Thriller w meczu Hurkacza. Nieudany comeback Polaka

Thriller w meczu Hurkacza. Nieudany comeback Polaka

Hubert Hurkacz
Hubert Hurkacz Źródło: PAP/EPA / JOEL CARRETT
Hubert Hurkacz stoczył trudny bój w 1/8 finału Australian Open. Rywalem Polaka był niżej notowany Amerykanin Sebastian Korda, który sprawił wrocławianinowi wiele problemów. Ostatecznie zwycięzcę tego spotkania wyłonił tie-break.

Po porażce Igi Świątek z Jeleną Rybakiną w Australian Open zostało już tylko dwóch reprezentantów Polski – Hubert Hurkacz i Magda Linette. Jedenasty tenisista w rankingu ATP o awans do ćwierćfinału powalczył z Sebastianem Kordą.

Hubert Hurkacz ugrał pierwszego seta

Ten mecz rozpoczął się po myśli Huberta Hurkacza. Polak najpierw obronił swoją zagrywkę, a w drugim gemie przełamał rywala. W trzecim gemie Amerykanin próbował powrotnie przełamać Polaka i prowadził już nawet 15:30, ale Hubert Hurkacz był w stanie doprowadzić do remisu 40:40. Dwa punkty później wrocławianin wyszedł na prowadzenie 3:0.

W dalszej części tego seta tenisiści szli łeb w łeb, ale Korda nie był w stanie przełamać „Hubiego”. Co nie udało się Amerykaninowi udało się Polakowi w dziewiątym gemie. Hurkacz przy swoim serwisie szybko wyszedł na prowadzenie 40:0 i miał aż trzy piłki setowe, z których jedną wykorzystał i zatriumfował 6:3 w pierwszym secie.

Amerykanin wrócił do gry i wyszedł na prowadzenie

Drugi set był bardzo wyrównany, ale z delikatną przewagą Amerykanina. Sebastian Korda był nawet bliski przełamania Hurkacza w czwartym gemie, ale Polak obronił dwa break pointy i doprowadził do wyniku 2:2. Co nie udało się rywalowi chwilę wcześniej, Korda zrobił przy wyniku 2:3. Co prawda Hubert Hurkacz prowadził 30:0, ale Amerykanin zdobył cztery punkty z rzędu i wygrał przy serwisie przeciwnika. Drugi set padł łupem 31. rakiety świata (3:6).

W trzecim secie Hubert Hurkacz na za dużo pozwolił rywalowi. Polak przegrał swoje dwa pierwsze serwisy, co sprawiło, że po chwili gry mieliśmy wynik 0:4. Tej straty Polak nie był w stanie odrobić, choć w ósmym gemie Amerykanin wykorzystał dopiero trzecią piłkę setową, by wygrać 2:6.

Comeback Huberta Hurkacza

Kiedy wydawało się, że Hubert Hurkacz jest w tarapatach, ten pokazał, że walczy do końca. Polak przełamał Sebastiana Kordę dopiero w czwartym gemie i potrzebował do tego trzech break pointów.

Nim Amerykanin zdążył się zorientować, został przełamany po raz drugi. Przy wyniku 4:1 Korda prowadził 0:40 i miał trzy piłki, by wygrać gema. Na szczęście dla Hurkacza ten się przebudził i zanotował świetną serię zdobytych punktów z rzędu, co dało mu zwycięstwo w tej partii. W czwartym secie wrocławianin zwyciężył 6:1.

Ostatni decydujący set

To piąty set rozstrzygnął, kto awansuje do ćwierćfinału Australian Open. Tenisiści szli łeb w łeb nie wystrzegając się błędów. Hubert Hurkacz był bardzo bliski przełamania Sebastiana Kordy w siódmym gemie. Amerykanin prowadził 0:40, ale Polak był w stanie wyrównać. Niestety wrocławianinowi nie udało się pójść za ciosem, co sprawiło, że rywal się wybronił.

Blisko pierwszego przełamania w tym secie było przy wyniku 5:5. Sebastian Korda popełnił dwa niewymuszone błędy, co dało Hurkaczowi prowadzenie 30:0. Po kapitalnym returnie Polak prowadził już 40:15 i miał dwa break pointy w tym gemie. Niestety wrocławianin również nie ustrzegł się pomyłek, co pozwoliło rywalowi wyrównać, a następnie uzyskać przewagę. Po kilku wymianach ostatecznie w tej partii triumfował Amerykanin, który wyraźnie odetchnął z ulgą.

Wynik tego spotkania rozstrzygnął się w tie-breaku. Ostatecznie w ćwierćfinale Australian Open zameldował się Sebastian Korda, a Hubert Hurkacz pożegnał się z wielkoszlemowym turniejem.

Czytaj też:
Magda Linette o swoim życiowym wyniku w Australian Open. „Nie wiem, co się działo”
Czytaj też:
Novak Djoković wyjaśnił swoje zachowanie na Australian Open. Nie gryzł się w język

Źródło: WPROST.pl
 0

Czytaj także