3). W pierwszej połowie na jednej z trybun zasłabł kibic gospodarzy, a fani, którzy byli obok, próbowali go ratować i wezwali służby. Wówczas spiker ogłosił, co się wydarzyło, a sędzia przerwał mecz. Jeden z kibiców przyjezdnych wykrzyczał najgorsze możliwe słowa.

Skandal w meczu Widzewa z Radomiakiem. Pseudokibic został zidentyfikowany

Służby ratownicze podjęły próbę ratowania kibica, a pozostali fani Widzewa zaczęli podtrzymywać go na duchu, krzycząc: „Jesteśmy z tobą, kolego, jesteśmy z tobą”. Niestety nie każdy okazał się tak wyrozumiały, ponieważ w tej samej chwili jeden z kibiców radomskiej drużyny krzyknął: „Zdychaj k***o”, a nagranie potwierdzające jego słowa trafiło do sieci i wywołało ogromny skandal oraz oburzenie fanów wszystkich drużyn w PKO BP Ekstraklasie.

Fan Widzewa odzyskał przytomność, jednak został przetransportowany do szpitala. Niestety tam jego stan ponownie się pogorszył i zmarł. Ta sytuacja tym bardziej podgrzała atmosferę wokół pseudokibica Radomiaka. Damian Markowski, rzecznik prasowy radomskiej drużyny powiedział, że autentyczność nagrania została przeanalizowana i jest prawdziwe. Mężczyzna został zidentyfikowany i trwają procedury mające na celu jego ukaranie.

– Teraz trwają wewnętrzne procedury. To nie jest tak, że można z dnia na dzień nałożyć zakaz stadionowy. Działamy w tym kierunku, ale chcemy też porozmawiać z tym mężczyzną i jesteśmy w kontakcie ze stowarzyszeniem naszych kibiców. Nie jest tak, że pod publiczkę ogłosiliśmy działanie, a nic nie robimy. Sprawa jest delikatna – cytuje słowa rzecznika prasowego serwis sport.interia.pl.

Czytaj też:
Wielkie zmiany w Rakowie Częstochowa. To może być przełom
Czytaj też:
Dwa gole w hicie Ekstraklasy. Śląsk nie dał rady pokonać Rakowa

Opracował:
Źródło: sport.interia.pl