Jakub Rzeźniczak dla „Wprost”: W Wiśle Płock zaczęło wszystko nieźle hulać

Jakub Rzeźniczak dla „Wprost”: W Wiśle Płock zaczęło wszystko nieźle hulać

Jakub Rzeźniczak
Jakub Rzeźniczak Źródło: Shutterstock / Mikolaj Barbanell
– Na pewno nie mogliśmy mieć pewności, że tak dobrze odpalimy od samego początku sezonu. Rywale wcale nie byli słabi, a my wygrywaliśmy z nimi bardzo wysoko i to nie były zwycięstwa odniesione na farcie – mówi dla „Wprost” Jakub Rzeźniczak, kapitan Wisły Płock, sensacyjnego lidera Ekstraklasy.

Dariusz Tuzimek, „Wprost”: Wygraliście wszystkie cztery mecze w tym sezonie, jesteście na szczycie tabeli, wszyscy was chwalą. W waszej szatni musi panować szampańska atmosfera.

Jakub Rzeźniczak: Atmosfera jest świetna, wzajemnie się nakręcamy tymi kolejnymi zwycięstwami. Też zdajemy sobie z tego sprawę, że nikt na nas nie stawiał, nikt się tego nie spodziewał. Dobrze rozpoczęliśmy te rozgrywki, choć przecież rywali mieliśmy wymagających. Te sukcesy są dla nas impulsem do jeszcze cięższej pracy, którą po zwycięstwach wykonuje się z wielką ochotą, bo człowiek widzi rezultaty. A nikt z nas tego nie ukrywa, mówi to też trener w wywiadach, że bardzo ciężko trenujemy, że jest postawiony przez sztab mocny akcent na przygotowanie fizyczne drużyny. I myślę, że to widać później na boisku. Zresztą potwierdzają to także pomeczowe statystyki naszej drużyny.

Środowisko piłkarskie w Polsce jest w szoku, czy wyniki Wisły są zaskoczeniem także dla was samych?

Na pewno nie mogliśmy mieć pewności, że tak dobrze odpalimy od samego początku sezonu. Rywale wcale nie byli słabi, a my wygrywaliśmy z nimi bardzo wysoko i to nie były zwycięstwa odniesione na farcie. Bardzo cieszy też to, że strzelamy tak dużo bramek.

No właśnie, skąd taka piorunujące skuteczność? Macie już 14 goli zdobytych w tym sezonie, na treningach też tak wam wszystko wpada do sieci?

Treningi nigdy nie były dla mnie wyznacznikiem tego, jak zagramy w meczu, ale faktem jest, że ta nasza siła ofensywna jest duża. Ona już w tamtym sezonie była niezła, kiedy dużo bramek zdobył Łukasz Sekulski, kiedy dobre mecze grał choćby Rafał Wolski. A teraz doszedł jeszcze Hiszpan Davo, który dołożył swoją jakość i jest obecnie liderem strzelców Ekstraklasy z czterema golami na koncie. No i trener Pavol Stano przesunął z obrony na skrzydło Kristiana Vallo, który zdobywa bramki, notuje asysty, czyli też znacząco wzmocnił naszą ofensywę.

„Mogę śmiało powiedzieć, że każdy zawodnik z formacji pomocy czy ataku ma dużą jakość piłkarską i to się przekłada na konkrety w naszych meczach. Do tego dochodzi też dobre przygotowanie fizyczne i widać, że to wszystko razem nieźle hula”.

Pewnie przyjemnie jest teraz odkleić taką łatkę, którą wam przylepiono, że Wisła Płock to jest drużyna podstarzałych piłkarzy (Rzeźniczak, Tomasik, Furman, Sekulski, Szwoch, Wolski), którym już nie bardzo się chce, którzy zadowolą się dobrymi pieniędzmi i rolą średniaka w lidze?

Jeśli ktoś mnie zna, to wie, że ja zawsze byłem zawodnikiem bardzo ambitnym. A tutaj zebrała się grupa doświadczonych zawodników, którym się naprawdę chce i nikogo nie trzeba nakłaniać do pracy, każdy daje z siebie „maksa”, bo wszyscy jesteśmy świadomi wyzwań, jakie stawia przed nami Ekstraklasa.

Zmienia się też postrzeganie Wisły Płock także ze względu na przebudowę stadionu. Na tym nowym obiekcie mecze będą lepiej wyglądać, ba już wyglądają lepiej. Na starym stadionie ani nie grało się za fajnie – pamiętam to, gdy przyjeżdżałem tu jeszcze z Legią – ani w telewizji obrazek nie był zbyt nowoczesny. Ale to wszystko się zmienia, także klubowe media społecznościowe i marketing, za których dobre działania Wisła zbiera wiele pochwał.

Są sukcesy piłkarskie, to wszyscy w klubie pracują z entuzjazmem. Także pion sportowy, bo trzeba przyznać, że Wisła Płock to ostatnie okienko transferowe miała bardzo udane.

Źródło: WPROST.pl
 0

Czytaj także