ZAKSA wygrywa po horrorze! Mecz w cieniu skandalu

ZAKSA wygrywa po horrorze! Mecz w cieniu skandalu

Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle
Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle Źródło: PAP / Krzysztof Świderski
Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle wygrała 3:2 z Halkbankiem Ankara w pierwszym meczu o ćwierćfinał Ligi Mistrzów. Całe spotkanie przyćmił sędziowski skandal.

W tym sezonie Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle przeżywa niewyobrażalne kłopoty. Ekipa, która wygrała trzy poprzednie edycje siatkarskiej Ligi Mistrzów zmaga się z kontuzjami. Wiadomo już, że kędzierzynianie nie wygrają Pucharu Polski, w rozgrywkach ligowych zacięcie walczą o udział w fazie play-off. W Champions League natomiast rzutem na taśmę zameldowali się w fazie play-off, której zwycięzca trafia do ćwierćfinału. W 1/8 finału wicemistrzowie Polski trafili na turecki Halkbank Ankara.

Nieudany początek ZAKSY i powrót do żywych

Środowy pojedynek był debiutem w rozgrywkach europejskich nowego pierwszego trenera kędzierzynian – Adama Swaczyny. Początek meczu pokazał, że gospodarze mogą mieć z rywalami spore problemy. Halkbank prowadził 4:1. W ekipie gości doskonale serwował Micah Ma'a, a w ataku szalał Earvin N’Gapeth. Francuz wybierał kiwki lub mocniejsze ataki. Obie formy zdobywania punktów okazały się skuteczne.

W połowie partii wydawało się, że ZAKSA jest w stanie dopaść rywala, ponieważ przegrywała tylko 12:13. Potem jednak najpierw Łukasz Kaczmarek nie skończył ataku, następnie N'gapeth zdobył punkt z kontry. Rywale utrzymali przewagę, wygrywając pierwszego seta 25:21. Znamienny był fakt, że ZAKSA nie zanotowała żadnego punktowego bloku.

Równie mocno turecki zespół rozpoczął drugą partię. Mowa tutaj o prowadzeniu 5:2. Wydawało się, że podopiecznym Adama Swaczyny będzie niezwykle trudno odrobić straty. Gospodarze mieli nawet problem z komunikacją w rozegraniu, co sprawiło, że było 14:18. Od tamtego momentu jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki zmieniło się wszystko. Oglądaliśmy wspaniałą grę kędzierzynian.

Od stanu 15:19 zdobyli sześć punktów z rzędu i pierwszy raz w meczu wyszli na prowadzenie w secie! W międzyczasie Bartosz Bednorz blokował N'gapetha, następnie Łukasz Kaczmarek zaserwował asa i ogółem sprawiał zagrywką problemy drużynie przeciwnej. To dawało szansę na kontry, co gospodarze skrzętnie wykorzystywali. Nie dali sobie wyrwać zwycięstwa, triumfując 25:22.

Kontynuacja dobrej gry ZAKSY

W trzecim secie to kędzierzynianie od razu wyszli na prowadzenie, którego nie oddali do końca. Po ponad 10 akcjach na tablicy wyników widniał rezultat 8:4. Wśród gospodarzy każdy prezentował się na bardzo dobrym poziomie. Asa serwisowego dołożył Dmytro Paszycki, w piękny techniczny sposób akcje kończył Daniel Chitigoi, ale prawdziwe show dawał Kaczmarek.

Polski atakujący zdobywał punkty z niezwykle trudnych pozycji. Wydaje się też, że Halkbank nieco zwolnił grę. Na rozegraniu Micah Ma'a nie był już tak wybitny, jak w pierwszej partii. To wszystko sprawiało, że Turcy nawet nie zbliżyli się do naszego zespołu. ZAKSA wygrała seta wynikiem 25:21.

Wybuch złości Kaczmarka

Na początku czwartej partii obudzili się goście, którzy byli skuteczniejsi. Jednak od momentu stanu 2:5 ZAKSA wróciła do równowagi. Kilka dobrych akcji pozwoliło nawet wyjść na prowadzenie 12:10. Wtedy Łukasz Kaczmarek zdenerwował się na sędziów po zaserwowaniu asa. Jedno z zachowań go wzburzyło, a arbiter główny pokazał mu czerwoną kartkę, a przeciwnicy otrzymali punkt. Od wtedy ZAKSA się rozsypała. Adam Swaczyna wziął czas i motywował zawodników, ale ci jakby stanęli.

Nagle Halkbank uzyskał kilka punktów przewagi, a potem jeszcze ją powiększał. Wychodziło tej drużynie praktycznie wszystko, a Polakom śnić będą się bloki przyjmującego Mirzy Lagumdziji. Kompletnie osłabła skuteczność w ataku ZAKSY. Nic nie pomogły zmiany, roszady na pewnych pozycjach. Halkbank szedł jak po swoje i wygrał czwartego seta 25:16. Wtedy wiedzieliśmy, że do wyłonienia zwycięzcy meczu potrzebny będzie tie-break.

Tie-break w cieniu skandalu

Piąty set nie rozpoczął się dobrze dla polskiej drużyny. Wśród rywali cudów dokonywał N'gapeth. W ZAKSIE natomiast po pierwszym udanym ataku, w kolejnym zablokowany został Bednorz. Szybko Halkbank uzyskał trzy punkty przewagi (5:2). Od tamtego momentu znów mieliśmy zwrot akcji, bo wicemistrzowie Polski zdobyli cztery punkty z rzędu! Mocno pomógł w tym Bednorz, który nokautował przeciwników z pola zagrywki. Swoje robił też Chitigoi.

Przy stanie 8:6 dla ZAKSY mieliśmy do czynienia ze skandalem. Na tablicy wyników widniał rezultat 7:7 i... przez kilka minut nikt nie potrafił tego zmienić. Wyglądało na to, że zepsuł się system przy stoliku sędziowskim. Zrobiło się wielkie zamieszanie, które trwało ponad 15 minut. Takie rzeczy nie mogą przytrafiać się podczas najważniejszych rozgrywek w Europie. Wtedy też istniało pytanie, który zespół lepiej zniesie granie po dłuższej przerwie.

Ostatecznie ZAKSA wytrzymała ciśnienie. Na szczęście nie popełniała błędów, co było najważniejsze. Wygrała tie-breaka 15:12, a MVP spotkania został wybrany Łukasz Kaczmarek. Tego spotkania nie zapomnimy nigdy. Było w nim wszystko. Szkoda, że pasjonująca rywalizacja została przyćmiona przez skandal. Inaczej sytuacji z tie-breaka po prostu nazwać nie można.

Czytaj też:
Żona Wilfredo Leona rozwiała wątpliwości. Trwa gorąca dyskusja
Czytaj też:
Kamil Semeniuk odniósł się do plotek transferowych. Wskazał, gdzie będzie grał

Opracował:
Źródło: WPROST.pl