Czy prezes PZPN odejdzie? Lato: politycy kłamali, niczego nie obiecywałem

Czy prezes PZPN odejdzie? Lato: politycy kłamali, niczego nie obiecywałem

Dodano:   /  Zmieniono: 1
Grzegorz Lato (fot. Michał Nowak / Newspix.pl) / Źródło: Newspix.pl
- Podjąłem już decyzję, czy ponownie będą kandydował w wyborach na prezesa Polskiego Związku Piłki Nożnej, ale ogłoszę ją dopiero po 1 lipca - zapowiedział prezes PZPN Grzegorz Lato.
- Oglądając od rana telewizję, ze zdziwieniem słuchałem niektórych polityków, którzy kłamali w żywe oczy. Nigdy nie złożyłem żadnej deklaracji, że w przypadku niepowodzenia polskiej reprezentacji podczas UEFA Euro 2012 odejdę ze stanowiska. Owszem, w jednym z wywiadów stwierdziłem, że nie jestem przyspawany do stołka, ale nie zapowiedziałem swojej rezygnacji. Wiem już natomiast, czy ponownie stanę do walki o fotel prezesa PZPN, ale tę decyzję ogłoszę po 1 lipca - dodał Lato.

"Kowal zawinił, mają powiesić Cygana"

Prezes futbolowej centrali nie potwierdził wprost, że politykiem mówiącym nieprawdę na jego temat jest minister sportu i turystyki Joanna Mucha.- Generalnie nie jestem ulubieńcem polityków i mediów. A pani minister nie składałem żadnej deklaracji. Rozmawiałem z nią może trzy razy i nigdy nie zostałem poproszony na spotkanie, podczas którego rozmawialibyśmy o mojej przyszłości. Moja sytuacja przypomina obecnie przysłowie, w którym kowal zawinił, a mają powiesić Cygana. Mogę przeprosić za jedno - że ja i moi koledzy z boiska za szybko się zestarzeliśmy i już nie możemy grać - stwierdził Lato.

Lato nie chce być "nieelegancki"

Prezes PZPN nie zamierza jeszcze komentować ani podsumowywać pracy z kadrą trenera Franciszka Smudy. - Nie chcę na gorąco dotykać tego tematu. Czekamy teraz na ruch ze strony naszego sztabu szkoleniowego, który ma przedstawić raport ze startu Polaków w mistrzostwach Europy. Zapoznamy się z nim i omówimy podczas najbliższego posiedzenia zarządu PZPN, które odbędzie się 27 czerwca w Warszawie. Nie zamierzam rozmawiać z trenerem Smudą przez media. To byłoby nie fair i nieelegancko z mojej strony - wyjaśnił Lato.

"Beenhakker wyprowadził mnie z równowagi"

Prezes PZPN potwierdził jednak, że o zwolnieniu Leo Beenhakkera nie poinformował najpierw Holendra, tylko kibiców i uczynił to w telewizyjnym wywiadzie natychmiast po przegranym przez biało-czerwonych 0:3 meczu w Mariborze ze Słowenią. - To była inna sytuacja. Beenhakker wyprowadził mnie z równowagi, a poza tym i tak kończył mu się kontrakt, a ja też zapowiedziałem, że wypłacę mu wszystkie pieniądze - przypomniał trzykrotny uczestnik mistrzostw świata.

Przegrali "najważniejszy mecz dekady"

Lato uważa jednak, że przegrywając z Czechami polscy piłkarzy zmarnowali ogromną szansę. - Trzeci nasz mecz nie był, jak to miało miejsce podczas poprzednich tego typu imprez, spotkaniem tylko o honor. To był najważniejszy mecz ostatniej dekady, a nasi zawodnicy mieli wszystkie atuty w swoich rękach. Nie wykorzystali ich, ale to jest tylko sport i moim zdaniem z tej porażki nie należy robić ogólnokrajowej tragedii. Teraz zaczyna się też szukanie czarownic, a trzeba pamiętać, że już we wrześniu rozpoczynamy eliminacje do mistrzostw świata - podsumował prezes związku.

zew, PAP
 1

Czytaj także