Roman Kołtoń dla „Wprost”: To może nie jest rewolucja, ale na pewno spora zmiana. Tak Santos odmładza kadrę

Roman Kołtoń dla „Wprost”: To może nie jest rewolucja, ale na pewno spora zmiana. Tak Santos odmładza kadrę

Fernando Santos
Fernando Santos Źródło: PAP / Piotr Nowak
Fernando Santos zdecydował się na krok, na który poprzedni selekcjonerzy się nie decydowali, czyli odsunął Grzegorza Krychowiaka od reprezentacji Polski. W kadrze na marcowe zgrupowanie zabraknie kilku bardzo doświadczonych graczy, którzy dotychczas byli etatowymi reprezentantami. Z drugiej strony nie brakuje zaskoczeń. O tych decyzjach Portugalczyka porozmawialiśmy z Romanem Kołtoniem - dziennikarzem Polsatu Sport i Prawdy Futbolu.

W piątek 17 marca Fernando Santos ogłosił powołania na najbliższe zgrupowanie . Poznaliśmy nazwiska, które powalczą z Czechami i Albanią o sześć punktów w grupie el. do Euro 2024.

Portugalczyk zaskoczył swoją decyzją dot. powołań, bo znajduje się debiutant – Ben Lederman, a brakuje starych wyjadaczy pokroju Grzegorza Krychowiaka i Mateusza Klicha. Choć Fernando Santos zarzekał się, że dla niego pesel i nazwisko nie gra, to widać, że zdecydował się odmłodzić naszą kadrę, w kontekście do poprzednich powołań za kadencji Czesława Michniewicza. Na temat tych decyzji i zaskoczeń porozmawialiśmy z Romanem Kołtoniem – dziennikarzem Polsatu Sport i Prawdy Futbolu.

Norbert Amlicki „Wprost”: Jak pan ocenia powołania Fernando Santosa?

Roman Kołtoń: Duża zmiana. Jestem pod wrażeniem tych powołań, bo gdyby wziąć pod uwagę średnią wieku piłkarzy, liczbę meczów reprezentacji, to jest znaczące odmłodzenie. Santos zastrzegał, że nikogo nie można wykluczyć, chociażby ze względu na wiek.

Można sobie wyobrazić, że Glik czy Krychowiak ponownie się pojawią w kadrze, bo selekcjoner nie powiedział, że z nich rezygnuje i myślę, że Santos nigdy tak nie mówi. Natomiast na tym zgrupowaniu zabraknie takich piłkarzy jak Glik – 103 mecze reprezentacji, Krychowiak – 98 meczów. Nie ma też Klicha, którego odstawił wcześniej Czesław Michniewicz, przez co nie pojechał na mundial. O pomocniku D.C. United sporo się dyskutowało w kontekście reprezentacji, czyli też o piłkarzu po trzydziestce. Ponadto brakuje jeszcze Milika, w jego przypadku ze względu na kontuzję, ale fakt jest ewidentny. To są cztery bardzo znaczące nazwiska dotychczas ważne dla reprezentacji Polski, których teraz nie ma. Nie wiem, czy to rewolucja, ale na pewno spora zmiana.

Kto jest największym zaskoczeniem wśród powołanych piłkarzy?

Wyróżnia się debiutant Ben Lederman, który jako jedyny piłkarz nie ma meczów w kadrze. To bardzo ciekawy pomocnik Rakowa. Chyba jest zaskoczeniem Michał Karbownik, czyli lewy obrońca klasycznie interpretujący tę rolę, ale też z ofensywnymi zadaniami. Jednak osoby śledzące drugą Bundesligę, na pewno wiedzą, dlaczego został powołany. Trochę mnie zaskakuje, że nie ma Dawida Kownackiego, skoro jest Karbownik. Widocznie w hierarchii wyżej są jednak Piątek i Świderski.

Czy obecność Piątka w reprezentacji obecnej formie zaskakuje, bo ostatnio trochę sytuacji zmarnował?

