Legenda Lecha Poznań tłumaczy dla „Wprost”, co trzeba poprawić przed rewanżem. „On mnie nie przekonał”

Legenda Lecha Poznań tłumaczy dla „Wprost”, co trzeba poprawić przed rewanżem. „On mnie nie przekonał”

Piłkarze Lecha Poznań po meczu z Karabachem Agdam
Piłkarze Lecha Poznań po meczu z Karabachem Agdam Źródło: Newspix.pl / Patryk Pindral / 400mm.pl
W pierwszym meczu eliminacji Ligi Mistrzów Lech Poznań pokonał Karabach Agdam, choć miał w tym starciu spore problemy. Jak ocenić to spotkanie i jakie wnioski na temat Kolejorza można po nim wysnuć? O tym rozmawiamy z legendą wielkopolskiej drużyny, czyli Marcinem Drajerem.

Czy gra Lecha Poznań w meczu z Karabachem Agdam mogła się podobać? Jak Kolejorz poradził sobie w nietypowym dla niego stylu gry? Czy występy Kristoffera Velde, Filipa Szymczaka i Adriela Ba Loui mogły się podobać? Kto może wkrótce wyrosnąć na prawdziwego lidera drużyny? Dlaczego John van den Brom nie dał szansy nowym nabytkom? Co Lech musi poprawić przed rewanżem w Baku? O tych i innych kwestiach rozmawialiśmy z Marcinem Drajerem, wychowankiem Kolejorza i jego legendą.

Mariusz Bielski: Po meczu opinie na temat występu Lecha są różne. Jedni dowodzą, że 1:0 to świetna zaliczka i podkreślają, jak świetnie Kolejorz zorganizował się w defensywie, drudzy przekonują, iż wynik był lepszy niż gra. Do której grupy panu bliżej?

Marcin Drajer: Do tej drugiej. Karabach wyglądał lepiej w kwestiach technicznych i taktycznych. Posiadanie piłki, ich pomysł na grę i różne sytuacje... Oczywiście nie mieli takiej stuprocentowej, lecz mimo wszystko to Azerowie dominowali nad Lechem i zostawili lepsze wrażenie wizualne. Zgadzam się, że wynik naprawdę był lepszy niż gra. Zaliczka przed rewanżem jest minimalna. Karabach od wielu lat regularnie grał w fazach grupowych europejskich pucharów, więc to jest bardzo trudny przeciwnik.

To było nowe doświadczenie dla Lecha Poznań, że musiał bronić się tak głęboko przez większą część spotkania. Zazwyczaj to przecież on dominuje nad rywalami.

Lech przede wszystkim nie chciał stracić bramki i ewentualnie coś zdobyć po kontrze. Spójrzmy, ilu graczy Kolejorza brało udział w akcjach zaczepnych. Atakowali po trzy, cztery osoby.

Źródło: WPROST.pl
 0

Czytaj także