Sezon 2023 w tenisie stał pod znakiem walki Aryny Sabalenki z Igą Świątek o pozycję liderki w rankingu WTA. Pogoń 26-latki za naszą rodaczką trwała przez kilkadziesiąt tygodni, aż w końcu jej marzenie się spełniło. Reprezentantka Białorusi strąciła ze szczytu Polkę dzięki lepszym występom w US Open. Nie jest jednak powiedziane, że już niebawem raszynianka nie wróci na pierwsze miejsce.
Iga Świątek goni Arynę Sabalenkę
Od wspomnianego turnieju wielkoszlemowego minęło już sporo czasu i w tym okresie Iga Świątek ciężko pracowała nad powrotem do wysokiej formy, a także o nadrobienie strat do swojej największej przeciwniczki. Aryna Sabalenka pierwotnie miała sporą przewagę, aczkolwiek ta sukcesywnie topniała. Biało-Czerwona zbliżyła się do niej najbardziej po triumfie w China Open. W Pekinie zdobyła bowiem tytuł, w związku z czym różnica na korzyść Białorusinki wynosiła już tylko 590 punktów.
Mało tego, obie zawodniczki trafiły na siebie w półfinale WTA Finals i tym razem lepsza okazała się nasza rodaczka. Spełnił się zatem kolejny warunek potrzebny do tego, aby zdetronizować tenisistkę z Mińska. Żeby jednak tak się stało, Iga Świątek potrzebuje jeszcze jednego zwycięstwa, czyli tym samym triumfu w całym turnieju.
Białoruskie media apelują do rywalki Igi Świątek
W wielkim finale reprezentantka Polski zagra z tenisistką, z którą ostatnimi czasy nie szło jej najlepiej. Mowa oczywiście o Jessice Peguli. W 2023 roku uczestniczki te mierzyły się ze sobą trzykrotnie, z czego Amerykanka triumfowała dwukrotnie. Ogólny bilans jest jednak korzystniejszy dla raszynianki, bo wynosi 5:3.
W tym kontekście szczególny jest jeden nagłówek z artykułu opublikowanego na portalu mlyn.by. „Pegulo, pomóż! Sabalenka pozostanie numerem jeden tylko pod warunkiem zwycięstwa Amerykanki w Cancun” – napisano. W kilku innych serwisach również podkreślono, że kadencja Białorusinki w roli liderki rankingu WTA może okazać się wyjątkowo krótka.
Czytaj też:
Iga Świątek zarobiła fortunę za pokonanie Aryny Sabalenki. A to jeszcze nie koniecCzytaj też:
Iga Świątek nie ma wątpliwości po meczu z Sabalenką. Zapamięta to na długo
