Poznaliśmy ostatnią polską drużynę, która zagra w europejskich pucharach. Plan minimum spełniony

Poznaliśmy ostatnią polską drużynę, która zagra w europejskich pucharach. Plan minimum spełniony

Piłkarze Legii Gdańsk i Pogoni Szczecin
Piłkarze Legii Gdańsk i Pogoni Szczecin / Źródło: Newspix.pl / Mateusz Słodkowski / Cyfrasport
Plan Lechii Gdańsk na ten mecz był jasny – nie przegrać i tak się właśnie stało. Biało-Zieloni podeszli do starcia z Pogonią Szczecin minimalistycznie, ale osiągnęli swój cel i wywalczyli awans do europejskich pucharów.

Ostatnim sobotnim meczem o dużą stawkę było spotkanie Legii Gdańsk i Pogoni Szczecin. Portowcy co prawda już mają pewne przynajmniej trzecie miejsce, mistrzostwo Polski im nie groziło, za to Biało-Zieloni natomiast musieli ugrać przynajmniej jeden punkt, aby zakwalifikować się do europejskich pucharów.

Lechia Gdańsk i Pogoń Szczecin nie popisały się w pierwszej części meczu

Los drużyny Tomasza Kaczmarka co prawda nie wisiał na włosku, aczkolwiek fani mogli spodziewać się, że – przynajmniej w pierwszej połowie – ich ulubieńcy będą lepiej radzić sobie z przeciwnikami. Tymczasem naprawdę groźnie zaatakowali zaledwie raz. Wtedy, kiedy Zwoliński otrzymał długie podanie, stanął oko w oko ze Stipicą i przegrał ten pojedynek, bo Chorwat popisał się znakomitym refleksem.

Potem coraz bardziej do głosu dochodzili Portowcy i oni też mogą pluć sobie w brody, że nie wyszli na prowadzenie przed przerwą. A mogli po dwóch akcjach – gdyby Grosicki po minięciu Ceesaya przymierzył po właściwej stronie słupka, oraz gdyby Kuciak nie wybronił uderzenia Żurawskiego mniej więcej z piątego metra.

Kibice przerwali mecz Lechii Gdańsk z Pogonią Szczecin

W drugiej części spotkania gospodarze ruszyli z nieco większym animuszem, choć nadal brakowało im nieco więcej inicjatywy. Na plus było jednak to, że przynajmniej od czasu do czasu sprawdzali refleks Stipicy. Głównie robił to Durmus, który dwukrotnie uderzał ze skraju „szesnastki” Portowców, ale nie zaskoczył golkipera rywali. Na tym etapie meczu dużo większy dym niż sami piłkarze zrobili kibice Lechii. W efekcie spotkanie zostało przerwane na kilka minut.

twitter

Trzeba jednak przyznać, że w pozostałej części starcia brakowało akcji, po których kibice mogliby podrywać się z siedzeń. Taką obejrzeliśmy zaledwie raz, kiedy w 98. minucie Drygas pomylił się, uderzając mniej więcej z jedenastego metra. Ostatecznie więc potyczka Biało-Zielonych oraz Portowców zakończyło się bezbramkowym remisem, który dał gospodarzom awans do europejskich pucharów w sezonie 2022/23.

Czytaj też:
Robert Lewandowski potwierdza: Możliwe, że to był mój ostatni mecz w Bayernie Monachium

Źródło: WPROST.pl
 0

Czytaj także