Polscy siatkarze meldują się w finale ME! Słoweńskie fatum odczarowane

Polscy siatkarze meldują się w finale ME! Słoweńskie fatum odczarowane

Reprezentacja Polski siatkarzy
Reprezentacja Polski siatkarzy Źródło: Newspix.pl / Jakub Piasecki / CyfraSport
To był mecz nerwów wymieszany ze świetnymi siatkarskimi akcjami. Po pełnym dramaturgii, ponad dwugodzinnym pojedynku polscy siatkarze awansowali do finału mistrzostw Europy. Biało-Czerwoni ograli 3:1 Słowenię, tym samym po raz pierwszy od 2009 roku staną przed szansą zdobycia tytułu najlepszej drużyny Starego Kontynentu.

Cztery razy z rzędu reprezentacja Słowenii zamykała Polakom drogę do walki o duże rzeczy podczas mistrzostw Europy. Biało-Czerwoni przegrywali z tym rywalem kolejno na ME w 2015, 2017, 2019 i 2021 roku. W dwóch przypadkach Słowenia ogrywała Polskę na jej terenie, w Krakowie (2017) i Katowicach (2021). O słoweńskiej klątwie pisaliśmy na zresztą łamach „Wprost” sporo jeszcze przed pierwszą piłką półfinału. W czwartek w Rzymie Biało-Czerwoni mieli odczarować mecze na ME z tym niewygodnym rywalem.

Bartosz Kurek wykluczony przez kontuzję z ME 2023

Jeszcze zanim Polacy zaczęli mecz ze Słoweńcami w rzymskiej arenie PalaLottomatica, napłynęły fatalne wieści ws. kapitana drużyny Bartosza Kurka. „Kuraś” kolejny raz w tym sezonie reprezentacyjnym przegrał z kontuzją i nie tylko w czwartkowym półfinale, ale już do końca turnieju nie będzie mógł wesprzeć kolegów na boisku.

Podczas przedmeczowego losowania Kurek miał otwarcie zapytać Aleksandra Śliwkę o to, którą stronę boiska wybiera – jako kapitan – na półfinałowe starcie. Ten wyjątkowy gest „Kurasia” jasno określił, po raz kolejny, że to dowódca Grupy Azoty ZAKSY Kędzierzyn-Koźle będzie pełnił kapitańskie obowiązki pod jego boiskową nieobecność.

Trener Nikola Grbić wyjściowe ustawienie zaproponował dokładnie takie samo, jak w spotkaniu ćwierćfinałowym z Serbią. Polacy zaczęli z Aleksandrem Śliwką i Wilfredo Leonem na przyjęciu, para środkowych to Norbert Huber i Jakub Kochanowski, na ataku Łukasz Kaczmarek, rozegranie to królestwo Marcina Janusza i na libero Paweł Zatorski.

Za to po stronie słoweńskiej żelazne ustawienie, które można rozpisywać w ciemno. Trener Gheorghe Crețu postawił na siódemkę: Alen Pajenk i Jan Kozamernik na środku, Tine Urnaut i Klemen Cebulj w roli przyjmujących, Gregor Ropret na rozegraniu, na libero Jani Kovacić oraz Rok Mozić na ataku. Co ciekawe, ten ostatni to nominalny przyjmujący, ale reprezentacyjnie gra w roli atakującego, robiąc to bardzo solidnie.

Wilfredo Leon pierwszą „strzelbą” Biało-Czerwonych

Jak równe granie czeka kibiców (swoją drogą, kiepska frekwencja na trybunach) w starciu Polaków ze Słoweńcami, można było się przekonać już w partii otwarcia. Dwa punkty przewagi to była maksymalna przewaga, jaką mogły osiągnąć jeden czy drugi zespół.

Świetnie od początku spotkania prezentował się Leon, który rozwiązywał trudne sytuacje na korzyść dla Biało-Czerwonych. Pod warunkiem że polski przyjmujący nie decydował się na kiwki, a stawiał na siłę. Leon był również autorem bloku numer 100 autorstwa Polaków na ME 2023.

Biało-Czerwoni mieli jednak duże problemy, grając nerwowo. Mogło o tym świadczyć łącznie aż 13 błędów własnych, z czego 8 popsutych zagrywek Polaków. Końcówkę partii od prowadzenia 21:20 i świetnym wypchnięciu piłki prawą ręką (!) leworęcznego Śliwki polska drużyna skwitowała przegraną 23:25.

