Na to złoto czekała cała Polska. 10 lat od wielkiego triumfu Kamila Stocha

Na to złoto czekała cała Polska. 10 lat od wielkiego triumfu Kamila Stocha

Kamil Stoch
Kamil Stoch Źródło: Newspix.pl
9 lutego przypada 10. rocznica zdobycia przez Kamila Stocha pierwszego złota olimpijskiego. To był tytuł, na które polskie skoki narciarskie czekały 42 lata.

Kiedy w 1972 roku zdobywał w Sapporo tytuł mistrza olimpijskiego w skokach narciarskich, to zapewne niewielu kibiców spodziewało się, że na następnego złotego medalistę w tej dyscyplinie sportu przyjdzie nam czekać 42 lata. Tak jednak się stało, a po tytuł nie sięgnął nawet wybitny Adam Małysz. Z drugiej strony wielu zawodników chciałoby mieć taki dorobek. Mowa o trzech srebrach olimpijskim i jednym brązie.

Kamil Stoch zmiażdżył rywali w Soczi

Polscy kibice wymarzonego tytułu doczekali się 9 lutego 2014 roku. Głównym faworytem do mistrzostwa olimpijskiego na normalnej skoczni w Soczi był Kamil Stoch. Wcześniej w Willingen dwukrotnie zwyciężył w zawodach Pucharu Świata. Wiadomo jednak, że rola faworyta potrafi być przytłaczająca. Stoch musiał mierzyć się ze sporą presją. Miał dokonać tego, czego nie zrobił Adam Małysz.

Skoczek z Zębu spełnił swoje marzenie oraz pragnienie milionów polskich kibiców. W Soczi prowadził z solidną przewagą już na półmetku, gdzie w pierwszej serii oddał skok na odległość 105,5 metra. Wówczas był to rekord skoczni. W drugiej próbie Polak przypieczętował złoto, lądując dwa metry bliżej. Gdy Peter Prevc, główny konkurent Stocha do tytułu, widział co on wyprawia, to tylko pokręcił głową i zaczął klaskać.

Stracił wtedy do naszego zawodnika ponad dwanaście punktów. To był nokaut, biorąc pod uwagę, że skoczkowie rywalizowali na normalnym obiekcie.

„Złoty medal, można zwariować ze szczęścia” – wykrzykiwał podczas transmisji telewizyjnej legendarny komentator TVP Włodzimierz Szaranowicz. Oba skoki Stocha z pamiętnego konkursu można zobaczyć poniżej.

twitter

Kilka dni później powtórzył sukces

Stoch na jednym tytule nie zamierzał się zatrzymywać. Sześć dni później zgarnął złoto także na dużym obiekcie w Soczi. Wówczas jednak przyszło mu to z dużo większym trudem, ponieważ drugi Noriaki Kasai stracił do niego 1,3 pkt. Zatem, gdyby Polak skoczył metr bliżej w finałowej serii, to pierwsze miejsce należałoby do doświadczonego Japończyka.

To był czas, kiedy Stoch dał Polakom wiele radości. Niedługo później sięgnął jeszcze po zwycięstwo w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata, a łowienie złotych medali olimpijskich także się nie skończyło. W 2018 roku w Pjongczangu Stoch obronił tytuł na dużej skoczni.

Czytaj też:
Wymowna reakcja Kamila Stocha. Zmaga się z jednym problemem
Czytaj też:
Ulubieniec polskiej publiczności kończy karierę. To strata dla skoków narciarskich

Opracował:
Źródło: WPROST.pl