Hiszpania rozbiła Słowację w ostatniej kolejce frazy grupowej Euro 2020. Wynik i relacja z meczu

Hiszpania rozbiła Słowację w ostatniej kolejce frazy grupowej Euro 2020. Wynik i relacja z meczu

Moreno w meczu ze Słowacją
Moreno w meczu ze Słowacją / Źródło: Newspix.pl / Pressinphoto
Hiszpania była oczywistym faworytem w meczu ze Słowacją, ale wydawało się, że aby odnieść zwycięstwo, będzie musiała się bardziej zmęczyć. W przeciągu całego meczu La Furia Roja rzeczywiście grała dużo lepiej i ostatecznie zwyciężyła w efektownym stylu. W dużej mierze przyczynili się do tego Słowacy, popełniający kuriozalne błędy.

Drużyna Luisa Enrique dopięła swego i zatriumfowała w ostatniej kolejce fazy grupowej Euro 2020. Słowacja tylko początkowo była dla Hiszpanii trudnym przeciwnikiem, później jednak sami zawodnicy Stefana Tarkovicia mocno przyczynili się do swej porażki, a co za tym idzie spadku na trzecie miejsce w grupie E. Gospodarze zaś wreszcie zagrali na miarę swojego potencjału.

Martin Dubravka w drodze od bohatera do zera

Dominacja Hiszpanii była wręcz przytłaczająca, a Słowacja w pierwszej połowie nie oddała nawet jednego celnego strzału. Podopieczni Luisa Enrique wręcz przeciwnie, choć najlepszą okazję zmarnował Morata z rzutu karnego, po tym jak Hromada faulował Koke. Tym razem Dubravka spisał się znakomicie, broniąc strzał ze stałego fragmentu.

Później jednak dwukrotnie przyczynił się do utraty gola przez Słowację. Za pierwszym razem popełnił absurdalny błąd, samemu wrzucając sobie piłkę do siatki. Sarabia uderzał, trafił w poprzeczkę, a potem zawodnik Newcastle United tak niefortunnie próbował wybić lecącą pionowo futbolówkę, że skierował ją do własnej bramki. Pod koniec pierwszej połowy znów został antybohaterem – wyszedł z bramki do Moreno, by ten za chwilę przelobował go centrą do Laporte’a, który strzelił na 2:0 w doliczonym czasie pierwszej połowy.

Hiszpania uśpiła i dobiła przeciwników

La Furja Roja dość niemrawo rozpoczęła drugą połowę, jakby głównie chciała odpoczywać z piłką przy nodze. Wystarczyło jednak jedno przyspieszenia akcji, aby wbić kolejny gwóźdź do słowackiej trumny. Jordi Alba nabiegł lewą flanką, po czym wyłożył piłkę do Sarabii, a ten, zupełnie niepilnowany, z kilku metrów pokonał Dubravkę.

Po kolejnym okresie spokojniejszej gry na boisku pojawił się Ferran Torres i zaliczył „wejście smoka”. Nie minęło bowiem nawet 60 sekund, a już cieszył się z trafienia na 4:0. Wszystko mogło podobać się w ich akcji – genialne rozegranie Pedriego do Sarabii, jego dogranie i sprytny strzał samego zawodnika Manchesteru City z bliskiej odległości. Słowacy nawet nie zareagowali na tę akcję. Podobnie statyczni byli w 72. minucie, gdy po dużym zamieszaniu i strzale Pau Torresa zrobiło się 5:0. To jednak nie on zapisał się na liście strzelców, a Juraj Kucka, który interweniował wyjątkowo pechowo. Pod koniec meczu mogło być jeszcze 6:0, ale po dograniu Alby Oyarzabal minął się z piłką o kilka centymetrów.

Ostatecznie Hiszpania kończy zmagania w grupie E na pierwszym miejscu.

Czytaj też:
Euro 2020. Tak Polacy stracili bramkę ze Szwecją. Jest nagranie

 0

Czytaj także