Debiutant w kadrze Grbicia opowiedział o marzeniach. Takie emocje mu towarzyszą

Debiutant w kadrze Grbicia opowiedział o marzeniach. Takie emocje mu towarzyszą

Bartosz Gomułka
Bartosz Gomułka Źródło:Newspix.pl / Miroslaw Szozda / 400mm.pl
Nikola Grbić powołał w tym roku paru debiutantów, którzy wspólnie z liderami przygotowują się do sezonu reprezentacyjnego. Jednym z nich jest atakujący Bartosz Gomułka. W rozmowie z „Wprost” siatkarz zdradził, jakie emocje mu towarzyszą.

Nikola Grbić na sezon 2024 powołał aż 30 zawodników. Wśród nich są debiutanci, jak np. Łukasz Usowicz, który w pierwszym sparingu z Niemcami pojawił się na boisku i pokazał się z dobrej strony. Wśród siatkarzy, którzy po raz pierwszy pojawili się na zgrupowaniu dorosłej reprezentacji Polski, jest m.in. Bartosz Gomułka. W minionym sezonie młody atakujący występował w barwach Czarnych Radom, którzy ostatecznie spadli z ligi. Zawodnik łącznie wystąpił w 28 meczach, w których rozegrał 70 setów. Zdobył w nich 168 punktów, z czego 15 było bezpośrednio z zagrywki.

Norbert Amlicki, „Wprost”: Jakie towarzyszą ci uczucia w związku z powołaniem do dorosłej reprezentacji Polski?

Bartosz Gomułka, reprezentant Polski, atakujący Czarnych Radom: Jak dostałem telefon od trenera Nikoli Grbicia, była duża ekscytacja i stres związany z tym, jak się tu pokażę. Dziękuję za tę okazję i spróbuję zaprezentować się z jak najlepszej strony i pomóc w treningach osobom przygotowującym się na igrzyska olimpijskie i być może na turnieju, jak się uda. Czas pokaże, zobaczymy, jak to będzie.

Czy cieszy cię możliwość współpracy z Bartoszem Kurkiem?

Tak, cieszy mnie to, bo Bartosz Kurek jest bardzo doświadczonym zawodnikiem, od którego można się wiele nauczyć. Jeżeli dostanę jakąś podpowiedź, na pewno ją wprowadzę do swojej gry.

Jaką rolę przewidział Nikola Grbić dla ciebie? Mieliście okazje porozmawiać na ten temat?

Rozmawialiśmy o tym i wstępnie jestem tutaj, żeby pomagać w treningach, ale jak pokażę się z dobrej strony, to może uda się pojechać na jakiś turniej.

W 2023 roku zostałeś zawodnikiem Czarnych Radom. Był to dla ciebie duży przeskok z Tauron 1 ligi?

Na pewno czuć było sporą różnicę. Wydaje mi się, że najbardziej było to zauważalne w poziomie zagrywki i przyjęcia, więc aż tak mnie to nie dotknęło. Mimo to czułem, że w PlusLidze trzeba bardziej używać swojej głowy i mięśni, by zdobyć punkt.

Twój początek z siatkówką jest dosyć ciekawy, bo z tego, co czytałem, w 2013 zauważył pana trener na szkolnych zawodach. Jak to wyglądało?

Już od szkoły podstawowej byłem w klasach sportowych. Moim pierwszym trenerem był Krzysztof Czarnołęcki, który nauczył mnie podstaw. Pewnego razu pojechaliśmy na turniej szkolny i tam zauważył mnie trener Tomasz Keller i prezes Krzysztof Felczak. Zobaczyli, że jestem całkiem wysoki, mam długie nogi i jestem leworęczny. Zapytali, czy nie chcę przyjść do MOS-u (MOS Wola Warszawa – przyp. red.).

Niestety Czarni Radom spadli z ligi. Co dalej? Zostajesz w klubie i poniekąd wracasz do Tauron 1 ligi, czy może już są prowadzone działania, by może zostać w PlusLidze?

Rozmowy są prowadzone, ale niestety nie mogę jeszcze tego zdradzać, bo obowiązuje mnie kontrakt (śmiech). Na razie nie powiem, gdzie w przyszłym sezonie będę grać.

Twoim największym marzeniem jest...

Wyjazd na igrzyska olimpijskie. Jak nie w tym roku, to na następne.

Czytaj też:
Łukasz Kaczmarek dla „Wprost”: Nie zawsze świeci słońce. U mnie na chwilę zgasło
Czytaj też:
Marcin Janusz o igrzyskach olimpijskich: Oczekiwania są duże. Sami sobie to zrobiliśmy

Źródło: WPROST.pl