W pierwszej kolejce Champions Leaguezmierzyły się Barcelona i Bayern Monachium. Gospodarze kilka razy postraszyli mistrzów Niemiec, ale w skali 90 minut gry głównie jednak stanowili dla nich tło.
Pechowy jak Eric Garcia
Zgodnie z przewidywaniami to Bawarczycy przeważali od początku spotkania, choć dwie dogodne okazje do zdobycia bramki miał też Sergi Roberto. Prawy wahadłowy dwukrotnie jednak spudłował w fatalnym stylu. Poza tym to podopieczni Juliana Nagelsmanna dominowali, a groźne strzały oddawali Sane czy Goretzka. Katalończycy momentami bronili się wręcz desperacko.
W 34. minucie stało się to, czego można było spodziewać się od dłuższego czasu – Bayern objął prowadzenie, a z trafienia cieszył się Mueller, który nieoczekiwanie uderzył z dystansu. Niemiec miał jednak sporo szczęścia, ponieważ skuteczną interwencję ter Stegena uniemożliwił rykoszet od pleców Garcii.
Lewandowski nie do zatrzymania
W wielu innych sytuacjach niemiecki golkiper ratował skórę piłkarzy Dumy Katalonii i utrzymywał ich w grze. Najbliższy podwyższenia wyniku był Sane na początku drugiej połowy, który jeszcze przed strzałem efektownie zakręcił Destem. Kilka minut później skuteczniejszy był już Lewandowski, który umieścił piłkę w pustej bramce – wcześniej piłka odbiła się od słupka po strzale Musiali, a ter Stegen nie zdążył zareagować na dobitkę Polaka.
Dopiero przy wyniku 0:2 i mniej więcej po 70 minutach Barcelona przeprowadziła kilka odważniejszych akcji, chociaż dominowała w nich totalna improwizacja. W tej dużo lepiej odnalazł się Lewandowski w 85. minucie. Znów jeden z jego kolegów trafił w obramowanie bramki, a piłka spadła pod nogi Polaka. Ten okiwał jeszcze Pique i dopiero potem zdobył bramkę na 3:0, ustalając wynik meczu.
twitterCzytaj też:
Wielki dzień dla reprezentanta Polski. Zaliczył udany debiut w szalonym meczu Ligi Mistrzów