Gikiewicz zaskoczył odważnym wyznaniem. „Byłbym polskim Neuerem”

Gikiewicz zaskoczył odważnym wyznaniem. „Byłbym polskim Neuerem”

Rafał Gikiewicz
Rafał Gikiewicz Źródło: Shutterstock / Vitalii Vitleo
Rafał Gikiewicz gra w Niemczech od ośmiu lat. Najpierw trafił do Braunschweigu, z którego przeszedł do Unionu Berlin, gdzie okazał się prawdziwą rewelacją. Następnie w 2020 roku bramkarz trafił do FC Augsburg, w którym również jest podstawowym bramkarzem. Polak udzielił wywiadu „SPOX i GOAL”, w którym opowiedział o swoich początkach i transferze na Zachód.

Wracając wspomnieniami do swoich początków Rafał Gikiewicz zdradził w rozmowie ze „SPOX i GOAL”, dlaczego grał w trzech klubach do 16 roku życia. – Nie chciałem grać w Stomilu Olsztyn, bo inaczej ludzie mówiliby, że gram tylko dlatego, że tam pracuje tata. Dlatego powiedziałem sobie, że udowodnimy gdzie indziej, że gram, bo jestem dobry – zdradził.

Gikiewicz: Wtedy byłbym polskim Neuerem

Bramkarz Augsburga poinformował, że do 21 roku życia musiał trenować ze wszystkimi zawodnikami. – Nie miałem wtedy trenera bramkarzy i trenowałem normalnie jak zawodnik pola. W polu karnym znajdowałem się dopiero wtedy, gdy padały bramki.

Gikiewicz dopytywany, gdzie w takim razie by był, gdyby przechodził szkolenie takie, jakie w Niemczech jest standardem, odpowiedział bardzo dosadnie. – Wtedy byłbym polskim Manuelem Neuerem! – przyznał.

Gikiewicz: Powiedziałem, że mnie brzuch boli, a pojechałem do Braunschweigu

Rafał Gikiewicz zdecydował się również opowiedzieć anegdotę związaną z jego testami w Braunschweigu. – Gdybym powiedział ludziom na Śląsku, że jadę na testy dla niemieckiej pierwszoligowej drużyny, zażądaliby opłaty w wysokości pięciu milionów euro. Dlatego powiedziałem, że boli mnie brzuch i muszę zostać w domu przez trzy dni. A potem pojechaliśmy samochodem do Niemiec – zrelacjonował.

Po pierwszym dniu testów ówczesny trener bramkarzy Eintrachtu Alexander Kunze powiedział, że chcą Gikiewicza, ale nie chcą płacić. – Trzeciego dnia również otrzymałem kontrakt. Musiałem coś zrobić, żeby wyrwać się z dwuletniego kontraktu ze Śląskiem – zdradził.

Wtedy bramkarz Śląska Wrocław postanowił powiedzieć prezydentowi, że przechodzi bardzo trudny okres, bo jego żona ma depresję. – Powiedziałem, że jeśli będę musiał tu zostać, prawdopodobnie stracę żonę i dziecko. Uroniłem nawet kilka łez – kontynuował. Po tych słowach działacz podsunął mu dokument, na którym Gikiewicz miał się zrzec zaległych premii, by anulować umowę.

Czytaj też:
Rafał Gikiewicz mógł trafić do giganta Premier League. Zaskakujące wyznanie bramkarza
Czytaj też:
Rafał Gikiewicz nie przedłuży kontraktu z Augsburgiem? Jest reakcja ze strony klubu

Źródło: WPROST.pl / spox.com