Kamil Glik o krok od głośnego transferu. Chce spełnić podrażnione ambicje

Kamil Glik o krok od głośnego transferu. Chce spełnić podrażnione ambicje

Łukasz Skorupski i Kamil Glik
Łukasz Skorupski i Kamil Glik Źródło: Shutterstock / Mikolaj Barbanell
Kamil Glik wkrótce może stać się bohaterem głośnego transferu. Jak podaje gazeta „Corriere dello Sport”, usługami reprezentanta Polski zainteresowany jest jego były pracodawca. Szykuje się głośny powrót!

Kamil Glik w dalszym ciągu walczy o powrót do pełni formy po kontuzji kolana, którą odniósł w jednym z meczów ligowych poprzedniego sezonu. Sam uraz świadczy o tym, że nie był to udany rok dla reprezentanta Polski, a jeśli doliczymy do tego degradację Benevento na trzeci poziom ligowy we Włoszech oraz brak powołania do reprezentacji od Fernando Santosa, to trudno znaleźć jakikolwiek pozytyw. Być może potencjalne spełnienie najnowszych pogłosek o 35-latku przyniesie uśmiech na twarzy jego kibiców.

Kamil Glik może być bohaterem głośnego transferu

Obecny kontrakt Kamila Glika z Benevento obowiązuje do końca czerwca 2023 roku i niewiele wskazuje na to, by miał zostać przedłużony. Gra na trzecim poziomie rozgrywkowym raczej nie będzie interesowała reprezentanta Polski, jednak niczego nie można być pewnym. Tymczasem „Corriere dello Sport” poinformowała, że w nowym sezonie doświadczony defensor ma ponownie bronić barw US Palermo, w którym występował już w poprzedniej dekadzie.

W ubiegłym sezonie sycylijski klub był beniaminkiem Serie B i nie udało im się awansować do włoskiej ekstraklasy, jednak zajęli solidne dziewiąte miejsce i byli o włos od barażów. Można spodziewać się zatem, że będą chcieli zrobić wszystko, by spełnić ambicje o awansie do Serie A, a Kamil Glik ma być jednym z głównych autorów powstającego projektu. W minionym sezonie rozegrał zaledwie 19 spotkań ligowych, w których zaliczył tylko jedną asystę i raz trafił do siatki.

Kariera Kamila Glika

Kibice Realu Madryt mogą pamiętać Kamila Glika z występów w trzecim zespole hiszpańskiego potentata, skąd trafił do Piasta Gliwice. Stamtąd w 2010 roku trafił właśnie do US Palermo za milion euro. Niestety nie była to udana przygoda dla Polaka, ponieważ trwała tylko pół roku i nawet nie zadebiutował w Serie A. Zagrał w czterech meczach europejskich pucharów. Kolejnym przystankiem w jego karierze było wypożyczenie do AS Bari.

Następnie przyszedł najlepszy okres, z którego pamiętany jest reprezentant Polski. Mowa o występach w AC Torino, a następnie AS Monaco, w którym stanowił o trzonie defensywy, grając z takimi gwiazdami, jak m.in. Kylian Mbappe, Bernardo Silva, Thomas Lemar czy Radamel Falcao. W 2020 roku trafił do Benevento, z którego prawdopodobnie odejdzie w najbliższym czasie.

Czytaj też:
Janusz Dziedzic dla „Wprost”: Zależało mi, by ŁKS Łódź dobrze się kojarzył. Zmiany są jednak potrzebne
Czytaj też:
Tadeusz Pawłowski dla „Wprost”: W Śląsku Wrocław najwyraźniej ktoś źle widzi na oczy

Źródło: Corriere dello Sport