Dostał zielone światło, a potem runął na ziemię. Skoczek miał dużo szczęścia

Dostał zielone światło, a potem runął na ziemię. Skoczek miał dużo szczęścia

Andrea Campregher
Andrea Campregher Źródło:PAP / Grzegorz Momot
Andrea Campregher przeżył chwile grozy podczas konkursu w Szczyrku. Włoski skoczek zaliczył upadek, a następnie zachował się zupełnie nietypowo.

17 stycznia miał odbyć się pierwszy konkurs indywidualny Pucharu Świata w Szczyrku w całej historii istnienia obiektu Skalite. Mimo że zawodnicy faktycznie ruszyli do boju, zawody ostatecznie zostały anulowane, a co za tym idzie, polska miejscowość ostatecznie nie zaliczy oficjalnego debiutu. Po przedwczesnym zakończeniu rywalizacji więcej mówi się o wszystkich ekscesach, które miały miejsce, niż stricte sportowych kwestiach. Sporo uwagi ściągnął na siebie między innymi Andrea Campregher.

Skok Życia Andrei Campreghera

Włoch został niejako ofiarą tego, co działo się na skoczni przez znakomitą większość dnia. Sprawdziły się bowiem wcześniejsze prognozy dotyczące wyjątkowo niekorzystnych warunków atmosferycznych. Niestety sprawdziły się w stu procentach co do wiatru, który sparaliżował konkurs.

Były momenty, kiedy podmuchy przekraczały prędkość 10 m/s, a do tego kierunek zmienił się z sekundy na sekundę. W efekcie poszczególni zawodnicy musieli długo czekać na swoje starty, a pierwsza seria trwała ponad półtorej godziny, aż w końcu ją odwołano.

Na obiekcie Skalite w Szczyrku co chwilę startowali przedskoczkowie, aby sprawdzić, czy jest bezpiecznie, lecz nie miało to większego sensu ze względu na błyskawiczne zmienianie się warunków. Tak było między innymi przy okazji próby konkursowej Andrei Campreghera, który oddał skok życia, ale przy okazji zaliczył groźny upadek.

PolSKI Turniej. Groźny wypadek skoczka

Reprezentant Italii pofrunął bowiem aż na 108,5 metra, lecz nie ustał przy tej próbie. Zawodnik runą na ziemię przy dużej prędkości, co wyglądało groźnie. On sam musiał zresztą być zdziwiony dystansem, który osiągnął, ale stało się tak, ponieważ już po otrzymaniu zielonego światła wiatr zmienił się znacznie. Wiał mu bardzo mocno pod narty, niosąc go dalej, niż można było się spodziewać. Dlatego też Włoch miał kłopot z lądowaniem. Podobny problem spotkał też jednego z Polaków.

twitter

Na szczęście szybko okazało się, że Campregherowi nic się nie stało i z upadku wyszedł bez szwanku. Mało tego, przy okazji zaskoczył też kibiców. Gdy wstał, ci zaczęli go oklaskiwać. 22-latkowi ewidentnie spodobał się ten aplauz, ponieważ zbiegając ze skoczni, machał nartami do zebranych przy skoczni fanów, śmiał się i wiwatował jak po wbiegnięciu na metę i zdobyciu medalu. Niemniej taki obrazek mógł cieszyć, ponieważ jednoznacznie wskazywał, że ze zdrowiem skoczka wszystko jest w porządku.

Czytaj też:
Kamil Stoch mógł w piękny sposób uczcić jubileusz. Pogoda nie dała za wygraną
Czytaj też:
Będzie zwrot w sprawie kary dla skoczka? Adam Małysz komentuje

Opracował:
Źródło: WPROST.pl