Dziś rocznica „gestu Kozakiewicza”. „Chciałem tym ruskim pokazać”

Gest Kozakiewicza i smutek Osaki

Władysław Kozakiewicz, rok. 1980, Moskwa
Władysław Kozakiewicz, rok. 1980, Moskwa / Źródło: ASSOCIATED PRESS/East News
Właśnie mija 41 lat od słynnego „gestu Kozakiewicza”. Warto z tej okazji zobaczyć w kinie dokument „Po złoto. Historia Władysława Kozakiewicza”. I porównać minione realia ze współczesnym sportowym spektaklem – zarówno tym z Tokio, jak i z mini serialu „Naomi Osaka”.

Naomi Osaka. Ma 22 lata. Jest córką Japonki i Haitańczyka, wychowała się w Stanach Zjednoczonych. W swojej karierze tenisistka zdobyła cztery tytuły w turniejach wielkoszlemowych. Stała się jedną z najlepiej zarabiających osób w światowym sporcie, a ledwie tydzień temu rozpaliła znicz olimpijski w Tokio. I on: Władysław Kozakiewicz, który dzięki lekkoatletyce wybił dla siebie okno w murze realnego socjalizmu, a na Igrzyskach w Moskwie w 1980 roku wywołał skandal swoim słynnym gestem.

Dwa różne światy. Ale właśnie dlatego warto jednocześnie oglądać dokumenty poświęcone tej dwójce sportowców: trzyodcinkowy, netfliksowy miniserial „Naomi Osaka” Garretta Bradleya i kinowy film „Po złoto” Ksawerego Szczepanika. Okazuje się, że niezależnie od rzeczywistości za oknem, emocje i mechanizmy pozostają niezmienne. Rywalizacja, ambicja, pragnienie pokonywania samego siebie. Ale również zawiść, presja wywierana na zawodników, nacjonalizm, który odbija się na stadionach w czasie rzekomego święta wspólnotowości – Igrzysk Olimpijskich.

Artykuł został opublikowany w 30/2021 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 4

Czytaj także