Nie, bo Piątek to jest klasa, klasa napastnik (Piątek to jest klasowy napastnik), choć liczby w lidze włoskiej tego nie oddają. Każdy, kto ogląda ligę włoską ten widzi, że „Pio” potrafi nie strzelić w sytuacji sam na sam. Z drugiej jednak strony, kto analizuje mecze widzi, że to jest napastnik pracujący. Dla mnie to jest niesamowite, jak on haruje przepycha się, walczy i to jest też pewna wartość, którą wnosi do reprezentacji.

Nie zapominajmy, że „Pio” grał w zremisowanym 2:2 meczu z Holandią i bardzo pomógł właśnie jako walczący napastnik. Z kolei z Chile swoją bramką spuentował bezbarwny występ reprezentacji. Piątek wkłada nogę i pada bramka. To też pokazuje, że Pio zawsze może bramkę zdobyć.

Wracając do Ledermana – czy to nazwisko kiedykolwiek przewinęło się w pana głowie w kontekście reprezentacji?

Tak, ale nie dlatego że taki mądry jestem, tylko dlatego, że on już za Michniewicza był przymierzany. Już się mówiło w tamtym roku, że to jest bardzo ciekawy piłkarz środka pola, świetnie wyszkolony technicznie, który jak ma opcje to, zamiast zagrać do tyłu, zagra do przodu. Ten, kto ogląda Raków Częstochowa wie, że Lederman jest kluczowym zawodnikiem tej drużyny.

On jesienią miał kontuzję, natomiast teraz wrócił do rytmu meczowego, grał w reprezentacji młodzieżowej, która jest swego rodzaju fabryką do kształtowania piłkarzy, by później grali w pierwszej reprezentacji. Lederman naprawdę aż tak bardzo mnie nie zaskakuje. Mogłem się spodziewać, że zostanie powołany, na przykład za pół roku, a nie teraz. Widocznie trener uznał, że już teraz chce go zobaczyć.

Pana zdaniem Lederman może dać więcej jakości reprezentacji niż Klich czy Krychowiak?

Z czasem tak, ale czy teraz, to tego nie wiem. Na tej pozycji jest spora konkurencja i wydaje mi się, że w sposobie gry Krychowiak był nieodzowny dla Czesława Michniewicza. Przecież trener się wyróżnił stwierdzeniem, że to był najlepszy piłkarz dwóch pierwszych meczów mundialu. Każdy trener ma inne postrzeganie świata, a często dyskutujemy o stylu gry i tego, że nie mamy takich piłkarzy jak Portugalczycy, albo parę innych nacji. No dobrze, ale co mają powiedzieć Albańczycy, Czesi, Słowacy, Węgrzy, że co, że nie nie gramy w piłkę, tylko się bronimy?

Węgrzy akurat mają Dominika Szoboszlaia

Okej, każdy ma kogoś, ale też ma paru w silnych ligach, paru w słabszych ligach, paru w rodzimej lidze, natomiast to nie znaczy, że Czechy, Słowacja, czy Węgrzy mają nie grać w piłkę, Polska tym bardziej.

I mnie to zastanawia właśnie w kontekście wieku w kadrze, bo Fernando Santos bardzo się zarzeka, że wiek nie odgrywa roli, ale jednak powołał bardzo odmłodzoną kadrę.

Ostatnie pytanie, powinniśmy grać teraz na dwóch napastników, czy na jednego? Jaka powinna być prawda futbolu?

Zawsze jestem za grą dwoma, ale chyba patrząc na to, jak profiluje swoją drużynę Santos to skłaniam się do tego, że zobaczymy jednego napastnika w formacji 4-3-3. Ale oczywiście mogę się mylić!

Czytaj też:
Santos porównał Lewandowskiego do Ronaldo. Jedna rzecz jest dla niego oczywista
Czytaj też:
Tym powołaniem Fernando Santos zszokował Polaków. Wytłumaczył swoją decyzję