Brutalne zagranie Arkadiusza Milika. W taki sposób Polak wyleciał z boiska

Brutalne zagranie Arkadiusza Milika. W taki sposób Polak wyleciał z boiska

Arkadiusz Milik
Arkadiusz Milik Źródło: PAP/EPA / Alessandro Di Marco
Nie tak Arkadiusz Milik wyobrażał sobie mecz ligowy przeciwko Empoli. Napastnik Juventusu już w 18. minucie opuścił boisko po czerwonej kartce.
Juventus walczy o powrót na mistrzowski tron. Turyńczycy to zespół, który razem z Interem Mediolan nadaje ton rozgrywkom Serie A. Wysokie tempo dwójce turyńsko-mediolańskiej wytrzymują, z kilkoma punktami straty, właściwie tylko piłkarze Milanu.

Juventus osłabiony po czerwonej kartce dla Arkadiusza Milika

W sobotni (tj. 27 stycznia) wieczór polski napastnik Juve otrzymał szansę na grę od pierwszej minuty. Arkadiusz Milik ma sporą konkurencję w ofensywie klubu z Turynu, dlatego tym bardziej istotne jest, żeby wykorzystywał minuty, które otrzymuje.

Niestety z perspektywy Polaka, jego występ przeciwko Empoli zakończył się po zaledwie 18. minutach. Milik popełnił bowiem błąd, nietypowo, bo w destrukcji. W środkowej strefie boiska napastnik zdecydował się na interwencję, która była wyraźnie spóźniona.

Początkowo Polak został upomniany przez arbitra żółtą kartką. Jak się jednak miało ostatecznie okazać, Milik zakończył mecz po weryfikacji VAR. Powtórki nie pozostawiły wątpliwości, polski gracz mógł zrobić dużą krzywdę przeciwnikowi swoim wejściem. Po reakcji Milika i weryfikacji z żółtej na czerwoną kartę, było widać, że sam winny zdaje sobie sprawę, co zrobił. W jak nieodpowiedzialny sposób osłabił swoją drużynę.

twitter

„Polski mecz” w Serie A. Juventus walczy o mistrzostwo Italii

Warto dodać, że Allianz Stadium w Turynie oprócz Milika pojawiło się wielu graczy z polskim paszportem. Między słupkami bramki Juventusu tradycyjnie stanął Wojciech Szczęsny. Do tego w zespole gości, drużynie Empoli, na środku defensywy spotkanie rozpoczął Sebastian Walukiewicz.

W drugiej linii przyjezdnych jest za to przeżywający w ostatnich tygodniach świetny czas Szymon Żurkowski. Za to wśród rezerwowych można znaleźć jeszcze Bartosza Bereszyńskiego, bocznego defensora Empoli.

Spotkanie zakończyło się ostatecznie sensacyjnym podziałem punktów (1:1). Empoli nie ma prawa do narzekań, zupełnie przeciwnie do Juventusu.

Czytaj też:
Były selekcjoner broni Lewandowskiego. Wciąż uważa go za jednego z najlepszych
Czytaj też:
Trzęsienie ziemi w Liverpoolu! Jurgen Klopp odchodzi z końcem sezonu

Opracował:
Źródło: X / @ELEVENSPORTSPL