Zapadł wyrok w sprawie polskiej szachistki. Została uznana za winną, ale może grać dalej

Zapadł wyrok w sprawie polskiej szachistki. Została uznana za winną, ale może grać dalej

Szachy
Szachy / Źródło: Shutterstock / Grandbrothers
Zakończyło się postępowanie, dotyczące Patrycji Waszczuk. Osiemnastoletnia szachistka, uważana za wielki talent w tej dyscyplinie, została uznana winną dokonania oszustwa. Usłyszała też wyrok, który nie jest tak surowy, jak pierwotnie wymierzony.

9 listopada rozwiązała się głośna sprawa polskiej szachistki. Patrycja Waszczuk, bo o nią chodzi, stanęła niedawno przed Trybunałem Arbitrażowym ds. Sporty przy Polskim Komitecie Olimpijskim, aby odpowiedzieć za próbę oszustwa podczas turnieju w Ustroniu, który odbył się w 2020 roku. Polka usłyszała wyrok.

Jaki przepis przekroczyła Patrycja Waszczuk?

Na czym polegało jej przewinienie? Według relacji portalu sport.onet.pl wszystko wydarzyło się po czwartej rundzie wspomnianych wcześniej zawodów. Podejrzewano, że Waszczuk korzysta z pomocy zewnętrznej lub dopingu elektronicznego. Katarzyna Dwilewicz miała przyłapać młodą zawodniczkę na oszustwie podczas wizyty w toalecie. Twierdziła, że właśnie wtedy 18-latka sprawdzała w swoim telefonie pozycję szachową, szukając najlepszego w jej sytuacji rozwiązania w kontekście następnego ruchu.

Początkowo Waszczuk została zdyskwalifikowana na dwa lata, aczkolwiek Polski Związek Szachowy zdecydował, że postępowanie powinno zostać przeprowadzone jeszcze raz, ze względu na przekroczenie pewnych przepisów. Tym razem kara dla Polki jest łagodniejsza. Co prawda dyskwalifikację podtrzymano, aczkolwiek jedynie w zawieszeniu na okres próby wynoszący dwa lata.

Piotr Dziubiński, pełnomocnik Waszczuk, wyjaśnia szczegóły

– Nie mogli dać w tym wypadku uniewinnienia, bo jednak wiązałoby się to z wypłatą dużego odszkodowania. Sam wyrok jest skazujący. Na zasadzie wierzymy im, ale dajemy go w zawieszeniu. Dlaczego? To nie jest dokładnie orzeczone. Dziwna sytuacja. Jesteśmy usatysfakcjonowani, bo dla nas najważniejsze jest to, że Patrycja może wrócić do gry – powiedział Paweł Dziubiński, pełnomocnik Waszczuk, w rozmowie portalem onet.sport.pl.

– Wydaje mi się, że komisja, która teraz zajmowała się sprawą, widziała, że to wszystko jest mało spójne. Chcieli chyba uniewinnić Patrycję, ale musieli to wszystko wypośrodkować, żeby był wilk syty i owca cała. Chodziło o to, by PZSzach nie musiał płacić odszkodowania, a Patrycja mogła już grać. I tak się stało – zakończył Dziubiński.

Czytaj też:
Robert Lewandowski z dystansem o Złotej Piłce. „Przestałem o tym myśleć”

Źródło: sport.onet.pl
 1

Czytaj także