Iga Świątek bardzo dobrze rozpoczęła turniej w Pekinie, od zwycięstwa z Sarą Sorribes-Tormo 6:4, 6:3. W drugiej rundzie wiceliderka światowego rankingu zmierzyła się z Francuzką – Warwarą Graczewą, która w swoim pierwszym spotkaniu pokonała Rosjankę Anastazję Potapową 6:2, 3:6, 6:1.
Iga Świątek pewnie wygrała pierwszego seta
Polka bardzo dobrze weszła w to spotkanie. Już w trzecim gemie Iga Świątek przełamała swoją rywalkę i wyszła na prowadzenie 2:1. W kolejnym szybko rozprawiła się z rywalką, nie dając jej nawet punktu. Druga rakieta świata w kolejnym gemie poszła za ciosem i po raz drugi wykorzystała break-pointa przy wyniku 3:1.
Kiedy wydawało się, że Polka zmierza po szybkie zwycięstwo w tym meczu, została niespodziewanie przełamana przez rywalkę, która doprowadzając do stanu 2:4 opóźniła to, co miało nadejść. Ostatecznie podrażniona Iga Świątek wygrała pierwszego seta 6:4.
Pogoda nie przeszkodziła Idze Świątek
Początek drugiego seta był bardzo zacięty. Graczewa starała się obronić swój serwis, ale Iga Świątek nie zamierzała odpuszczać. Obie tenisistki grały go dwanaście minut, aż w końcu błąd popełniła Francuzka i to Iga Światek po tym wyczerpującym boju wyszła na prowadzenie. Po tej partii tenisistki zeszły z kortu na wymuszoną przerwę z powodu deszczu.
Po paru minutach ten mecz został wznowiony, ale przy wyniku 30:15 znów został przerwany z tego samego powodu. Tym razem trwała ona zdecydowanie dłużej, ale to nie wybiło z rytmu raszynianki, która od razu po powrocie przełamała Graczewę i wyszła na prowadzenie 3:0, które potem jeszcze podwyższyła. Ta przerwa nie wpłynęła dobrze na francuską tenisistkę rosyjskiego pochodzenia, bo ostatecznie przegrała tę partię 6:1 i pożegnała się z turniejem WTA w Pekinie.
W 1/8 finału Iga Świątek zagra z Magdą Linette. Obie tenisistki po raz pierwszy zmierzą się ze sobą w Tourze. Poznanianka nie miała łatwej drabinki, ale pokazała, że to nie był przypadek, że dotarła do półfinału Australian Open. W pierwszej rundzie WTA 1000 w Pekinie pokonała byłą pierwszą rakietę świata – Wiktorię Azarenkę 5:7, 6:1, 6:2. W kolejnym spotkaniu 31-latka wygrała z Jennifer Brady, która musiała kreczować w tym spotkaniu z powodu kontuzji nogi.
Czytaj też:
Polka ostro podsumowała Arynę Sabalenkę. Wskazała jej największy problemCzytaj też:
Na tym polega przewaga Coco Gauff nad Aryną Sabalenką. Ekspertka tłumaczy
