Legendarny zawodnik padł na kolana. Derby kosztowały go wiele nerwów

Legendarny zawodnik padł na kolana. Derby kosztowały go wiele nerwów

Jarosław Hampel
Jarosław Hampel Źródło: Newspix.pl
NovyHotel Falubaz Zielona Góra mógł mieć cenną wygraną w PGE Ekstralidze. Przegrał jednak z ebut.pl Stalą Gorzów, a wymowną scenę oglądaliśmy w końcówce.

Dopiero co zielonogórzanie odjechali klasyk z Fogo Unią Leszno, a już mieli przed sobą jeszcze ważniejsze spotkanie w PGE Ekstralidze. Mowa o pierwszych od trzech lat Derbach Ziemi Lubuskiej. NovyHotel Falubaz długo trzymał kontakt z ebut.pl Stalą Gorzów, ale ostatecznie musiał uznać wyższość rywala zza miedzy, przegrywając 41:49. Zabójcze okazały się trzy ostatnie wyścigi, które podopieczni Stanisława Chomskiego wygrali 13:5. Jeszcze po dwunastu gonitwach na tablicy świetlnej widniał remis 36:36. Tym razem nieco słabszy mecz miał Jarosław Hampel, który wymownie zachował się po swoim ostatnim biegu.

Jarosław Hampel nie mógł uwierzyć w porażkę

Dotychczas w każdym z trzech spotkań PGE Ekstraligi Hampel był liderem Falubazu, a kapitalną dyspozycję zaprezentował przede wszystkim w Lesznie, gdzie w starciu przeciwko Fogo Unii wywalczył 14 punktów. Wówczas pokonał go tylko Janusz Kołodziej. W rywalizacji ze Stalą zdobył natomiast 8 „oczek” i był to pierwszy pojedynek w tym sezonie, w którym nie zdobył dwucyfrówki.

Jeśli chodzi o biegi nominowane, to Hampel pojechał w czternastym wyścigu. Początkowo z Przemysławem Pawlickim wyjechał na podwójne prowadzenie, lecz fenomenalny tego dnia Anders Thomsen najpierw wyprzedził Pawlickiego, a na samej mecie Hampela. Doświadczony żużlowiec nie mógł tego przeboleć.

Reporter Canal+ Sport Łukasz Benz ujawnił, że po tym wyścigu Hampel był głównym aktorem wymownej sceny. Padł bowiem na kolana przed Piotrem Protasiewiczem, dyrektorem Falubazu, bo był przekonany, że wygra z Thomsenem. Widać, jak 42-latek przeżywał mecz, a przecież mówimy o utytułowanym żużlowcu. Dało się odczuć nerwową atmosferę w szeregach gospodarzy, bo ewentualne zwycięstwo ze Stalą dałoby beniaminkowi olbrzymi komfort w tabeli.

– Popełniliśmy zbyt dużo błędów, których właściwie się nie spodziewałem, głównie na trasie. Przy tak wyrównanych drużynach tego nie można robić. Obieraliśmy złe linie jazdy. Stracone pozycje na mecie wynikały właśnie z tego. Nie do końca wszyscy wytrzymali też trudy tego derbowego meczu – powiedział Protasiewicz w rozmowie z Benzem.

Falubaz zostawia po sobie dobre wrażenie

We wszystkich meczach w tym sezonie zielonogórzanie pokazują, że są waleczną ekipą. Gdyby wygrali z dziewięciokrotnym mistrzem Polski, to awansowaliby na trzecie miejsce w tabeli z dorobkiem pięciu punktów.

Patrząc na to, jakie problemy ma kilka drużyn, to można by było zaryzykować stwierdzenie, iż w przypadku braku kontuzji Falubaz otrzymałby autostradę do utrzymania w lidze, co jest celem nadrzędnym. Jak jednak podkreśla Protasiewicz, porażka ze Stalą nie oznacza, iż sezon będzie stracony, bo wiele jeszcze może się wydarzyć dobrego dla jego drużyny.

Czytaj też:
Ponownie zawalił mecz i był rozgoryczony. „Wszyscy widzieliście”
Czytaj też:
Australijski mistrz atakuje polskich kibiców. To pokłosie słabych wyników

Opracował:
Źródło: WPROST.pl / Canal+ Sport