Lechia bez Ekstraklasy i stadionu. Mocne ultimatum od władz

Lechia bez Ekstraklasy i stadionu. Mocne ultimatum od władz

David Badia
David Badia Źródło: Newspix.pl / Wojciech Figurski
Lechia Gdańsk nie może zaliczyć obecnego sezonu PKO Ekstraklasy do udanych. Do klubu zawitał już kolejny szkoleniowiec, który ma za zadanie poprawić wyniki. Zespołowi grozi spadek do niższej klasy, a co za tym idzie, potencjalnie bolesne konsekwencje.

Trudno jest dziś być kibicem klubu z Gdańska. Lechia rozczarowuje wszystkich na pełnej linii. Zespół, który jeszcze niedawno walczył w europejskich pucharach, teraz mierzy się z widmem spadku. Drużyna z województwa pomorskiego w tabeli PKO Ekstraklasy wyprzedza tylko legnicką Miedź. W całym mieście biją na alarm, bo spadek do I ligi może przynieść zły skutek.

Lechia Gdańsk może stracić Ekstraklasę i stadion

Od kilku dni Lechia Gdańsk znajduje się pod wodzą nowego szkoleniowca. Marcina Kaczmarka zastąpił David Badia, hiszpański szkoleniowiec z przeszłością w FC Barcelonie oraz klubach z Cypru. To kolejny trener, który podejmuje się misji uratowania ekstraklasowego bytu dla Biało-Zielonych. Spadek może sprawić, że Lechia zniknie nie tylko z najwyższego szczebla, ale także ze swojego wielkiego stadionu.

Jak podaje Interia, w odpowiedzi na list otwarty gdańskich radnych, prezydent miasta Aleksandra Dulkiewicz napisała, iż „zgodnie z § 11 umowy, w przypadku spadku Lechii z Ekstraklasy, bieżąca umowa zostanie rozwiązana na mocy porozumienia stron”. Oznaczałoby to, że klub zmuszony byłby do zawarcia nowego kontraktu lub rozgrywania spotkań na innym obiekcie.

„Miasto jest bardzo zaniepokojone sytuacją sportową i wizerunkową w Lechii. Prowadzimy rozmowy, a moi współpracownicy są w kontakcie z władzami spółki Lechia SA. W ostatnich dniach napisałam list do pana Adama Mandziary, współwłaściciela klubu, w którym wyraziłam obawy swoje oraz znacznej części kibiców, dotyczące przyszłości sportowej wizytówki Gdańska” – pisała Dulkiewicz.

Rywalizacja Lechii w PKO Ekstraklasie

Nowy trener Lechii Gdańsk może skorzystać z przerwy reprezentacyjnej i we względnym spokoju przygotowywać drużynę do swojej wizji gry oraz walki o utrzymanie. W pierwszym meczu po wznowieniu rozgrywek, gdańszczanie powalczą u siebie ze Śląskiem Wrocław. Do 15. miejsca gwarantującego utrzymanie brakuje im trzech punktów.

Czytaj też:
Trener uderzył prezesa Motoru. Znamy wyrok PZPN
Czytaj też:
Zadziwiające informacje ws. Czesława Michniewicza. Może trafić do Ameryki Południowej

Źródło: Interia.pl