Wysoka porażka polskich szczypiornistów. Słowenia była bezlitosna

Wysoka porażka polskich szczypiornistów. Słowenia była bezlitosna

Krzysztof Komarzewski, Tomasz Gębala, Nic Cehte, Blaz Janc
Krzysztof Komarzewski, Tomasz Gębala, Nic Cehte, Blaz Janc Źródło: PAP / Zbigniew Meissner
Reprezentacja Polski w piłce ręcznej podjęła Słowenię w ramach drugiego spotkania grupy B mistrzostw świata. Biało-czerwoni walczyli do ostatnich minut o wynik, jednak nie dali rady pokonać znacznie lepiej dysponowanych przeciwników. Goście zwyciężyli wynikiem 32:23. Teraz wygrana nad Arabią Saudyjską jest obowiązkiem.

Po pierwszym spotkaniu grupy B reprezentacja Polski pozostawiła bardzo dobre wrażenie. Mimo że Polacy przegrali z Francją 24:26, to pozostawili po sobie bardzo dobre wrażenie. W drugim spotkaniu Słowenia pokonała Arabię Saudyjską 33:19. W drugiej kolejce Francja bezproblemowo pokonała Arabię Saudyjską 41:23. Stało się zatem jasne, że aby myśleć o spokojnym awansie do fazy pucharowej Polacy będą musieli pokonać reprezentację Słowenii.

Choć w przeszłości w spotkaniach o stawkę częściej zwyciężali zawodnicy z Bałkanów, to wynik dzisiejszego spotkania stał pod dużym znakiem zapytania. Niestety kibice w katowickim Spodku zobaczyli wysoką porażkę Polaków.

MŚ w piłce ręcznej. Słoweńcy wysoko zawiesili poprzeczkę

Od początku spotkania piłkarze Patryka Rombla dostali sygnał od przeciwników, że nie mają w planach ułatwiać im zadania. Choć Polacy już w drugiej minucie wyszli na prowadzenie, to Słoweńcy bardzo szybko odwrócili losy spotkania. Już w ósmej minucie na tablicy wyników widniał rezultat 4:4, a po chwili Borut Mackovsek wyprowadził swoją reprezentację na prowadzenie.

To była chwila, w której Polacy jeszcze uwierzyli, że uda się przejąć inicjatywę w spotkaniu. W 12. minucie przy Blaz Blagotinsek otrzymał dwie minuty kary, a Arkadiusz Moryto pewnie wykorzystał rzut karny, po czym trafił po raz drugi i doprowadził do wyrównania. Przyjezdni szczypiorniści bardzo skutecznie powstrzymywali ataki naszej reprezentacji. Przy wyniku 10:11 dla Słowenii gra Polaków całkowicie się posypała.

Przeciwnicy zdobyli pięć punktów z rzędu, a w pewnym momencie Polacy grali z dwuosobowym osłabieniem, gdyż Michał Olejniczak i Arkadiusz Moryto otrzymali dwuminutowe kary. Pierwsza połowa spotkania zakończyła się prowadzeniem przyjezdnych 11:17.

Polacy nie umieli znaleźć sposobu na przełamanie wyniku

Początek drugiej połowy przyniósł nadzieję na odwrócenie losów spotkania, jednak Polacy nie mieli pomysłu na pokonanie Jozego Baznika. Przemysław Krajewski nie wykorzystał doskonałej okazji na zdobycie punktu z lewego skrzydła, które dałoby pierwszego gola w drugiej połowie. Ten przyszedł dopiero przy okazji drugiej szansy Przemysława Krajewskiego w 34. minucie. Po chwili Patryk Walczak otrzymał karę dwóch minut za ciągnięcie przeciwnika za koszulkę. Tę szansę wykorzystali Słoweńcy i zdobyli dwa gole przy jednym Polaków.

W 43. minucie Słoweńcy wyszli już na 10-punktowe prowadzenie. Ten mecz w niczym nie przypominał spotkania, które oglądaliśmy z Francją. Żaden z zawodników reprezentacji Polski nie umiał znaleźć słabego punktu defensywy rywali. Na osiem rzutów zaledwie trzykrotnie polscy szczypiorniści trafili do siatki, doprowadzając do wyniku 18:25. W tym momencie obie drużyny grały przy jednoosobowym osłabieniu.

Niestety goście wciąż nie przestawali atakować i wykorzystali kolejne osłabienie Polaków. Michał Olejniczak otrzymał dwie minuty kary, dzięki czemu Słoweńcy odrobili trzy punkty, wracając do 10-punktowego prowadzenia. W 55. minucie było ono nawet 11-punktowe. Do samego końca meczu podopieczni Patryka Rombla próbowali, choć minimalnie zmniejszyć rozmiary porażki. Spotkanie zakończyło się wynikiem 32:23 dla Słowenii.

Czytaj też:
Porażka w meczu otwarcia MŚ. Polacy walczyli z Francuzami jak równy z równym
Czytaj też:
Rozgrywający wskazał winnego porażki z Francją. Był bezlitosny

Źródło: WPROST.pl
 0

Czytaj także