Presja na Robercie Lewandowskim jest coraz większa. Rywal depcze mu po piętach

Presja na Robercie Lewandowskim jest coraz większa. Rywal depcze mu po piętach

Robert Lewandowski
Robert Lewandowski Źródło: Shutterstock / sbonsi
Środowy wieczór był nie tylko przyjemny dla oczu kibiców Realu Madryt, którzy świętowali wysokie zwycięstwo swojej drużyny, ale też powodem do niepokoju fanów Blaugrany. Królewscy zwyciężyli przed własną publicznością z Elche 4:0 i choć przewaga FC Barcelony w La Liga wciąż wynosi osiem punktów, to inna klasyfikacja może wkrótce ulec zmianie. Robert Lewandowski nie może spać spokojnie.

Sytuacja w La Liga robi się coraz ciekawsza, choć FC Barcelona ma otwartą drogę do zwycięstwa. Do zakończenia sezonu 2022/23 zostało jeszcze wiele kolejek, jednak historia mówi jasno – , który obecnie zajmuje drugie miejsce, tracąc do Blaugrany osiem punktów, nigdy nie odrobił takiej liczby oczek koniecznych do zdobycia mistrzostwa. Oczywiście wszystko może się zmienić z biegiem czasu, jednak mało prawdopodobne, by do tego doszło.

Warto dodać, że zarówno FC Barcelona, jak i Real Madryt mają jeszcze do rozegrania mecze w europejskich pucharach. Podopieczni Xaviego zmierzą się z Manchesterem United w ramach 1/16 finału Ligi Europy, natomiast piłkarze Carlo Ancelottiego podejmą Liverpool w 1/8 finału Ligi Mistrzów. Do tego dochodzi ich bezpośrednie starcie w La Liga. Po środowym wieczorze nie może spać spokojnie, gdyż jego rywal depcze mu po piętach.

Robert Lewandowski musi wrócić do regularnego strzelania w La Liga

Robert Lewandowski wciąż prowadzi w klasyfikacji strzelców La Liga, jednak w ostatnich spotkaniach jego ligowa dyspozycja strzelecka nie jest najlepsza. Po raz ostatni Polak trafił do siatki w spotkaniu z Realem Betis, wygranym przez Blaugranę 2:1, jednak był to jego pierwszy gol w hiszpańskiej ekstraklasie od... 29 października 2022 roku.

W międzyczasie Polak pauzował trzy mecze za czerwoną kartkę, którą otrzymał przed mundialem w spotkaniu z CA Osasuna. W międzyczasie jego największy rywal o koronę króla strzelców Primera Division odzyskał formę strzelecką, którą udowodnił w ostatnim meczu Realu Madryt.

Karim Benzema depcze Robertowi Lewandowskiemu po piętach

Real Madryt zwyciężył domowe spotkanie z Elche 4:0. Dwa gole z rzutów karnych zdobył Karim Benzema i po jednej Marco Asensio oraz Luka Modrić. Trafienia Francuza były jego 10. i 11. w tegorocznym sezonie La Liga.

twitter

Ponadto były reprezentant Les Bleus regularnie trafiał do siatki w Pucharze Króla oraz Superpucharze Hiszpanii. Warto nadmienić, że 35-latek aż pięciokrotnie nie mógł pomagać swoim kolegom w zdobywaniu kolejnych punktów, gdyż regularnie męczyły go problemy mięśniowe. Tym, co wyróżnia zarówno „Lewego”, jak i Benzemę jest fakt, że do trafień obaj dokładają asysty. Polak ma ich pięć, a Francuz trzy. W najbliższej kolejce Real Madryt zagra na wyjeździe z CA Osasuną (18.02, godz. 21:00), a FC Barcelona z Cadiz (19.02, godz. 21:00).

Karim Benzema wyprzedził legendę

Kolejną kwestią, którą warto wymienić, jest motywacja. Zarówno jeden, jak i drugi napastnik chcą zdobyć koronę króla strzelców La Liga, a wczoraj Karim Benzema osiągnął wyjątkowy cel. Wyprzedził Raula w ilości zdobytych bramek dla Realu Madryt w La Liga i ma ich już na koncie 230. Do tego doszedł fakt, że Francuz wyprzedził Hiszpana w liczbie zwycięstw z Królewskimi (429).

twitterCzytaj też:
Wielkie wyzwanie przed Robertem Lewandowskim. „Zawsze jest ten pierwszy raz”
Czytaj też:
Wyczyn Roberta Lewandowskiego doceniony. Polak znalazł się w doborowym towarzystwie