Dwa gole załatwiły wszystko. Legia Warszawa wciąż może o tym marzyć

Dwa gole załatwiły wszystko. Legia Warszawa wciąż może o tym marzyć

Josue z Legii Warszawa
Josue z Legii Warszawa Źródło: PAP / Leszek Szymański
Mecz Legii Warszawa z Wisłą Płock był w kluczowy w kontekście ostatecznych rozstrzygnięć w Ekstraklasie. Stołeczna drużyna musiała go wygrać, by jeszcze móc przynajmniej marzyć o mistrzostwie Polski. Wojskowi wywiązali się z tego obowiązku, ale polotu i finezji im brakowało.

Aby jeszcze zachować szansę na zdobycie mistrzostwa Polski, Legia Warszawa po prostu musiała wygrać z Wisłą Płock. Podopieczni Kosty Runjaica wyraźnie mieli tego świadomość, dlatego na tle gości zaprezentowali się znacznie lepiej.

Josue dał prowadzenie Legii Warszawa w meczu z Wisłą Płock

Mimo że do świąt jeszcze daleko, Nafciarze już na początku meczu postanowili obdarować swoich przeciwników prezentem. Przy okazji dośrodkowania do Pekharta Chrzanowski zachował się ewidentnie nieprzepisowo. Pociągnął wtedy czeskiego napastnika za koszulkę tak mocno, jakby chciał ją z niego zdjąć. W efekcie popełnił przewinienie, które skończyło się rzutem karnym dla Wojskowych. Do piłki podszedł Josue i choć Gradecki wyczuł jego intencje, to nie zdołał obronić uderzenia.

Do przerwy wynik spotkania już się nie zmienił i trudno się temu dziwić, ponieważ żadna z drużyn nie wypracowała sobie klarownej okazji do zdobycia bramki. Niezbyt udaną próbę podjął Pekhart, rajd Wszołka zakończył się niepowodzeniem i dopiero przy okazji jeszcze jednego strzału Josue zrobiło się niebezpiecznie. Koniec końców jednak Legia zeszła na przerwę ze skromnym prowadzeniem.

twitter

Wynik meczu Legia Warszawa – Wisła Płock. Oba zespoły grały na uśpienie

Tuż po wznowieniu gry płocczan postraszył jeszcze inny zawodnik warszawskiej ekipy, który jak dotąd nie błyszczał. Groźny strzał oddał bowiem Baku, aczkolwiek nie udało mu się podwyższyć wyniku.

Minuty płynęły, a na boisku niewiele się zmieniało – głównie piłkarze na boisku, bo Runjaic stwierdził, że przed finałem Pucharu Polski na przykład Wszołkowi przydałby się odpoczynek. Choć na murawie pojawili się wypoczęci piłkarze, warszawianie nadal nie potrafili zaproponować żadnych konkretów. Nafciarze spisywali się jeszcze gorzej, wszak przez półtorej godziny praktycznie nie zagrozili bramce Tobiasza. Ostatecznie spotkanie zakończyło się wynikiem... 2:0 dla Legii, bo w 93. minucie zabójczą kontrę wyprowadził i skutecznie wykorzystał Muci.

Czytaj też:
Legendarny polski trener skrytykował Fernando Santosa. „Straci autorytet”
Czytaj też:
Były gwiazdor Ekstraklasy zdradził, czym się zajmuje. Wpadł na zaskakujący pomysł

Opracował:
Źródło: WPROST.pl