Miała być autostrada, będzie tor przeszkód. Polaków czeka trudna przeprawa w siatkarskich ME

Miała być autostrada, będzie tor przeszkód. Polaków czeka trudna przeprawa w siatkarskich ME

Bartosz Kurek
Bartosz Kurek / Źródło: Newspix.pl / PressFocus
Polacy wygrali swoją grupę, co teoretycznie powinno zapewnić im łatwiejszą drogę do strefy medalowej. Tymczasem triumf Biało-Czerwonych w pierwszej fazie turnieju nie jest dla nich aż tak korzystny, jak mogłoby się wydawać przed rozpoczęciem mistrzostw Europy.

Biało-Czerwoni radzą sobie w mistrzostwach Europy świetnie. Polacy wygrali grupę, a w 1/8 finału bez problemów pokonali Finlandię. Nie da się ukryć, że prawdziwa gra zaczyna się dopiero teraz, ponieważ na horyzoncie jawi się podopiecznym Vitala Heynena mecz z Rosją, a dalej ewentualnie z wicemistrzami Europy lub sensacyjnymi pogromcami Francuzów, Czechami.

Mecz z Serbią głównym punktem grupowych zmagań

Na papierze najtrudniejszym przeciwnikiem w grupie Polaków była Serbia. To właśnie z tą drużyną miała rozegrać się walka o pierwsze miejsce, które dawało szansę na łatwiejszą drabinkę play-offów. Spotkanie zakończyło się wynikiem 3:2 dla Biało-Czerwonych i dzięki temu to ostatecznie nasi siatkarze uplasowali się na czele zestawienia. Potyczka z Serbami była bardzo emocjonująca. Świetną zmianę dał Kamil Semeniuk. Wszedł on za Kubiaka, który po dobrej postawie w pierwszym secie (pięć punktów na osiem prób) obniżył loty i ustąpił miejsca młodszemu koledze.

Nie da się jednak ukryć, że wózek Vitala Heynena „wiozą” głównie Bartosz Kurek i Wilfredo Leon. Mecz z Serbią dobitnie to pokazał. Obaj zawodnicy zdobyli odpowiednio 21 i 20 punktów. Warto zwrócił również uwagę na dobrą formę naszych środkowych. Jakub Kochanowski zdobył wtedy 10 oczek, a Mateusz Bieniek dołożył od siebie dziewięć. W późniejszych spotkaniach swoją dobrą formę pokazał trzeci środkowy Piotr Nowakowski, który np. w meczu z Grecją wygrał Polakom w sumie prawie całego seta (20 punktów).

Po igrzyskach nie ma śladu?

Na razie wygląda na to, że Polacy faktycznie świetnie poradzili sobie z porażką w Tokio. Żadna drużyna, która nie przepracowałaby odpowiednio tego typu zawodu, nie dałaby rady pokazać takiego charakteru i woli walki, jakich byliśmy świadkami w meczu z Serbią. – Pokazaliśmy, że jesteśmy drużyną – mówił w pomeczowym wywiadzie Bartosz Kurek, atakujący reprezentacji Polski. Kuba Kochanowski mówił natomiast o tym, że skupiają się na każdym kolejnym meczu i chcą w końcu przejść ten „przeklęty ćwierćfinał”. A z tym wcale nie będzie tak łatwo.

Autostrada, czy tor przeszkód do strefy medalowej?

Wygranie grupy miało dać Polakom teoretycznie łatwiejszą ścieżkę do strefy medalowej. Dość niespodziewanie jednak Rosjanie zajęli w swojej grupie drugie miejsce, przegrywając walkę o pozycję z dobrze dysponowaną Holandią i przez to, to właśnie Sborna będzie przeciwnikiem Biało-Czerwonych w 1/4 finału. Pocieszeniem jest fakt, że Rosja do tej pory nie prezentuje tak wysokiego poziomu, jak podczas igrzysk olimpijskich, gdzie zajęła drugie miejsce przegrywając z Francją w finale.

Skoro jesteśmy już przy Trójkolorowych, to właśnie oni mieli być ewentualnym przeciwnikami Biało-Czerwonych w półfinale. Sensacyjnie jednak Francja przegrała w 1/8 finału z Czechami i to właśnie nasi południowi sąsiedzi powalczą ze Słowenią o grę w półfinale. Jeśli więc Polacy pokonają Rosjan, zagrają z wicemistrzami Europy z 2019, albo z niespodzianką turnieju, czyli Czechami. Gdyby podopieczni Vitala Heynena uplasowali się na drugim miejscu w grupie, droga do finałowego starcia byłaby teoretycznie „przyjemniejsza”, ponieważ graliby oni z Turcją w 1/8, Holandią w 1/4 i Włochami lub Niemcami w półfinale. – Można było się zastanawiać czy nie warto byłoby oddać mecz Ukrainie i ruszyć do strefy medalowej inną ścieżką – stwierdził Krzysztof Ignaczak w rozmowie ze Sport.pl.

Ćwierćfinał z Rosją

Realia są jednak takie, że Biało-Czerwoni zmierzą się w ćwierćfinale z Rosją i nie ma podstaw, by myśleć, że Polacy nie są w stanie Sbornej pokonać. Rosjanie przegrali w grupie z Turcją (1:3), dopiero w tie-breaku pokonali Holandię, a w meczach z Finlandią, Hiszpanią i później w 1/8 z Ukrainą tracili po jednym secie. Nie są to jednak argumenty za tym, że przeprawa w ćwierćfinale będzie dla naszych siatkarzy łatwa.

Pojedynki ze Sbroną charakteryzują się dużą intensywnością i emocjami, więc można się spodziewać wspaniałego widowiska, oby zakończonego korzystnie dla naszych siatkarzy. Zapraszamy do śledzenia naszej relacji live, która rozpocznie się równo z meczem, czyli we wtorek 14 września, o godzinie 20:30.

Czytaj też:
Piotr Nowakowski docenia Rosjan. „Rozkręcali się z meczu na mecz”

Opracował:
Źródło: WPROST.pl
 0

Czytaj także