Euro, dzień jedenasty: Pożegnanie z Hiszpanią

Euro, dzień jedenasty: Pożegnanie z Hiszpanią

Dodano:   /  Zmieniono: 
Tym razem jeszcze się udało wejść do bramki przeciwnika (fot. EPA/KAMIL KRZACZYNSKI/PAP) 
Niby wszystko jest tak jak być powinno – Hiszpania wygrała grupę C i awansowała do ćwierćfinału Euro 2012. A jednak na naszych oczach coś się kończy – drużyna, która zachwycała w latach 2008-2010 zdobywając mistrzostwo Europy i mistrzostwo świata dziś, wygrywa z Chorwacją tylko dzięki bramce, która nie powinna zostać uznana (Navas w momencie podania Fabregasa do Iniesty był na spalonym). Jak śpiewał Jacek Kaczmarski – „muszkieterowie już nie ci sami”.
Hiszpania wciąż jest wielka – jaka inna drużyna potrafi utrzymywać się przy piłce w zasadzie bez końca, dzięki niezliczonej liczbie podań, które niemal zawsze są celne? O ile jednak na Euro 2008 i na mistrzostwach świata 2010 podania te zmierzały do bramek strzelanych przez Villę i Torresa – o tyle teraz są sztuką dla sztuki. Hiszpanie grają tak, jakby prozaiczne strzelanie bramek już ich znudziło – w końcu tyle ich nastrzelali, że trudno, aby sprawiało im to wciąż satysfakcję. Teraz więc La Furia Roja specjalizuje się w koronkowych akcjach, które mają sprawić, że hiszpański piłkarz wejdzie z piłką do bramki. To się może dobrze sprawdzać w meczu przeciwko słabej Irlandii – ale już np. Chorwacja pokazała, że nie taki diabeł straszny – gdyby nie genialny Casillas Hiszpania mogłaby pożegnać się z Euro już w fazie grupowej.

Co się odwlecze… W ćwierćfinale Hiszpanie zagrają prawdopodobnie z Anglikami (choć dobrze życzę Ukraińcom to jednak wydaje mi się, że to co mogli osiągnęli już w meczu ze Szwecją) – a dzisiejsza Anglia jest przeciwieństwem Hiszpanii. To młoda, głodna sukcesu drużyna, która strzela bramki w najprostszy możliwy sposób – uderzając piłkę jak najmocniej na bramkę przeciwnika, kiedy tylko się da (albo nawet wtedy gdy się nie da – vide bramka Welbecka w meczu ze Szwecją). I mam wrażenie, że angielska prostota ma tego lata szansę wygrać z hiszpańską finezją. A jeśli angielska prostota to jednak za mało – w kolejce po hiszpański skalp czekają jeszcze Niemcy i Francuzi.

Po Euro 2012 futbol przestanie być sportem, w którym 22 facetów biega po boisku, a na koniec i tak zawsze wygrywają Hiszpanie.