Real Madryt za burtą, Chelsea wywalczyła awans. Będzie angielski finał Ligi Mistrzów

Real Madryt za burtą, Chelsea wywalczyła awans. Będzie angielski finał Ligi Mistrzów

Karim Benzema
Karim Benzema / Źródło: Newspix.pl / PRESSINPHOT
Chelsea wygrała półfinałowy rewanż z Realem Madryt 2:0 (3:1 w dwumeczu). The Blues po dziewięciu latach meldują się w finale Ligi Mistrzów, a napotkają tam drugą drużynę z Anglii: Manchester City.

Pierwsze spotkanie pomiędzy Realem Madryt a Chelsea, rozegrane 27 kwietnia, zakończyło się remisem 1:1. The Blues przed rewanżem mieli więc na koncie cenną bramkę na wyjeździe, która w przypadku bezbramkowego wyniku w drugim meczu dawała londyńczykom bezpośredni awans do finału Ligi Mistrzów.

W pierwszych dwudziestu minutach odnotował 70-procentowe posiadanie piłki. Zawodnicy Chelsea byli ewidentne bardziej skupieni na obronie i pilnowaniu swoich pozycji. Mimo tego zdołali wyprowadzić groźną kontrę, która zakończyła się trafieniem Timo Wernera. Na nieszczęście kibiców The Blues sędzia odgwizdał pozycję spaloną niemieckiego zawodnika i gol nie mógł być uznany.

Chelsea w finale Ligi Mistrzów. The Blues czekali na to 9 lat

W 26. minucie wspaniałą interwencją popisał się bramkarz gospodarzy Edouard Mendy. Piłka uderzona przez Karima Benzemę już miała wlecieć do bramki tuż przy jej lewym słupku, ale senegalski golkiper zdołał dosięgnąć futbolówkę i odbić ją na aut bramkowy. Dwie minuty później akcja była już po drugiej stronie boiska. Obrona Realu została w prosty sposób rozpracowana przez napastników Chelsea, a Kai Havertz podjął próbę przerzucenia piłki nad bramkarzem Królewskich. Ta odbiła się od poprzeczki, a Timo Werner, zaledwie z odległości metra od linii końcowej boiska, skierował ją do bramki. Pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 1:0 dla gospodarzy.

Od razu po przerwie Kai Havertz ponownie oddał strzał w poprzeczkę. Tym razem nie było możliwości dobicia strzału Niemca i wynik nie uległ zmianie. Kolejne trzy groźne sytuacje również należały do The Blues. Zawodnicy Thomasa Tuchela ewidentne lepiej weszli w drugą połowę i z wielką pewnością siebie rozpoczęli marsz po upragniony finał. Bramkarz Realu Madryt przez pierwsze 20 minut drugiej części widowiska zdołał parę razy popisać się bardzo dobrymi interwencjami. Głównie właśnie dzięki świetnej dyspozycji Thibauta Courtoisa Królewscy mogli dalej myśleć o odwróceniu losów spotkania.

Podopieczni Zinedine'a Zidana próbowali zaskoczyć drużynę Chelsea na każdy możliwy sposób. Często jednak kończyło się to stratą piłki i groźną kontrą przeciwników. Mimo ponad 60-procentowego posiadania piłki Królewskich to The Blues mieli całkowitą kontrolę nad przebiegiem spotkania. Potwierdzili to w 85. minucie i podwyższyli prowadzenie na 2:0. Strzelcem bramki był Mason Mount. Asystował mu Christian Pulisic. To trafienie zupełnie podcięło skrzydła Realowi.

W tym spotkaniu nie padło już więcej goli, a Chelsea po raz pierwszy od dziewięciu lat awansowała do finału Champions League, który odbędzie się 29 maja o godzinie 21 w Stambule.

Czytaj też:
Boniek udostępnił zdjęcie z Mourinho. Ironiczny komentarz szefa PZPN

Opracował:
Źródło: WPROST.pl
+
 0

Czytaj także