Michał Żewłakow dla „Wprost”: Z naszą kadrą jest tak, że serce podpowiada coś innego niż rozum

Michał Żewłakow dla „Wprost”: Z naszą kadrą jest tak, że serce podpowiada coś innego niż rozum

Frenkie de Jong, Grzegorz Krychowiak, Piotr Zieliński i Virgil van Dijk
Frenkie de Jong, Grzegorz Krychowiak, Piotr Zieliński i Virgil van Dijk Źródło: PAP / Leszek Szymański
– Reprezentacja Polski jest w takim momencie, że zamiast dawać odpowiedzi przed mistrzostwami świata, prowokuje coraz więcej pytań. Drużyna pozostaje w budowie i trudno wyrokować, co uda się stworzyć do mundialu w Katarze – mówi „Wprost” Michał Żewłakow, były reprezentant Polski, ekspert Canal Plus.

Dariusz Tuzimek, „Wprost”: Bardzo był pan rozczarowany po meczu reprezentacji Polski z Holandią?

Michał Żewłakow: W sumie nie tak bardzo, bo ja się zbyt wiele nie spodziewałem. Mieliśmy kilka fajnych momentów, ale nie mam przekonania, że jako drużyna zrobiliśmy postęp od barażowego meczu ze Szwecją. Czy w tym okresie udało się coś pozytywnego i trwałego zbudować? Odnoszę wrażenie, że po prostu raz gramy lepiej raz gorzej. Niestety częściej gorzej.

Sam występował pan wiele lat jako obrońca w reprezentacji Polski. Jak pan ocenia ten – podjęty kolejny raz – eksperyment gry w ustawieniu z trzema stoperami i wahadłowymi? Nie brakuje głosów, że ten wariant nam wyjątkowo nie leży, że powinniśmy grać czwórką obrońców.

Mam duże wątpliwości czy ten pomysł pasuje do naszej kadry. Próbował gry trójką z tyłu zarówno Adam Nawałka jak i Paulo Sousa i wtedy żadnego przełomu nie było. Jeden przegrał przez te eksperymenty mundial w Rosji, a drugi Euro 2020.

Nam do tego systemu gry zwyczajnie brakuje wykonawców. Popatrzmy na mecz z Holandią i naszych wahadłowych. Zarówno w przypadku Nicoli Zalewskiego jak i Przemysława Frankowskiego jest ten sam problem: o ile w grze ofensywnej obaj mieli przebłyski, to w defensywie radzili sobie słabo. Nie chcę oczywiście akurat z wahadłowych robić kozłów ofiarnych, bo we współczesnym futbolu gra obronna zaczyna się od napastnika, no ale to pokazuje, jakie mamy deficyty jako zespół.

Z drużyną silniejszą, taką jak Holandia, można coś wygrać jedynie dobrą grą w obronie. Od tego wszystko się zaczyna. To jest fundament. A my pozwoliliśmy im zrobić tyle sytuacji, że mogli nam wbić nawet z pięć goli.

Jak to się dzieje, że Lewandowski w Barcelonie, Milik w Juventusie, Zieliński w Napoli, Szymański w Feyenoordzie wyglądają znakomicie, strzelają gole, asystują i rozgrywają, a gdy przyjadą na kadrę, to gasną kompletnie? Jak to wyjaśnić?

Rolą selekcjonera jest tak poukładać drużynę, żeby jej wszystkie elementy do siebie pasowały. Tu widać jak na dłoni, że nie jest wykorzystany potencjał tych piłkarzy. Ale, moim zdaniem, mamy też ten problem, że na dzisiaj nie wiemy, kto jest drugim – po Robercie – napastnikiem kadry. Biorąc pod uwagę aktualną dyspozycję od początku sezonu, na pewno Arkadiusz Milik. Ale już patrząc na to, który z nich najwięcej zrobił w kadrze w ostatnim okresie, byłby to Karol Świderski. Tu jest potrzebna cała mądrość trenera, żeby podjąć decyzję inną, niż by podjął zwykły kibic. Taką, która będzie może przyjęta jako kontrowersyjna, ale finalnie okaże się dobra dla drużyny. Może tego teraz właśnie zabrakło.

Czytaj też:
Kilkanaście powodów do wstydu. Oceny dla Biało-Czerwonych po meczu Polska – Holandia

A nie zabrakło też pomysłu na grę? Polacy pierwszą sensowną próbę rozegrania ataku pozycyjnego podjęli dopiero w 57. minucie meczu. Wcześniej tylko się czailiśmy, licząc na kontry.

Mniej więcej w tym czasie zaliczyliśmy też pierwszy odbiór piłki na połowie rywala… Tych odbiorów mieliśmy zdecydowanie za mało. Z tym że warto zauważyć, jak ten mecz zaczęliśmy. Nasi piłkarze zaatakowali Holendrów wysokim pressingiem, a rywalom jakby o to właśnie chodziło, jakby tylko na to czekali. Od razu nam pokazali, że potrafią łatwo spod takiego pressingu wychodzić i rzeczywiście wychodzili. Zastawiali naszą drużynę rozciągniętą na całym boisku, od razu robiło się luźniej pod naszym polem karnym i wchodzili w naszą obronę niczym w masło.

Jeszcze jedna rzecz mi się rzuciła w oczy: to, jak my budujemy akcje, rozgrywając piłkę od linii obrony. Był z tym kolosalny problem. Co ciekawe najmniej błędów w tym elemencie popełniał Jakub Kiwior, choć jest on najmniej doświadczonym z naszych stoperów. Nie oczekuję od środkowych obrońców, żeby jakoś mocno włączali się w akcje ofensywne, ale oni muszą aktywnie uczestniczyć w dystrybucji piłki. Tego na poziomie reprezentacji absolutnie bym wymagał. Bo jeśli tego nie będziemy robić, to staniemy się bardzo łatwą do rozszyfrowania drużyną, ponieważ pozostanie nam jedynie gra z kontry.

Źródło: WPROST.pl
 0

Czytaj także