Kontuzja ważnego gracza reprezentacji Słowenii

Pierwsza partia jednak nie podłamała Polaków. Drużyna Grbicia zaczęła co prawda od czterech punktów straty (2:6), ale za chwilę był już remis (6:6) po dobrym ataku Kaczmarka. Drużyny szły łeb w łeb do okolic dziesiątego oczka. Wówczas polski zespół odskoczył wicemistrzom Europy na 15:11, asa serwisowego dołożył Leon (17:12) i zrobiło się wynikowo dużo bezpieczniej dla Polaków.

Słoweńcy zdołali się zbliżyć na 21:19 z perspektywy Biało-Czerwonych. Pierwsza strzelba słoweńskiej drużyny Klemen Cebulj została jednak zablokowana przez Leona (23:19), a Polacy domknęli seta na 25:21. Warto dodać, że w tej partii nie brakowało też emocji mniej sportowych, ostro było pod siatką po decyzjach sędziego. Nie wytrzymał Huber, ukarany za dyskusje żółtą kartką. Dodajmy, że Słoweńcy w drugim secie popełnili aż 12 błędów, odpowiadając tym samym, co Polacy na otwarcie meczu.

W trzeciej partii oglądaliśmy kapitalne akcje po obu stronach. Jedna z nich, przy stanie 9:9, jest do powtarzania wśród najlepszych w trakcie całych mistrzostw. Trzeba odnotować też istotny moment kontuzji podstawowego rozgrywającego Słoweńców. Ropret przy stanie 13:12 niefortunnie upadł, kręcąc staw skokowy. Zmienił go na pozycji Uros Planisić, pozostając w tej roli już do końca spotkania.

Reprezentacja Polski zagra o złoto po raz pierwszy od 2009 roku

Można odnieść wrażenie, że w czwartym secie Słoweńcy stracili energię do walki. Polacy zdobyli sześć punktów z rzędu, wychodząc na prowadzenie m.in. 17:12 czy 18:14. Cebulj wyraźnie miał już coraz mniej sił, ale trener Cretu za wszelką cenę próbował pobudzić swój zespół, wykorzystując szybko obie przerwy na żądanie.

Efekt był taki, że Słoweńcy zbliżyli się na wynik 18:15 dla Polski. Trener Grbić dla pewności poprosił o chwilę ze swoją drużyną, uspokajając Biało-Czerwonych. Wicemistrzowie świata już do końca nie pozwolili zbliżyć się rywalom. Po chwili było już 22:16, kapitalnie w defensywie zaprezentował się wchodzący zadaniowo Tomasz Fornal. Za co zresztą zebrał zasłużone podziękowania od trenera Grbicia, co było wyjątkowo wymownym gestem.

W końcówce daliśmy jeszcze trochę tlenu rywalom. Polacy „kupili” m.in. autową zagrywkę Urnauta (23:19), ale chwilę później kapitan Słowenii przekroczył linię przy zagrywce (23:20).

Ostatecznie Polacy wygrali w całym meczu 3:1 i po raz pierwszy od 2009 roku zameldowali się w finale ME. Wówczas w Turcji Polacy sięgnęli po złote krążki. Trzy ostatnie w dorobku Biało-Czerwonych to brązowe medale w latach 2011, 2019 i 2021.

Z kim Polacy zagrają w finale mistrzostw Europy siatkarzy?

Po zwycięstwie nad Słowenią Biało-Czerwoni w finale zagrają ze zwycięzcą drugiego z czwartkowych półfinałów, w którym zmierzą się gospodarze Włosi z Francuzami. Italia to aktualny mistrz Europy oraz świata, natomiast Trójkolorowi są mistrzami olimpijskimi.

Początek kapitalnie zapowiadającego się pojedynku w PalaLottomatica o godzinie 21:00. Co do pojedynku finałowego, ten zaplanowany jest na sobotę (tj. 16 września), również o godzinie 21:00. Kilka godzin wcześniej, od 17:30 walka o brązowe medale ME 2023.

Czytaj też:
Stefano Lavarini wybrał skład na kwalifikacje olimpijskie. Młody talent wraca do gry
Czytaj też:
Kiedy mecze polskich siatkarek w kwalifikacjach do igrzysk olimpijskich? Oto terminarz