Libero PGE Skry opowiedział więcej o swojej kontuzji. To były jego najgorsze urodziny

Libero PGE Skry opowiedział więcej o swojej kontuzji. To były jego najgorsze urodziny

Kacper Piechocki
Kacper Piechocki Źródło: Newspix.pl / Fot. Mariusz Palczynski / MPAimages.com
– Moje 27. urodziny to dzień, o którym jak najszybciej chciałbym zapomnieć – powiedział kontuzjowany Kacper Piechocki. Libero PGE Skry Bełchatów wróci do gry dopiero w przyszłym sezonie.

W 16. kolejce PlusLigi zajmująca siódme miejsce PGE Skra Bełchatów zmierzyła się z liderem Aluron CMC Wartą Zawiercie. Mecz był bardzo zacięty i rozstrzygnął się na korzyść tych drugich w tie-breaku.

Jednak w tym spotkaniu sam wynik nie był najważniejszy. Obchodzący wówczas urodziny libero PGE Skry Kacper Piechocki doznał kontuzji łokcia, która wyeliminowała go do końca tego sezonu. „Przeprowadzone u Kacpra Piechockiego badania wykazały m.in. uszkodzenia więzadeł stawu łokciowego. Zawodnik przeszedł operację” – poinformował klub w komunikacie.

Kacper Piechocki: Miałem wyjątkowego pecha

W rozmowie z serwisem plusliga.pl Kacper Piechocki przyznał, że teraz już się dobrze czuje. – Najcięższe były pierwsza i druga noc. Mówi się, że te trzy pierwsze dobry są najgorsze i po operacji sprawiają najwięcej bólu. Coś w tym jest, bo musiałem ratować się sporą ilością leków przeciwbólowych, żeby to przetrwać – oświadczył.

Zawodnik dopytywany, co dokładnie mu się stało odparł, że wypadł mu łokieć ze stawu, przy czym zerwały się dwa więzadła. – Lekarze mówili, że zazwyczaj uszkodzone jest jedno, a ja miałem wyjątkowego pecha. Dodatkowo pękła mi kość, więc w łokciu naprawdę zadziało się sporo – dodał. Siatkarz zrelacjonował również jak doszło do feralnego upadku.

– Zazwyczaj podczas meczu nie myślę o konsekwencjach tego, co może się stać, nawet przy obronach przy krzesłach czy bandach. Tak było zawsze. W tej sytuacji trochę się zawahałem i nie chciałem przeskakiwać bandy. Próbowałem się zatrzymać, ale nie wyhamowałem i przeważyło mnie na drugą stronę Oparłem się na tym łokciu, po czym wyskoczył już ze stawu. Co się działo dalej, do końca nie pamiętam. Jedyne, co kojarzę, to straszny ból i że gdy go dotknąłem, poczułem, że coś tam wypadło – opowiedział.

Kacper Piechocki: Chciałbym jak najszybciej zapomnieć o tym dniu

Libero przyznał, że w takich sytuacjach nie kalkuluje, że coś się może wydarzyć. – Jak się gra mecze na szczycie, bo spotkanie z Aluronem CMC Wartą było hitem kolejki, ważny jest każdy punkt, który prowadzi do wygranej. Zawsze tak do tego podchodziłem, że na boisku jest raz lepiej, raz gorzej, ale zawsze trzeba dać z siebie sto procent i walczyć o każdą piłkę. Tu chodzi o wynik – podkreślił.

- Być może zacznę bardziej myśleć o konsekwencjach pewnych zagrań. Do tej pory zawsze szedłem do końca – stwierdził.

Mecz, w którym Kacper Piechocki doznał kontuzji odbywał się w jego urodziny. Sam zawodnik przyznał, że chciały o nich zapomnieć jak najszybciej. – Powiem krótko: moje 27. urodziny to dzień, o którym jak najszybciej chciałbym zapomnieć (śmiech) – przyznał.

Czytaj też:
Jakub Jarosz wymownie o swojej przyszłości. Zdradził, że miał oferty z Polski i zagranicy
Czytaj też:
Gwiazda PlusLigi o świątecznych zwyczajach. Siatkarz zdradził, gdzie spędzi Boże Narodzenie

Źródło: WPROST.pl / plusliga.pl